Na dowóz

Pizzasso, czyli coś nie wyszło

Tak się ostatnio składa, że jeśli jem pizzę, to zazwyczaj łączy się to z zamówieniem jej przez telefon. Wybierając stacjonarne restauracje, prawdopodobnie podświadomie unikam pizzerii, co związane jest chyba z coraz większą ilością innego fajnego jedzenia we Wrocławiu. Są jednak dni, w których nic nie smakuje tak dobrze, jak właśnie włoski specjał. Sporo osób polecało mi pizzerię Pizzasso, dowożącą rzekomo jedne z najlepszych placków w mieście. Postanowiłem w takim razie sprawdzić czy faktycznie tak jest.

Pizzasso to nietypowa pizzeria, nieposiadająca stałego menu. Każdy klient ma możliwość skomponowania swojej własnej pozycji z dowolnymi dodatkami, na które ma akurat ochotę w danym momencie.

aaaa

Mamy możliwość wyboru pomiędzy ciastem cienkim, grubym oraz razowym, a wszystkich dodatków jest kilkadziesiąt. Ciekawa opcja i spore ułatwienie zarówno dla obsługi, jak i klientów. Zwłaszcza takich, którym nigdy nie pasuje rozkład składników w pizzach znajdujących się w menu.

Zamówienie składa się przez internet, obsługa jest banalnie prosta, więc szybko decyduję się na: 32-centymetrową pizzę na cienkim cieście z pieczarkami, salami pepperoni i papryką pepperoni. Cena za całość – 21 zł, dowóz gratis. Można zapłacić online, można także gotówką przy odbiorze.

Na swoją przesyłkę czekałem około 40 minut, po przyjeździe kuriera zapłaciłem i zabrałem się za konsumowanie.

pizzaso 1 pizzaso 2 pizzaso 3

Pierwsze wrażenie – ktoś tu chyba coś przypalił. Pizza jest słusznych rozmiarów, ciasto faktycznie cienkie, ale kompletnie zaginęły składniki. Podczas zamawiania poprosiłem o dwie połowy pizzy. Na jednej miały się znaleźć tylko: sos, ser i pieczarki, na drugiej wszystko co zamówiłem. Po otwarciu pudełka okazało się, że jedna połówka faktycznie skrywa – dosłownie – wszystkie składniki, natomiast druga to zwykła margherita. Próbujemy.

pizzaso 4

 

O ile bardzo lubię mocno przypieczone pęcherzyki z mozzarelli, tak w tym przypadku były one po prostu zbyt długo przetrzymane w piecu, zwyczajnie przypalone. Sam ser, którego nie było za dużo, wypadł najlepiej. Jego mocno słony smak zdecydowanie wybijał się na pierwsze miejsce, co jak dla mnie było zaletą. Momentami pizza przypominała mi tą z Pizza Hut.

pizzaso 5

Cienkie ciasto dobrze trzymało całość, nie łamało się i było chrupiące od spodu. Dokładnie takie, jak powinno wyglądać ciasto w pizzy z dowozem.

pizzaso 6

Połówka margherity byłaby pewnie naprawdę niezła, gdyby nie została za bardzo spieczona. Z kolei druga część okazała się nieporozumieniem. Dodatki zostały w 100% zalane przez ser, ciężkie do wychwycenia. Zaginęły kompletnie pod warstwą sera, ale to nie wina wyrazistej mozzarelli, a słabej jakości pozostałych składników. Salami pepperoni raczej salami nie było, pieczarek trzeba było szukać z lupą, a mające zaostrzyć nieco smak papryczki pepperoni właściwie zniknęły kompletnie.

pizzaso 7

 

Po zjedzeniu pizzy z Pizzasso mam nieco mieszane odczucia, bo zamawiałem stamtąd jedzenie pierwszy raz, obsługa była szybka, nie chciałbym ich skreślać, ale pozostał spory niesmak, jak choćby przypalony ser i znikoma ilość dodatków. Jeśli jadłbym z zamkniętymi oczami, to na 99.9% nie rozróżniłbym obu połówek pizzy. Plus za szybki dowóz, spory minus za mało wyraźny smak pizzy oraz pomyłkę przy składnikach na obie połówki pizzy.

Pizzasso

ul. Powstańców Wielkopolskich 2/1

facebook.com/pizzasso

pizzasso.pl

Nel Parco z dowozem, czyli pomyłka

Są takie dni, kiedy nic się nie chce, a organizm domaga się jedzenia. Wtedy najszybszym sposobem na zapełnienie brzucha jest oczywiście zamówienie pizzy. Tym razem, chcąc spróbować czegoś innego, odpuściliśmy sobie Pizzę Station. A że pizzerii dowożących jedzenie we Wrocławiu są dziesiątki, wybór nie jest łatwy. Sugerując się głosem jednego z czytelników zdecydowaliśmy się ostatecznie na Nel Parco, czyli stosunkowo nową pizzerię położoną w urokliwym miejscu, na obrzeżach Parku Szczytnickiego.

1377582_539997082747670_1783325348_n

W menu znajdziemy zarówno pizzę, jak i kilka rodzajów sałatek. Do piwa i meczu zdecydowanie bardziej pasuje pizza, więc wybieramy duży placek podzielony na pół. Na jednej części prosimy o przygotowanie pizzy Funghi, na drugiej coś na ostro, czyli Piccante. Rachunek za całość wynosi 23 zł za pizzę o średnicy 45 cm. Pani przyjmująca zamówienie informuje nas, że czas oczekiwania może wynieść około 45 minut.

Czekamy, czekamy, czekamy, i nic. Mija godzina, nic. Godzina i piętnaście minut, nic. W końcu otrzymujemy telefon z pizzerii z pretensjami dlaczego nie odebraliśmy pizzy. Pani tłumaczy nam, że dostawca był, ale nie mógł trafić, chociaż wszystkie dane zostały podane podczas zamawiania. Lekko zirytowany wytłumaczyłem, że istnieje takie urządzenie, zwane telefonem, którego można użyć jeśli się nie potrafi dotrzeć na miejsce. Niestety, dostawca o tym nie pomyślał. Proszę o wysłanie go raz jeszcze, tłumacząc jeszcze raz dokładnie gdzie mieszkam. Minęło kolejnych 20 minut i pan z torbą podtrzymującą temperaturę pizzy zjawia się przed drzwiami. Jak widać, można.

Płacę, otwieram pudełko i, od początku coś tutaj nie gra. Pizza wygląda na wyschniętą.

nel parco 3

 

nel parco 1 nel parco 2

Dotknąłem placka i już wszystko wiedziałem. Otrzymałem tą samą pizzę, która została do mnie wysłana ponad godzinę wcześniej, a przed dotarciem do mnie, przez godzinę leżała w pudełku jeżdżącego w jedną i drugą stronę dostawcy. Nikt nie wpadł na pomysł, że skoro popełniono błąd, wypadałoby upiec nową pizzę.


nel parco 5 nel parco 7 nl parco 6

 

Na temat smaku pizzy rozpisywać się specjalnie nie ma co, z szacunku do was. Domyślacie się jak może smakować zimna pizza z zeschniętym serem, gumowatym salami i ścinkami rozmokłych pieczarek. Tragedia, nie wspominając już i cieście, niby w stylu neapolitańskim, cienkim, a tak naprawdę totalnie wysuszonym i jakby niedopieczonym na brzegach. Zresztą od spodu wyglądało to jeszcze gorzej,  zobaczcie sami.

nel parco 4

Ilość jalapeno także woła o pomstę do nieba. Oczywiście, na potrzeby testu, spróbowałem każdej części, ale było to traumatyczne doświadczenie, nie mające nic wspólnego z przyjemnością. Doświadczenia z jedzeniem na dowóz mam przeróżne, ale czegoś takiego jeszcze nigdy nie otrzymałem. Pomyłka ze strony pizzerii poskutkowała tym, że otrzymałem zimną, starą pizzę, a nikt nie zdobył się nawet na lekkie przeprosiny, może rabat przy zamówieniu. Gdybym wiedział, że otrzymam pizzę, która przejeździła w torbie ponad godzinę, na pewno bym jej nie przyjął, ale nigdy bym nie wpadł na to, że ktoś może mi coś takiego dostarczyć. Dziękuję, więcej nie skorzystam.

Kebab King, czyli taki kebab lubimy

Pomimo że Wrocław jest sporym miastem, o dużej różnorodności kulinarnej, znaleźć w nim dobrego kebaba wydaje się być nie lada wyczynem. Wcześniej próbowałem dań w Le Gyros, gdzie jedzenie na wynos okazało się totalną porażką, oraz w innej sieciówce, czyli w Sevi Kebab, które okazało się lepszym wyborem, ale także nie rzucającym na kolana.

Tym razem na tapetę wziąłem jeszcze inną sieć, która jednak we Wrocławiu jest stosunkowo niedługo. O Kebab King słyszałem sporo pozytywnych opinii, ale jakoś nigdy nie po drodze było mi wstąpić do lokalu na ul. Świdnickiej, ponieważ ze względu na problemy z zaparkowaniem raczej jak ognia unikam okolic Rynku w ciągu dnia. Idealna okazja nadarzyła się jednak, kiedy postanowiłem zamówić jedzenie do pracy, a Kebab King oferuje dowóz właściwie w całym mieście.

Menu jest bardzo obszerne, właściwie niespotykane w innych lokalach. W ofercie znajdziemy zarówno dania na talerzu, jak i kanapki w chlebku oraz potrawy z grilla, a także sałatki, dania wegetariańskie i zupę z soczewicy. Co prawda nie mamy szansy zjeść baraniny, ale wybierać możemy spośród wołowiny i kurczaka, albo łączyć oba rodzaje mięsa.

Pierwszym razem – bo jak się okazało, był także drugi – zachciało mi się spróbować obu mięs, więc wybrałem Talerz kebab mieszany, czyli grillowane mięso z kurczaka, wołowiny i cielęciny, surówka, sos. Dodatki w zestawie. Zamówienie składam telefonicznie, a dogadanie się do najłatwiejszych nie należy, ponieważ  – podobnie jak na kuchni – pracują tam rodowici Turkowie. Cena zestawu – 21 zł plus 5 zł za dostawę. Czas oczekiwania – około godzinę, ale szczelnie zapakowana paczuszka przyjeżdża nawet szybciej.

kebab king 1 kebab king 4

Co tu dużo mówić, już po przejęciu opakowania z jedzeniem od dostawcy, przeczuwałem, że w środku znajduje się coś naprawdę sporego. Porcja okazała się ogromna, a jej zdecydowaną większość stanowiło mięso, a frytki z surówkami jedynie, jak sama nazwa wskazuje, dodatek. Do porcji zostały dołączone trzy sosy: łagodny, pikantny i czosnkowy.

kebab king 3 kebab king 5 kebab king 6

Na samo wspomnienie o mięsie cieknie mi ślinka. Zarówno kurczak, jak i wołowina z cielęciną okazały się idealnie soczyste, momentami delikatnie chrupiące, ale niewysuszone, jak to często zdarza się w kebabach. Całość jest świetnie doprawiona, no i niesamowicie sycąca. Może nie zjadłem zębów na wrocławskich kebabach, ale lepszego w naszym mieście jeszcze nie jadłem. Świetną robotę wykonują także sosy, zwłaszcza ten najostrzejszy, który faktycznie może zadowolić każdego amatora ostrych smaków. Od surówek z białej kapusty i sałaty aż biła świeżość i, choć na pierwszy rzut oka mogły wydawać się za suche, stały się doskonałym uzupełnieniem dla pysznego mięsa. Najbardziej do gustu przypadła mi cieniutko ścięta wołowina.

Ten pierwszy raz spowodował, że kolejnego dnia nie musiałem specjalnie długo zastanawiać się na kierunkiem złożenia zamówienia. Wybór ponownie padł na Kebab King, raz jeszcze z dowozem, ale tym razem wzrok skierowałem ku kanapkom. Ostatecznie zamówiłem dwie – kebab z kurczaka i lawasz z wołowiną, obie pozycje za 12 zł. W zarówno jednym, jak i drugim przypadku poprosiłem o niedodawanie pomidora.

Oczekiwanie ponownie trwało poniżej godziny, a biorąc pod uwagę fakt, że zamówienie złożyłem w porze obiadowej, obsłudze należy się spory plus za szybkie działanie.

Na pierwszy ogień poszedł lawasz z wołowiną i sosem łagodnym.

kebab king 9

Biorę do ręki i… ponownie mogę spodziewać się, że w środku znajdę sporo dobrego. Wykonuję pierwszy gryz, delikatnie przebijam się przez lekko zgrillowane ciasto chlebka i dochodzę do mięsa. Tak samo dobrego mięsa wołowego, jak tego, które jadłem dzień wcześniej w zestawie.

kebab king 11 kebab king 12

Mięsa w środku jest bardzo dużo, właściwie to chlebek jest nim wypchany od góry do dołu, a jedynie pomiędzy jego kawałkami natrafiam na mniejsze fragmenty cebuli i sałaty. Całość została jeszcze polana delikatnym sosem jogurtowym, występującym w bardzo rozsądnej ilości, umożliwiającej zjedzenie całego dania do końca, bez przygód z rozmiękłym chlebkiem. Kolejna pyszna pozycja z menu Kebab King, brawo.

Po wciągnięciu takiej porcji, prawdę mówiąc nie za bardzo miałem jeszcze miejsce na zjedzenie czegokolwiek, ale aż głupio było nie spróbować na koniec kebaba z kurczakiem, którego uwielbiam w każdej postaci.

kebab king 7 kebab king 13

kebab ing 8

Chlebek był fajnie zgrillowany, chrupiący oraz, mimo dostawy, ciągle ciepły. Fajne jest także to, że nie jest to spotykana zazwyczaj w takich miejscach zwykła pszenna tortilla. Mięsa było jakby mniej niż w wersji wołowej, ale smak raz jeszcze podbił moje serce. Ostry sos oraz papryczki, o które dodatkowo poprosiłem, idealnie podbijały smak soczystego mięsa kurczaka, a biała kapusta stanowiła chrupiące i delikatne tło, lekko uśmierzając wspomnianą wcześniej ostrość.

Jeśli mam się pokusić o podsumowanie dań, których mogłem spróbować z menu Kebab King, to mogę powiedzieć tylko jedno – wszystkie mi smakowały, były spore, ale i wykonane z sercem, umiejętnie. Zdecydowanie wybijały się ponad oferowaną w większości we Wrocławiu przeciętność. Przy takiej jakości i ilości mięsa, ceny właściwie wydają się być śmiesznie niskie. Na pewno do Kebab King wrócę, z wielką chęcią zjem także w lokalu na Świdnickiej, który, co ciekawe, jest otwarty od 9 rano do 4.00, a w piątki i soboty, czyli wtedy, kiedy nocny Wrocław żyje, przyjmuje gości 24 godziny na dobę.

Kebab King

ul. Świdnicka 24/26

kebabking.biz

facebook.com/KebabKingKrolKebabow

Pizzamobile, czyli bardzo pozytywne zaskoczenie

Jakiś czas temu poprosiłem was na naszym facebookowym fanpage’u o opinię na temat pizzy z  tego oto auta, ustawionego przy ulicy Bajana, zaraz przy wejściu do Hali Targowej Tęcza.

10330489_265132973676713_1719479063883503193_n

Często zdarza się w takich sytuacjach, że opinie są skrajne, zdecydowanie podzielone. Nie w tym wypadku. Właściwie jednogłośnie wszyscy, a było niemało opinii, wypowiadali się o Pizzamobile w samych superlatywach. Nie czekając więc zbyt długo, zdecydowałem, że czas spróbować włoskiego specjału z tego foodtrucka. Dość specyficznego trucka, który… nie jeździ.

pizzamob2

Opcji zjedzenia pizzy na miejscu właściwie nie ma, chyba że na stojąco. Właściciele Pizzamobile skupiają się głównie na zamówieniach na dowóz, ewentualnie z odbiorem osobistym, dlatego przy aucie nie ma żadnych stolików. Menu jest do bólu standardowe, podobnie jak i ceny, wahające się do 13,90 zł za margheritę do 22,90 zł. Na pewno każdy znajdzie dla siebie coś dobrego.

Pizza wypiekana jest wewnątrz auta w piecu opalanym drewnem. Cały proces przygotowania zamówienia trwa około pięciu minut. Rozglądam się po menu za jak najostrzejszą wersją pizzy, więc pan obsługujący w aucie poleca pozycję 15. Orientale za 19,90 zł. Jako że nie przepadam za oliwkami, rezygnuję z nich, przez co rachunek do uregulowania wynosi 17,90 zł, za co właścicielowi należy się wielki plus. Przyznam, że jeszcze nie spotkałem się z obniżką ceny pizzy po rezygnacji z jednego składnika.

Zostałem poproszony o podejście po pizzę właśnie za rzeczone pięć minut, i faktycznie, po tym czasie moje zamówienie czeka gotowe do odbioru zapakowane w firmowy kartonik.

pizzamob 1

Pizzę zdecydowałem się zjeść w aucie, ponieważ innych, wygodniejszych warunków nie udało mi się znaleźć. Otwieram wieczko i moim oczom ukazuje się smakowicie wyglądający kąsek.

pizzamob3 pizzamob4

Orientale, czyli sos, ser, salami i papryczki pepperoni. Pizza jest dobrze wypieczona, a ilość składników, głównie papryczek, zaskakuje. Po pierwszym gryzie okazuje się, że ciasto jest chrupiące zarówno na brzegach, jak i od spodu, ale dość elastyczne i miękkie w środku.

pizzamob5 pizzamob6

Ciasto nie jest tak cieniutkie jak w przypadku Pieca na Szewskiej czy Happy Little Truck, co nie znaczy, że jest złe. Wręcz przeciwnie, smakuje doskonale. Jednak całą robotę wykonują dodatki. Ciągnący się, delikatnie słonawy ser, aromatyczny, ale nie dominujący sos oraz przede wszystkim salami i papryczki. Kiełbasa jest chrupiąca z brzegu i delikatna w środku, lekko ostra, podbijająca prawdziwą ostrość płynącą z czerwonej i zielonej papryczki pepperoni, a także suszonych nasion papryczki, którymi została obsypana pizza na sam koniec. Całość tworzy niezwykle zgraną kompozycję przenikających się smaków. Delikatnych, od sosu i sera oraz ostrych, które zawdzięczamy salami i papryczkom. Nad całością unosi się jeszcze lekki ziołowy aromat oregano.

Niezwykle udana pizza, którą mogę polecić z czystym sumieniem. Jak dla mnie, wrocławska czołówka, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że pizze z pieca opalanego drewnem podchodzą mi najbardziej. Nigdy bym nie pomyślał, że tak dobrą pizzę znajdę przy hali targowej, której najlepsze czasy chyba już  minęły. Brawa dla ekipy z Pizzamobile.

Pizzamobile

ul. Bajana 1

pizzamobile.pl

facebook.com/pizzamobilepolska

Pizzeria Muzyczna, czyli śpiewająco ostra pizza na dowóz

Jako wielki fan mocniejszych brzmień z dość dużym zaciekawieniem zerknąłem w stronę Pizzerii Muzycznej , w której  muzyka jest równie ważna jak dobre jedzenie, zwłaszcza kiedy spojrzymy na ten dość oryginalny filmik promujący to miejsce.

Fajny, oryginalny pomysł, więc z chęcią zdecydowałem się na zamówienie u nich pizzy. Tym bardziej, że wśród zasłyszanych tu i ówdzie opinii, przeważały te pozytywne. Nie mogąc wyjść z pracy, postanowiłem zamówić pizzę na dowóz, a wertując menu od razu wiedziałem, że moje kubki smakowe domagają się czegoś piekielnie ostrego.

1441367_582527975134473_1042213341_n

Pani przyjmująca zamówienie przez telefon była bardzo miła i z chęcią doradziła mi, jaką pizzę wziąć, aby było faktycznie ostro. Postawiłem na małą (?) 35-centymetrową pizzę podzieloną na pół. Na jednej połówce znalazła się pizza na bazie pozycji Heavy Metal, ale bez boczku oraz mięsa, które do tej potrawy jakoś specjalnie mi nie pasują. Z kolei na drugiej chciałem spróbować totalnego standardu, stąd tylko pieczarki i ser. Całość, z dostawą, kosztowała mnie 22 zł. Nie specjalnie dużo, ale jak za małą pizzę, więcej aniżeli lokalna konkurencja.

Oczekiwanie na dostawę miało wynosić do 45 minut, ale pizza przyjechała 20 minut wcześniej, więc już na samym początku pojawił się spory plus.

muzyczna 1

muzyczna 2 muzyczna 3

Pizza wygląda nieźle, na pierwszy rzut oka ciasto jest cieniutkie, ale dobrze wypieczone, a brzegi chrupiące, aczkolwiek nie najlepsze wrażenie robią ciemne pieczarki. Konsumowanie rozpoczynam od ostrzejszej części, na której otrzymałem salami, kukurydzę, sporo chili, ser oraz ostry sos. Miałem ochotę na coś mega ostrego i faktycznie to otrzymałem. Ostrości dodaje głównie mocno aromatyczny sos z dodatkiem chili. Ciasto jest cienkie, ale nie rozmiękłe, a lekko chrupiące – za co wielki plus. Ilość dodatków jest spora, momentami wręcz przesadna, przez co ciasto – mimo dobrego wypieczenia – nie daje rady utrzymać całości.

muzyczna 5

Smakuje jednak bardzo fajnie i faktycznie ostro piecze. Nie jestem fanem kukurydzy w pizzy, ale zapomniałem poprosić o to żeby jej nie było. Okazało się jednak, że to właśnie jej słodkość dobrze łagodziła ostrość dochodzącą zarówno z sosu, jak i papryczek, a także salami. Ucieszyło mnie także mocno wypieczone salami, które dzięki temu stało się chrupkie, a nie ciągnące, jak to ma zazwyczaj miejsce w pizzach. Całość bardzo mi smakowała, ostrość bardzo odpowiadała, więc przyczepić się można jedynie do jej „ciężkości”, ale to tak na siłę.

muzyczna 4 muzyczna 6

Druga połówka okazała się standardem, ale na dobrym poziomie. Tutaj ilość dodatków była akuratnia, idealnie dopasowana do cienkiego ciasta. Mocno ciemne pieczarki mogą nieco odstraszać, ale smakują dobrze.

Wielki plus dla Pizzerii Muzycznej za ciasto, lekko chrupiące na zewnątrz oraz sprężyste w środku. Jeszcze większy za ostrą pizzę, która ostrą jest nie tylko z nazwy. Jak dla mnie, pizza o wiele lepsza od tych z sieciówek w typie Da Grasso czy Dominium, nie mówiąc o Telepizzy. Placek nie jest wcale taki mały, więc te 22 zł okazały się dobrze wydanymi pieniędzmi. Jeśli lubicie pizzę na cienkim cieście, którą rzadko można spotkać w pizzeriach z opcją dowozu, warto spróbować Pizzerii Muzycznej.

Pizzeria Muzyczna

ul. Jedności Narodowej 122 a

facebook.com/PizzeriaMuzyczna

pizzeriamuzyczna.pl

Proste smaki, czyli domowe bistro z restauracyjnymi cenami

Kilka wrocławskich barów mlecznych udało mi się już odwiedzić, ponieważ niezmiennie od lat lubię jedzenie w takich miejscach. Zawsze miały swój niepowtarzalny, minimalistyczny klimat, który jednak nie przeszkadza w momencie, kiedy jedzenie zaspokaja nasze oczekiwania. Ze sporymi nadziejami udałem się więc do bistro Proste Smaki przy ulicy Nowowiejskiej, o którym słyszałem sporo dobrego.

Foto - Facebook Proste Smaki

Foto – Facebook Proste Smaki

Już od samego wejścia krzyczy do nas hasło: strefa wolna od glutaminianu sodu. Sam lokal, w środku, delikatnie mówiąc nie wygląda zbyt okazale. Ot, kilka stolików ustawionych na bardzo wąskiej sali. Menu rozpisane jest na tablicy, ale codziennie ulega zmianie, więc najlepszym rozwiązaniem jest śledzenie facebookowego fanpage’u bistro, który codziennie uaktualnia dostępne dania. Nie zmienia to jednak faktu, że kiedy przyszedłem na miejsce, akurat jednego z makaronów, który znalazł się na liście na Facebooku, nie było. Przykładowe menu przedstawia się  tak:

1. Chłodnik turecki (bez czosnku) 6,00 w dostawie 6,50
(pomidorowa z ryżem w tej samej cenie)
2. Kopytka z gulaszem wieprzowym, przyprawione świeżym tymiankiem, podane z surówką z kapusty kiszonej 16,00 w dostawie 16,50.
3. Grzyby duszone z porami w śmietanie, podane z kopytkami lub kaszą gryczaną oraz surówką z kapusty kiszonej 16,00/z kaszą 13,00 w dostawie 16,50/13,50
4. Grillowany owczo-kozi ser halloumi 14,00 (nie wozimy)
5. Sałatka z mozzarelli i pomidora 10,00; sałatka z grillowanym kurczakiem 13,00, sałatka grecka 16,00; sałatka z tuńczykiem 16,00; rukoli, pomidora i fety 10,00…
Kotleta schabowego lub fileta z kurczaka z ziemniakami i surówką 17,00 w dostawie 17,50
6. Fileta w ziołach z ziemniakami i śródziemnomorską sałatką z pomidora na rukoli 19,00 w dostawie 19,50
7. Placki po rosyjsku z dzikim wędzonym łososiem 12,00 w dostawie 12,50
8. Placek po węgiersku 19,00 w dostawie 19,50
9. Makaron z sosem pomidorowym 12,00; aglio olio peperoncino 16,00; carbonara 18,00; z dzikim wędzonym łososiem w śmietanowym sosie22,00; z krewetkami w maślano-winnym sosie 22,00; z sosem z gorgonzoli 16,00 w dostawie makarony 0,50 droższe.

W takim razie, na pierwszy raz zamówiłem typowo barowy standard, czyli zupę pomidorową z makaronem za 6 zł plus filet z kurczaka z młodymi ziemniaczkami i mizerią za 17 zł. Rozsiadłem się przy jednym ze stolików, nie czekałem zbyt długo, po czym dostarczono mi zupę.

proste smaki 3

Zupka niezwykle smaczna, faktycznie smakuje jak domowa. Przygotowana ze świeżych pomidorów, których kawałki pływają w talerzu. Leciutka, podana z makaronem świderki, naprawdę dobry strzał.

Po uleżeniu się w brzuchu sporego talerza zupy, na moich stole pojawił się zamówiony filet z kurczaka.

proste smaki 1

Spory kawał mięsa nie został tradycyjnie opanierowany w bułce tartej, a jedynie w samym jajku. Nie ukrywam, że nie jest to moja ulubiona wersja tego dania, ale jako że całość, z młodymi ziemniaczkami posypanymi koperkiem oraz mizerią, wyglądała smacznie, z chęcią zabrałem się za konsumpcję. Kurczak, co nie jest niestety zwyczajem w tego typu barach, nie został przesuszony. Jest soczysty, doprawiony jedynie solą i pieprzem. Ziemniaczki ugotowane idealnie, a mizeria z gęstą śmietaną, została opruszona jedynie świeżo mielonymi ziarnami pieprzu.

proste smaki 4

Cały obiad oceniam bardzo pozytywnie, smak był domowy, a właśnie tego oczekuję po wizycie w barach mlecznych. Jedynym minusem okazały się ceny. 23 zł za tego rodzaju dwudaniowy obiad to jednak nieco za dużo, jak na lokalizację Prostych Smaków. W oddalonym o jakieś 500 metrów barze Domowe Obiady, za ten sam zestaw płaciłem o niemal 10 zł mniej, a smak był jeszcze lepszy.

Nie zniechęciłem się jednak, tym bardziej, że potrawy były dobre. Kolejnego dnia zdecydowałem się na opcję z dowozem jedzenia, zamawiając placek po węgiersku za 19,50 zł. Telefonicznie otrzymałem informację, że czas oczekiwania może wynieść około godziny, więc spokojnie się zgodziłem i czekałem. Po około 70 minutach od telefonu otrzymałem swoje zamówienie, spakowane w styropianowe pudełeczko. Niestety, ktoś zapomniał o dołączeniu plastikowych sztućców.

proste smai 5Cóż, powiedzieć, że danie nie wyglądało specjalnie zachęcająco, to jakby nie powiedzieć nic. Mimo wszystko z opakowania przedostawały się ciekawe smaki.

proste smaki 5 proste smaki 6 proste smaki 8

Placek był spory, ale nie przesadnie gruby, polany śmietaną oraz sosem. Niestety, tego ostatniego było tak dużo, że właściwie zatopił całą resztę, a że okazał się maksymalnie przesolony, więc udało mi się zjeść tylko połowę dania. Przez tę ilość soli ciężko było wydobyć jakikolwiek inny smak. Nieśmiało przebijała się papryka i pomidory, ale był to bardzo delikatny, niezauważalny wręcz smak. Co do wołowiny, to jakościowo była smaczna, ale nierówna. Jedne kawałki były mięciutkie i rozpadające się pod nożem, inne niestety dość twarde, przesuszone.

Podsumowując, prawie 20 zł za niezjadliwe danie, to zwyczajnie kasa wyrzucona w błoto.

Jako że chciałbym być jak najbardziej obiektywny, postanowiłem dać jeszcze jedną szansę, ponownie zamawiając jedzenie z dowozem. Tym razem wybór padł na fileta ze świeżej flądry z frytkami i surówką z białej kapusty, chilli i cytryny, który podobnie jak placek kosztował 19,50 zł.

Tym razem oczekiwanie było jeszcze dłuższe, ale zrozumiałem to w 100%, ponieważ była to typowo obiadowa pora, więc i ruch wzmożony. W końcu dotarła do mnie smakowicie wyglądająca rybka, niestety ponownie bez sztućców.

proste smaki 9

Ten obiad zmył wszystkie wcześniejsze błędy popełnione w tym bistro. Usmażona bez panierki, tylko lekko doprawiona solą ryba, okazała się genialna w smaku. Ktoś powie – cóż niezwykłego może być w usmażonym filecie? Otóż spieszę z odpowiedzią – prostota, która zresztą jest tytułowym hasłem baru Proste Smaki. Flądra okazał się bardzo smaczna, podana bez zbędnego ociekającego z niej tłuszczu, mówiąc krótko, jak nad morzem.

proste smaki 10 proste smaki 11 proste smaki 12

O frytkach wiele nie ma co pisać, poza tym, że kiedy dotarły były jeszcze ciepłe i chrupiące, co zazwyczaj nie zdarza się w jedzeniu zamawianym na dowóz. Bardzo dobra okazała się za to idealnie pasująca do ryby surówka z białej kapusty ze sporą ilością zaostrzającego smak chili oraz cytryny. Ciekawe, dobrze komponujące się z flądrą połączenie.

Biorąc to miejsce całościowo, to poza wpadką z plackiem po węgiersku, dania są smaczne. Może bez fajerwerków, ale takowych nie można się spodziewać po malutkim bistro. O tym, że jednak za często w tym miejscu jadać nie będę, decydują wysokie ceny, za które spokojnie można zjeść dużo ciekawsze w bardziej oryginalnych restauracjach. Właścicieli pochwalić trzeba jednak za sezonowość dań oraz prostotę w ich przygotowaniu, a także to, że jedzenie nie leży w bemarach, a jest serwowane na bieżąco, pod konkretne zamówienie.

Bistro Proste Smaki

ul. Nowowiejska 18

Facebook.com/ProsteSmakipl

prostesmaki.pl

 

Express Pizza, czyli całkiem niezły amerykański placek

W ostatnich latach dużo rzadziej decyduję się na zamawianie pizzy z dowozem, niż miało to miejsce w czasach studenckich, kiedy to właściwie każda zakrapiana impreza musiała zostać zwieńczona pizzą, najlepiej tanią i tłustą. Od tego czasu gusta nieco się pozmieniały, jakość stała się ważniejsza od ilości. Przychodzą jednak chwile, takie jak piłkarskie mistrzostwa świata, że człowiek ma ochotę zjeść do piwa coś nieco grubszego, aniżeli np. pizza w Piecu na Szewskiej. Tak więc konsultując się ze znajomymi, doszliśmy do wniosku, że tym razem odpuścimy sobie Pizzę Station, a wybierzemy działającą głównie w obrębie Biskupina – Express Pizzę.

1017731_553105954803373_609760346_n

Decydujemy się na zamówienie dwóch dużych pizz, tak, aby na każdej znalazły się dwa rodzaje. Prosimy więc o pół Americany i Texas oraz na drugiej po połówce Super Supreme i Hot Pepperoni. Czekamy około 30 minut, po których podjeżdża nasze zamówienie.

american pizza 1

Pierwsze, pozytywne zaskoczenie – pizza nie jest okrągła, a prostokątna. Druga sprawa, ciasto jest mocno wyrośnięte, co nie powinno dziwić, kiedy spojrzymy na logo Express Pizzy, na którym widnieje podpis „American Style”.

Na pierwszy ogień poszła pizza Super Supreme, która okazała się najgorszym punktem. Super Supreme to: kawalki kurczaka, szynka, salami, papryki i czarne oliwki. Jak dla mnie jednak za dużo dodatków, smaki się mieszają, stwarzając wrażenie dziwnego misz-maszu. Szynka nie jest najwyższych lotów, a kurczak przesuszony. Salami lekko ostre i, gdyby było nieco bardziej podpieczone, byłoby mocnym punktem tej pizzy. Podsumowując, najdroższa (23.90 zł) nie okazała się najlepszą.

Była nią natomiast Hot Pepperoni. Dużo marynowanej papryczki jalapeno i kiełbasa salami. Całość dostarcza naprawdę ostrych doznań, co w sumie mnie zdziwiło, ponieważ w 90% przypadków jalapeno ze słoiczka nie ma w sobie żadnej ostrości. Tym razem miała i to ona podniosła poziom tej pizzy na wyższy.

american pizza 2

 

Jednak największym plusem pizzy z Express Pizza, przynajmniej dla mnie, okazało się ciasto. Grube, drożdżowe, mocno wyrośnięte, ale zarazem delikatne i lekkie oraz chrupiące na brzegach. Robiąc domową pizzę, korzystam z takiego samego przepisu na placek. Texas (16,90 zł) i Americana (15,90 zł) smakowały nieźle. Pieczarki był świeże, odsączone z wody, pokrojone w cieniutkie plasterki. Jak dla mnie można by się pokusić o dodanie nieco większej ilości sera, którego uświadczyliśmy śladowe ilości. Sos w każdej pizzy był ten sam, pomidorowy. Nie powalał na kolana, okazał się do bólu standardowy, ale na pewno nie przeszkadzający w jedzeniu.

american pizza 3 american pizza 4 american pizza 5

To, czego mi zabrakło, to na pewno bardzie przypieczonego salami oraz wspomnianego sera. Te dwa elementy zadecydowały, że ciężko uznać mi Pizzę Express za produkt doskonały. Na plus zdecydowanie ciasto, które kojarzy mi się z dzieciństwem i dokładnie takimi grubymi plackami przygotowywanymi przez moją babcię. Nie próbuję oczywiście porównywać tej pizzy do chociażby Pieca na Szewskiej. W skrócie – obie pizzerie serwują zupełnie inne dania, co nie oznacza, że nie można lubić obu.

Właściciele mają jeszcze nad czym popracować, ale nie jest źle. Ich pizza wzorowana jest nieco na tej z Pizzy Hut i po części, na niezwykle popularnej we Wrocławiu Pizzy Station. Obecnie to jeszcze niższa półka, ale przy wprowadzeniu kilku ulepszeń, Express Pizza ma szansę zyskać spore grono fanów.

Mlekiem i Miodem, czyli świetny burger na obrzeżach Wrocławia

Jeśli potraficie sobie wyobrazić najbardziej absurdalne miejsce, w którym można prowadzić gastronomię, pomnóżcie je razy dwa, a otrzymacie Mlekiem i Miodem. Lokal znajduje się na terenie szpitala na Poświetnym, daleko, daleko od centrum, a właściwie, to po prostu na końcu świata. Postanowiłem jednak udać się do tego miejsca, ponieważ od kilku osób słyszałem tylko i wyłącznie pozytywne opinie o ich jedzeniu. Jak się okazuje, moja początkowa lekka złośliwość na temat lokalizacji, jest tak naprawdę jedyną dużą wadą tej stosunkowo nowej restauracji we Wrocławiu.

Jeśli zapomnimy o tym, gdzie znajduje się Mlekiem i Miodem, jeśli odłożymy na bok wystrój lokalu, który jest zapewne pozostałością funkcjonującego tu szpitalnego baru, otrzymujemy mnóstwo fajnych wrażeń. Pierwsze? Świetna atmosfera bijąca od osób decydujących o obliczu MiM. Uśmiechnięta i wyluzowana obsługa, ambitny kucharz, który z chęcią opowiada o – nomen omen – restauracyjnej kuchni, i przede wszystkim – pyszne jedzonko.

Jak dowiedzieliśmy się od właściciela, Mlekiem i Miodem nastawione jest głównie na zamówienia telefoniczne na dowóz. W obrębie dzielnicy Różanka przy zamówieniu za min. 25 zł dowóz jest darmowy. W dalsze rejony obowiązuje taryfikator 1 zł za kilometr.

Ok, co więc możemy zamówić?

1982208_563699187071144_1230952274_n

1660634_563734950400901_252065981_n

Restauracja nastawiona jest głównie na pizzę, makarony oraz burgery z powodu których przybyliśmy w to miejsce. Poza pozytywnymi opiniami o MiM, dodatkowym bodźcem, który przyciągnął mnie w tak odległe rejony Wrocławia był oferowany w menu burger z wołowiną oraz serem smażonym, czyli dwoma specjałami, które uwielbiam. Mój wybór był więc szybki, zamawiam Bułę Czecha ze smażonym serem, kiełkami słonecznika, roszponką, ogórkiem kiszonym i czerwoną cebulą. Rezygnuję natomiast z pomidora. Buła Czecha w zestawie z frytkami kosztuje 16 zł. Moja żona jest tradycjonalistką, więc decyduje się standardowo na Bułę hamburgera, czyli podstawowego burgera z pomidorem, sałatą, ogórkiem, czerwoną cebulą i majonezem. Cena – 14,90 zł.

Miły akcent na początku, kiedy pojawia się darmowy kubeczek świeżego soku jabłkowego.

mlekiem 1

Podczas oczekiwania dostrzegamy ciekawą sytuację. Kucharze wychodzą z kuchni co i raz, aby ściąć rosnące wszędzie dookoła zioła, które po chwili trafiają wprost do zamówionych dań. Jak dla mnie – świetna sprawa. Po około 15 minutach zapachy dochodzące z kuchni świadczą o tym, że zapewne na nasz stolik niebawem zawitają burgery.

mlekiem 2

Zamówienie pojawia się w towarzystwie frytek na drewnianej deseczce. Pomysł może i nieco oklepany, ale swoją prostotą wyjątkowo pasujący do tego miejsca.

mlekiem 3

Otwieram i… drugie – po lokalizacji – niemiłe zaskoczenie. Buła jest kupna, z sezamem. Jak się jednak dowiedziałem, kucharze już na dniach mają wprowadzić nowe bułki, zamawiane specjalnie w piekarni i to w dwóch wersjach. Wybaczam więc debiutancką wpadkę i czekam na nową bułkę, a wybaczam głównie ze względu na wydobywające się z burgera zapachy, a także smak.

mlekiem 4

Buła Czecha jest świetnie skomponowana, mięso lekko różowe w środku i co bardzo ważne – świetnie doprawione, dzięki czemu ma wyrazisty, lekko ostrawy smak. Na pewno nie ginie pośród dodatków, a raczej wybija się na sam przód. Jeśli chodzi o stolicę Dolnego Śląska, to z miejsc, w których jadłem do tej pory burgery, smakowi mięsa w Mlekiem i Miodem dorównywał tylko The Winners Pub i Pasibus. Tym, co w 100% przekonuje mnie do tego burgera jest smażony ser, w postaci dwóch kawałków usmażonych w głębokim tłuszczu. Doskonale chrupie, zastępując nieco bułkę. W moje gusta trafiają także duże plastry ogórka kiszonego, którego lubię bardziej aniżeli konserwowego. Kwas ogórka świetnie współgra z ostro-słodkim pesto, którym posmarowana jest bułka.

Burger klasyczny, czyli Buła Hamburgera tylko potwierdza świetną jakość i smak mięsa oraz świeżość dodatków. O frytkach za wiele powiedzieć nie mogę, bo to zwyczajne, kupne frytki, aczkolwiek właśnie takie grube lubię najbardziej, więc także mały plusik.

Choć ciężko uwierzyć w to, że „na końcu świata” stworzyć fajną restaurację z takim jedzeniem, pozytywnie zakręconym chłopakom z Mlekiem i Miodem jednak się to udało, i za to wielkie brawa. Na pewno do poprawy jest bułka w burgerach, bo przy tak wąskiej specjalizacji, trzeba się wyróżniać czym innym niż standard. Ogólnie jednak wielkie, pozytywne zaskoczenie. Polecam z całą stanowczością, ponieważ wyszliśmy z lokalu w pełni usatysfakcjonowani, a i nasz portfel wcale tak bardzo nie ucierpiał. Ceny są bardzo przystępne, a porcje spore.

Mlekiem i Miodem

ul. Poświecka 8

facebook.com/MiMFoodDelivery

Pizza Station, czyli placek idealny na imprezę

Osoby, które miały okazję skosztować pizzy w Pizzy Station, dzielą się na dwie grupy: tych, którzy te placki uwielbiają oraz drugich, uważających tamtejszą pizzę za profanację narodowej włoskiej potrawy. We Wrocławiu Pizzę Station zna chyba każdy. Jest to mała sieciówka, która rozpoczęła od malutkiego lokalu przy stacji benzynowej, a obecnie posiada już sześć podobnych miejsc we Wrocławiu i jedno w Poznaniu. Pizzeria bardzo szybko zyskała popularność, głównie dzięki niewygórowanym cenom oraz wielkości pizzy, a dokładnie ciasta. Placek jest typowo amerykański, na grubym cieście z ogromną ilością sera.

file_big

Swoje zamówienie złożyłem telefonicznie, dzwoniąc do lokalu Pizzy Station w Długołęce. Zamówiłem dużą pizzę podzieloną na pół. Na jednej części poprosiłem o Oregon, czyli typową Margheritę, a na drugiej Texas z pieczarkami i kiełbasą salami. Cena za całość – 18,50 zł, dostawa darmowa.

Różnie już bywało z długością oczekiwania na pizzę ze Station, ale akurat tym razem dostawca podjechał pod drzwi po niespełna 25 minutach. Od razu jednak zaznaczę, że miał pizzę tylko dla mnie, stąd ekspresowe tempo. W  kilku innych przypadkach, kiedy dostawca miał do rozwiezienia zamówienia w kilka miejsc, okazywało się, że dostarczony placek jest już gumowy i niedobry. To spowodowało, że przez ostatni rok zrobiłem sobie mały detox na Pizzę Station. Tym razem, po dłuższej przerwie, wszystko było ok.

pizza station 1

Całość wręcz zalana jest jest serem. Co ważne – serem gorącym, ciągnącym się, jakby ledwo wyjętym z pieca.

pizza station 2

Kiedy jadam tę pizzę? Tylko i wyłącznie na kacu lub przed imprezą, kiedy chcę zrobić odpowiednio tłusty „podkład”. Jak dla mnie jest to idealne danie na te dwie okazje. Jeśli miałbym pójść do restauracji i zjeść taki placek, raczej bym sobie odpuścił. Przeciwników Pizzy Station na pewno nie przekonam, ale uważam, że ma ona w sobie coś fajnego, zwłaszcza dla wielbicieli fast foodów.

pizza station 3

Ciasto jest grube, pulchne, mocno wyrośnięte, może się wydawać, że przytłumione ogromną ilością dodatków, ale dobrze się trzyma, więc spokojnie można je jeść rękami. Dodatków, które są naprawdę dobrej jakości. Salami świetnie przypieczone, chrupiące i lekko ostre. Ciągnący się ser i delikatny sos pomidorowy, którego jest akuratnie, bez przesady, dzięki czemu nie dominuje smakiem nad dodatkami. Pieczarki świeże, ale odsączone, nie powodują, że placek jest mokry.

Hitem jest także sos czosnkowy. Majonezowy, z dużą ilością papryki w proszku. Sos jest kremowy, co pozwala nam idealnie rozprowadzić go po całej pizzy, bez obawy, że za chwilę spłynie.

Na pewno nie jest to pizza z Pieca na Szewskiej, ale chyba każdy, kto zamawia pizzę w Pizza Station zdaje sobie z tego sprawę. Pizza Statnio kieruje swoje menu w stronę innej klienteli, głównie studentów, którzy chcą zjeść dużo i za niewielkie pieniądze. Dużą pizzą spokojnie najeść, a właściwie napchać mogą się dwie osoby.

Pizza Station

Długołęka, ul. Wrocławska 52 (stacja Shell)

www.pizzastation.pl/dlugoleka/lokal

Le Gyros, czyli wyrobom kurczakopodobnym mówimy stanowcze NIE

Kiedy nie mam czasu wyskoczyć z pracy nawet na chwilę, żeby coś zjeść, decyduję się w ostateczności na zamówienie czegoś z dowozem. Niestety, mieszkając we Wrocławiu dysponujemy ograniczonym wyborem, ponieważ większość jedzenia w opcji z dostawą do pracy/mieszkania, jest zwyczajnie bardzo niskich lotów. Przekonałem się o tym kolejny raz, zamawiając coś, co w menu Le Gyros nosiło nazwę Gyros drobiowy.

Zdecydowałem się na Le Gyros ze względu na bliskość lokalu przy ul. Jaracza. Le Gyros posiada trzy miejscówki we Wrocławiu, poza wspomnianą, także na ulicy Igielnej i Sądowej. W menu znajdziemy zarówno pizzę, gyrosa oraz dania kuchni polskiej z pierogami na czele. Miałem ochotę na jakieś mięsko, więc jako się rzekło – wybieram gyros drobiowy z frytkami i surówką oraz sosem czosnkowym w cenie 20,99 zł za cały zestaw plus 5 zł za dowóz. Dzwonię, zamawiam i otrzymuję informację o ok. 40 minutach oczekiwania.

Po około pół godzinie przyjeżdża moje zamówienie.

20140517_133947

 

Surówka miała być z białej kapusty, jest jednak i biała i czerwona, za którą specjalnie nie przepadam. Całość spakowana jest w standardowy pojemnik styropianowy, natomiast sosik nalany osobno do mniejszego.

Na pierwszy rzut oka coś mi nie pasowało, ale postanowiłem spróbować. Po premierowym gryzie już wiedziałem co jest nie tak – pokrojony drobno kurczak jest wysuszony, a momentami spalony, z potwornie twardą skórką, której nie da się w żaden sposób przegryźć. W porcji widocznej na zdjęciu znalazło się ledwie kilka kawałeczków zdatnych do przełknięcia, niestety kompletnie bez smaku. Kurczak nie dość, że był wysuszony na wiór, to jeszcze ktoś chyba zapomniał użyć podstawowych przypraw. Próbowałem ratować sytuację sosem czosnkowym, ale zanim jeszcze to zrobiłem, odpuściłem sobie. Sos kupny, w smaku podobny do wszystkiego, tylko nie do czosnku.

20140517_133954

Miałem nadzieję, że chociaż frytki nieco zaspokoją mój głód. Niestety, one okazały się dramatem totalnym. Zbyt szybko wyjęte z frytkownicy, gumiaste i nieposolone. Efekt – 90% dania wylądowało w koszu na śmieci, ponieważ nie było możliwości zjedzenia do końca.

Jeśli za takie danie, razem z dowozem, trzeba zapłacić 25,99 zł, to ja dziękuję. W każdym dobrym barze mlecznym zjem za tę kwotę przez dwa dni, smacznie. Le Gyros okazał się totalną klapą, miejscem, w którym o klienta raczej niespecjalnie się dba. Podanie tego, co widzicie na zdjęciu, jest zwyczajnym brakiem szacunku do człowieka, który zamawia.

W tym miejscu więcej zamawiać nie będziemy, mimo że spróbowaliśmy zaledwie jednej pozycji z menu.

Le Gyros

ul. Jaracza 75 a

www.gyros-wroclaw.pl/

facebook.com/legyros.wroclaw