burger

10 miejsc we Wrocławiu, w których studenci zjedzą dobrze i tanio

Rok akademicki 2014/15 właśnie ruszył, do Wrocławia płyną kolejne tabuny studentów, pora więc wyjść im nieco naprzeciw, podając kilka propozycji miejsc, w których mogą dobrze zjeść. Wiadomo, że portfel studenta to nie studnia bez dna, trzeba zaoszczędzić na imprezę, ksero itp, a jak oszczędzać, to niestety, często na jedzeniu. Na szczęście Wrocław rozwija się od względem gastronomicznym w bardzo szybkim tempie. Równolegle do powstających co i rusz burgerowni i droższych restauracji, wyskakują ciekawe bary z niedrogim, a coraz lepszym jedzeniem.

Co prawda swoje studia zakończyłem już jakiś czas temu, ale do tej pory lubię zjeść w znanych mi z tamtego okresu miejscach. Poniżej przestawiam swój, subiektywny ranking miejsc, w których warto się stołować, żeby zjeść nieźle i nie zbankrutować. Wszystkie miejsca był przeze mnie sprawdzone osobiście. Brałem pod uwagę głównie jakość potraw oraz oczywiście cenę, a także lokalizację w pobliżu głównych uczelni. Na liście starałem się umieścić zarówno miejsca z domowym jedzeniem, jak i fastfoodami, bo kto z nas podczas studiów jadł tylko i wyłącznie zdrowo?

Bar MIŚ

foto - wroclaw.pl

foto – wroclaw.pl

Miejsce kultowe, od lat będące przystanią dla głodnych studentów z pustym portfelem. Może i Miś nie plasuje się w czołówce jeśli chodzi o wybitny smak dań, ale biorąc pod uwagę ceny, nie ma sobie równych. Za zupę zapłacicie tutaj maksymalnie 2 zł, 1,30 zł za jajecznicę, 4,50 zł za pierogi ruskie, a 6,50 zł za schabowego. W Misiu możecie zjeść wszystkie standardowe dania mączne z pierogami i naleśnikami na czele, kilka różnych zup, a także dania mięsne. Jak na swoje ceny, porcje są wystarczające. Tak niskie ceny biorą się stąd, że Miś od lat jest jednym z dotowanych barów mlecznych.

Bar Miś

ul. Kuźnicza 48

 

Bar Domowe Obiady

pic_Bar-Domowe-Obiady-_468885_large

Moje odkrycie, miejsce, w którym z chęcią mógłbym jeść codziennie. Malutki lokalik przy ul. Sępa Szarzyńskiego prowadzony jest przez trzy przemiłe panie, gotujące codziennie domowe dania. Każda potrawa jest świeża, przygotowywana na bieżąco pod zamówienie, nic nie stoi w bemarach. Ceny są wyższe niż w Misiu, ale i jedzenie sporo lepsze. Za sporą porcję genialnych, domowych pierogów ruskich zapłacicie 6,50 zł, za każdą zupę, codziennie inną – 3,50 zł. Zestaw z filetem z kurczaka lub schabowym, ziemniakami i surówką oraz kompotem to koszt 13 zł. Jeśli zatęsknicie na obiadkami u mamy, wpadajcie do Domowych Obiadów. Wspomnienia na pewno powrócą.

Naszą relację znajdziecie tutaj.

Bar Domowe Obiady

ul. Sępa Szarzyńskiego 67 B

 

Bar Jak u mamy

jak-u-mamy-2

Miejsce bardzo podobne do wymienionych wyżej „Domowych Obiadów”, z ta różnicą, że położone bliżej Rynku, właściwie przy samym Uniwersytecie Wrocławskim, przez co przemiał oraz kolejki w „Jak u mamy” są sporo większe. Jedzenie jest bardzo smaczne, a już stosunek jakość-cena jest jednym z najwyższych w mieście. Pierogi ruskie zjecie za 5,50 zł, z mięsem 6,60 zł, a zestaw fileta z kurczakiem, ziemniakami i surówką za 9,30 zł. Wszystkie dania są świeże, pierogi klejone na bieżąco, a do tego wszystkiego można domówić codziennie inną zupę za – 2,40 zł.

Naszą relację możecie przeczytać tutaj.

Bar Jak u mamy

ul. Łokietka 6/1 a

 

Bazylia

bar_bazylia

Skoro jesteśmy już w okolicach Uniwersytetu, to ciężko nie wspomnieć o Barze Bazylia, która od lat karmi wrocławskich żaków. Jest to typowy multifood, w którym możecie wybrać to, co wam się żywnie podoba. Jeśli lubicie połączenie ryby ze schabowym i pierogami ruskimi, macie możliwość spróbować każdego z tych dań podczas jednego obiadu. Nakładacie tyle, na ile macie ochotę. Za każde 100 gram jedzenia zapłacicie 2,59 zł, a jeśli dobierzecie zupę, będzie ona kosztować dodatkowe 2,50 zł. Dania nie są może wykwintne, zdarza się, że leżą długo w bemarach, ale jedzenie ogólnie jest dość smaczne. Na plus działa na pewno dobra lokalizacja, zwłaszcza dla studentów wydziałów Prawa, Filologii i Historii. W ostatniej godzinie działania baru, czyli pomiędzy 18 a 19, ceny idą w dół o 50%.

Naszą relację z Bazylii przeczytacie tutaj.

Bar Bazylia

ul. Kuźnicza 42

 

 ZUPA

z15255738Q,Zupiarnia-Zupa-miesci-sie-u-zbiegu-ul--Kotlarskiej

Nie oddalając się zbytnio, trafiamy do Zupy, czyli prawdziwych mistrzów przygotowywania smacznych zup. Co ważne, każda zupa jest niedroga, bardzo pożywna i zdrowa, przygotowywana ze świeżych i sprawdzonych składników. Codziennie do wyboru macie kilkanaście różnych opcji w menu. Możecie zamawiać zarówno małe, jak i duże porcje. Ceny rozpoczynają się od 6 zł, a przychodząc z własnym pojemnikiem, nawet złotówkę mniej. Zdecydowanie polecamy!

Naszą relację z Zupy możecie przeczytać tutaj.

Zupa

ul. Szewska 24/26

 

Bar Witek

1328534045_2

Dosłownie kawałek dalej, na ulicy Wita Stwosza znajdziecie kolejne legendarne miejsce, tym razem specjalizujące się w może nieco mniej zdrowym jedzeniu. Ale któż z nas nie lubi tostów? Bar Witek to legenda wrocławskich tostów. Za 7,30 zł zjecie ogromnego tosta tradycyjnego. Spróbujcie, na pewno się nie zawiedziecie.

Nasza relacja z Witka tutaj.

Bar Witek

ul. Wita Stwosza 40/1 a

 

U Gruzina

u-gruzina-1

To miejsce, to właściwie obowiązkowa miejscówka dla studentów Politechniki. Prawdziwie gruzińskie dania wypiekane na miejscu, za niewielkie pieniądze. Co ważne, wszystkie chaczapuri są bardzo smaczne, niedrogie i mocno sycące. Już małe kubdari za 6 zł jest w stanie znacząco zmniejszyć głód. Gruziński fastfood, do którego chce się ciągle wracać.

Naszą relację z U Gruzina możecie przeczytać tutaj.

U Gruzina

ul. Curie Skłodowskiej 3 a

 

Pizza Mobile

10330489_265132973676713_1719479063883503193_n

Studia bez zamawiania pizzy na telefon, to nie studia. Zarówno podczas studenckich imprez, na kaca, a także do nauki, kiedy nie chce się wyjść z domu, a w lodówce macie tylko światło, jakąś opcją jest zamówienie pizzy. W stolicy Dolnego Śląska pizzerie można liczyć prawdopodobnie w setkach, ale tych naprawdę godnych uwagi jest ledwie kilka. Jedną z nich niewątpliwie Pizza Mobile, która co prawda mieści się przy ul. Bajana, ale możecie zamówić w każdy punkt Wrocławia. Dobra pizza, na cienkim cieście ze sporą ilością dodatków. Ceny rozpoczynają się od 13,90 zł za Margheritę.

Naszą relację z Pizza Mobile przeczytacie tutaj.

Pizza Mobile

ul. Bajana 1

 

Kebab King

kebab-king-4

 

Kebab to także jedno ze standardowych studenckich dań. Zarówno podczas dnia, jak i w nocy, po lub w trakcie imprezy. Dotychczas najlepszy jaki jedliśmy to Kebab King, który mieści się w samym centrum na ulicy Świdnickiej, a otwarty jest od 9.00 do 4 nad ranem, a w weekendy przed 24 godziny na dobę. Możecie wybierać pomiędzy mięsem wołowym i drobiowym, a także daniami zawiniętymi w chlebek lub na talerzu z frytkami. Porcje są spore, a ceny rozpoczynają się od 12 zł. Jakość mięsa może zadowolić, ilość także. Co ważne, można zamawiać jedzenie z dowozem.

Nasza relacja z Kebab King tutaj.

Kebab King

ul. Świdnicka 24/26

 

Lokanta Kebab

turek-4

Skoro powyżej był kebab w okolicach Rynku, teraz pora na ukłon w stronę osób studiujących w pobliżu Placu Grunwaldzkiego. Lokanta Kebab to mały bar na ulicy Piastowskiej z niezłym jedzeniem, dobrymi cenami oraz zniżkami dla studentów. Kebab w tortilli możecie zjeść poniżej 10 zł, zarówno z mięsem drobiowym, jak i wołowym. Mięso jest dobrze doprawione, soczyste i bardzo uczciwie podane jeśli chodzi o ilość.

Naszą relację z Lokanta Kebab znajdziecie tutaj.

Lokanta Kebab

ul. Piastowska 23

 

Mamy nadzieję, że w jakiś sposób wam pomogłem. Starałem się zamieścić na liście te miejsca, w których jedzenie naprawdę mi smakowało, a portfel nie został ogołocony do zera. Osobną listę powinienem stworzyć jeszcze dla wegetarian, którym podpowiem tylko cztery miejsca, gdzie mogą zjeść:

– Złe mięso – ul. Ofiar Oświęcimskich 19

– Najadacze – ul. Nożownicza 40

– Bar Vega – Rynek 27 a

– Machina Organika – ul. Ruska 19

Reklamy

Mobile Burgers Wrocław, czyli czekanie się nie opłaciło

Ostatnio mieliśmy na blogu relację z miejsca serwującego burgery idealne, tym razem zaprosimy was na spotkanie z czymś mniej przyjemnym. Przyznam, że powstające co i rusz nowe burgerownie zaczynają być nieco irytujące. Istnieje tak wiele ciekawych opcji, kiedy myśli się o rozpoczęciu przygody z gastronomią, że aż ciężko uwierzyć widząc kolejne nowe miejsca z burgerami. Mniejsza o to, jeśli ktoś o przygotowywaniu tego specyficznego jedzenia ma pojęcie. Zazwyczaj jednak za burgery zabierają się ludzie kompletnie bez kompetencji, i wtedy zaczyna się problem. Właśnie z taką sytuacją spotkaliśmy się podczas WrocLove FoodLove, czyli wrocławskiego zlotu foodtrucków, który odbył się 16. sierpnia na terenach przy Hali Stulecia. Owszem, trafiliśmy na pozycje świetne, jak choćby pyszne kanapki z wołowiną z foodtrucka Chyży Wół. Tradycyjnie nie zawiódł Pasibus, ale jak wszędzie, można było natrafić na słabsze ogniwa. Takim okazał się nowy na wrocławskiej scenie – Mobile Burgers Wrocław.

wroclove burger mobile 5

Podczas dotychczasowych dwóch foodtruckowych świąt we Wrocławiu, dominującym tematem były kolejki przy każdym z aut. Nie ukrywam, lekko irytujące, ale do przeskoczenia, zwłaszcza jeśli ktoś nie zjawił się, aby skonsumować tylko jedną potrawę. Wystarczy sposób, zamówienie w kilku miejscach i spokojne czekanie. Kiedy byliśmy już po zjedzeniu trzech różnych dań, naszła nas ochota na kolejnego – po Pasibusie – burgera. Kroki skierowaliśmy do tego przy, którym teoretycznie panował najmniejszy ścisk, co spowodowane było zapewne niezbyt długą historią i popularnością Mobile Burgers Wrocław.

Rzeczywiście, udało nam się zamówić dość szybko, ale już czas oczekiwania miał wynieść 40 minut. Trudno, przeżyjemy. Menu dość standardowe, bez specjalnych udziwnień. Co ciekawe, schowane w taki sposób, że ciężko cokolwiek dostrzec, zwłaszcza przy większej kolejce.

wroclove burger mobile 6

Zamawiamy dwa razy Farmera, prosząc o dobrze zgrillowany boczek. Otrzymaliśmy swój numerek, mianowicie 16 i na spokojnie udaliśmy się spożywać inne pyszności. W momencie składania zamówienia wydawany był numerek drugi, więc przed nami znajdowało się jeszcze kilkanaście osób, co nie wydawało się być specjalnym dramatem.

W międzyczasie zdążyliśmy zjeść jeszcze pyszny krem z pomidorów na stanowisku Zupy i wróciliśmy pod foodtrucka z burgerami.

wroclove zupa 1

Po rzeczonych 40 minutach podeszliśmy spytać jak wygląda sytuacja z naszym zamówieniem i, nieco nas zamurowało, kiedy dowiedzieliśmy się, że obecnie wychodzą burgery z numerem… 10. Skoro jednak już zamówiliśmy, czekaliśmy dalej, przyglądając się ciekawym scenom dziejącym się pod Mobile Burgers Wrocław. Do auta co chwilę podchodzili klienci chcący zamówić burgery, niestety w odpowiedzi słyszeli, że zamówienia nie są póki co przyjmowane. Jak dla nas, marketingowy strzał w stopę.

Swoją drogą, skoro podczas zlotów foodtrucków i tak kolejki są spore, i oczekiwanie na zamówienia się przedłuża się dość mocno, może niezłym pomysłem byłoby np. informowanie klientów o stanie ich zamówienia smsem?

Przyglądając się z boku na to co dzieje, nasze obawy o to czy otrzymamy swoje burgery, nieco przybrały na sile, ponieważ tempo wydawania zamówień spadało drastycznie z każdą chwilą, a obsługa w liczbie trzech osób chyba nie do końca ogarniała co się dzieje dookoła. Kiedy od naszego pierwszego podejścia do kasy Mobile Burgers Wrocław minęła godzina i czterdzieści minut, w nasze ręce w końcu trafiły burgery. Wcześniej jednak chowając się przed deszczem pod daszkiem foodtrucka, zerkaliśmy jak idą przygotowania.

wroclove burger mobile 4

Pominę już nieład panujący na grillu, ale tego co działo się podczas przygotowywania mięsa, już nie. Po uformowaniu wołowiny i włożeniu jej na grill, człowiek obsługujący to stanowisko tak żarliwie przyciskał burgery łopatką, że traciły one wszelkie soki, dodatkowo potwornie brudząc grill, który nie był później czyszczony przez nałożeniem kolejnej porcji mięsa. Już wtedy można było domyślać się, że burgery będą suche. Na sam koniec mięso jest pieprzone oraz obficie posypywane papryką w proszku. Ostatecznie otrzymujemy zawiniętego w papier śniadaniowy a’la burgera.

wroclove burger mobile 1 wroclove burger mobile 2 wroclove burger mobile 3Farmer, czyli 160 g wołowiny, ser, ogórek, sałata, pomidor, cebula, smażony boczek i na naszą prośbę jeszcze jalapeno. Za całość zapłaciliśmy 15,50 zł.

Ciężko opisać to co otrzymaliśmy, zwłaszcza po zjedzeniu nieco wcześniej świetnego burgera z Pasibusa. Bułka jak z Lidla, podobna do tych serwowanych w barach, gdzie hamburgera możemy kupić za 4,5 zł. Pomimo podpiekania jej w piecyku, dalej była miękką i gumowata, o chrupkości można zapomnieć. Przechodząc dalej, pierwszy w oczy rzuca się ser typu gouda w plasterku, surowy, nieroztopiony. Do boczku przyczepić się nie mam prawa. Był dokładnie taki, jak sobie zażyczyliśmy. Upieczony właściwie na skwarek, chrupiący i nadający nieco życia temu mdłemu burgerowi.

Mięso właściwie powinienem przemilczeć, ponieważ okazało się suchym wiórkiem, przypominającym w smaku kotleta mielonego. Nie żebym nie lubił mielonych, ale nie o to chodziło podczas zamawiania burgera.

Sos? Jaki sos? W środku odnalazła się tylko jakaś ciapka majonezu, ale kompletnie zgubiła się w całości. Warzywa świeże, owszem, ale na tle ogólnej beznadziei, nie miały szansy zaistnieć. Papryczki jalapeno o swojej ostrości słyszały chyba ostatni raz będąc jeszcze na krzaczku, natomiast straciły ją kompletnie w octowej zalewie, z której zostały wyjęte przed podaniem. Całość okazała się tak sucha, że po trzech gryzach ciężko było przełknąć kolejne.

Nie przedłużając, burger w Mobile Burgers Wrocław okazał się katastrofą, drugą była długość oczekiwania, a trzecią podejście do klienta. Załoga MBW nie zrozumiała jeszcze chyba, że warto uśmiechnąć się do klienta, zagadać, może opowiedzieć o swoim produkcie. I jeszcze na koniec. Nie próbuję się czepiać na siłę. Większość foodtruckowych ekip będących na zlocie potrafiło sobie poradzić z długimi kolejkami, serwując przy tym smaczne jedzenie. Jeśli ktoś wykonuje swoja pracę za karę, to niestety, ciężko o sukcesy.

Mobile Burgers Wrocław

ul. Hubska 102/118

facebook.com/MobileBurgers

 

Soczewka, czyli burger genialny

Do tej pory, kiedy chciałem zjeść naprawdę świetnego burgera na spokojnie, czyli nie stojąc przy foodtrucku, udawałem się do Winnersa. Burgery w tym miejscu w połączeniu ze świetnym klimatem pubu stanowiły doskonałe połączenie. Przez długi czas nie spodziewałem się, że trafię we Wrocławiu na miejsce, które skutecznie pobije jakość z Winnersa. Dużo dobrego słyszałem o powstałej niedawno restauracji Soczewka, choć idąc tam nie nastawiałem się na cuda, ponieważ w ostatnich czasach przeżyłem już sporo rozczarowań w miejscach, które rzekomo miały być świetne.

Foto - wroclaw.pl

Foto – wroclaw.pl

Restauracja, czy właściwie bar, którego przewodnim motywem w menu jest wołowina, powstała na miejscu, gdzie przez poprzednie 24 lata znajdował się zakład optyczny właśnie o nazwie Soczewka. Wołowina jest tu obecna w burgerach, jak i w postaci steków, a cały proces przygotowywania, jeśli mamy na to ochotę, możemy obserwować siadając w ostatniej sali dość sporego lokalu. Ja wybieram opcję wakacyjną, czyli konsumpcję na ogródku znajdującego się w samym sercu Wrocławia.

Menu ułożone jest na stolikach w postaci podkładki pod talerz, więc od razu możemy zerknąć na propozycje dań.

soczewka 1 soczewka 2

Długo się nie zastanawiając, mimo że wybór jest spory, wybieram pierwszą pozycję, która jednak nie jest typowym standardem dostępnym w innych barach. Cheddar Burger za 27 zł to połączenie sera cheddar, surówki coleslaw, krążków cebulowych i majonezu.

Przy zamówieniu mam jedną prośbę, mianowicie chciałbym zamienić majonez na sos BBQ. Niezwykle miła pani kelnerka, która od pierwszego momentu sprawia wrażenie znającej się na swoim zawodzie, informuje, że ogólnie takie zmiany raczej nie są mile widziane na kuchni z racji sporego wyboru w karcie, ale na moje specjalne życzenie postara się zrobić wszystko, aby sos barbeque znalazł się w moim burgerze. Jak się później okaże, był to doskonały ruch z mojej strony. Na koniec z ust kelnerki pada pytanie o stopień wysmażenia burgera. Decyduję się na medium. Dodatkowo mamy możliwość wyboru pomiędzy aż czterema różnymi bułkami, a mój strzał pada na tą tymiankowo-cytrynową.

Buki do wyboru: sezamowa/ pełnoziarnista/ tymiankowo- cytrynowa/ z sepią. Foto - facebook Soczewka

Buki do wyboru: sezamowa/ pełnoziarnista/ tymiankowo- cytrynowa/ z sepią. Foto – facebook Soczewka

Słoneczna pogoda sprawiła, że nie zapytałem nawet o czas oczekiwania, skupiając się na możliwości rozkoszowania się przebywaniem w najbardziej urokliwym miejscu we Wrocławiu, czyli na Rynku. Jak się jednak okazało, czekać nie musiałem za długo, ponieważ po niespełna 15 minutach kelnerka obsługująca mój stolik przyniosła burgera. Chwilę wcześniej trafił na niego zamówiony napój w kojarzącym się z PRL-owskimi stołówkami kubeczku, co – jako fanowi tych czasów – niezwykle przypadło mi do gustu.

soczewka 3

soczewka 4

Mój burger wygląda niesamowicie, został podany z frytkami oraz krążkami cebulowymi i sosem pomidorowym.

soczewka 5

Na początek próbuję frytek i krążków. Maczam je w sosiku pomidorowym, który jest niezwykle delikatny, lekko ziołowy, zdecydowanie górujący nad wszelkimi kupnymi ketchupami. Co ważne, wszystkie sosy są wykonywane na miejscu o czym jeszcze za chwilę wspomnę. Krążki otoczone są delikatną panierką i smakują wybornie. Z kolei frytki są co prawda z mrożonki, ale takie jak lubię, grube, dodatkowo posypane ziołami, co doskonale podkręca smaki w połączeniu z sosem.

Najważniejszym bohaterem okazał się jednak Cheddar Burger.

soczewka 6Już na pierwszy rzut oka i węch można było stwierdzić, że będzie to coś świetnego. Nie spodziewałem się jednak aż takiego WOW. Bułka tymiankowo-cytrynowa została doskonale zgrillowana z obu stron, dzięki czemu nawet po wypłynięciu soków z burgera pozostała chrupiąca. Wspaniałym doznaniem okazały się dochodzące z niej cytrynowe smaki.

soczewka 7 soczewka 8

Co tu dużo mówić, ten burger okazał się wybitny. Mięso zdjęte z grilla w idealnym momencie, podane zgodnie z zamówieniem, lekko różowawe w środku. Sam smak wołowiny to już w ogóle inny wymiar, a także kamyczek do ogródka tych, którzy na naszym facebookowym fanpage’u w komentarzach próbują przekonywać cały świat, że wołowina najlepiej smakuje sama, bez przypraw. Przykro mi, kucharze w Soczewce właśnie udowadniają jak należy doprawić mięso do burgera, żeby pozostało soczyste, a do tego świetnie smakowało. Arcydzieło.

Jeśli dodam do tego dodatki, czyli chrupiące krążki cebulowe oraz surówkę coleslaw w połączeniu z aksamitnym, robionym na miejscu sosem BBQ, okaże się, że trafiłem na burgera idealnego. Po kilku gryzach utwierdziłem się w przekonaniu, że ludzie na kuchni maja pojęcie na temat tego co robią. Sos BBQ w Soczewce jest idealny, lekko słodkawy, z dymnym posmakiem oraz wyczuwalnymi kawałkami śliwek, a co najważniejsze, stanowi dopełnienie burgera, a nie jego dominujący element. Ogólnie całość jest tak skomponowana, że wszystkie składniki doskonale ze sobą współgrają. Zaskakująca, ale pozytywnie jest surówka coleslaw, roztopiony cheddar świetnie podtrzymuje mięso, a delikatna bułka do samego końca utrzymuje wszystko w jednym kawałku.

Lepszego burgera we Wrocławiu nie jadłem i wiem, że kucharze w Soczewce postawili całej reszcie poprzeczkę bardzo wysoko. Wielkim plusem jest przemiła i sprawnie działająca obsługa, która umiejętnie doradza i zna kartę bez zająknięcia, a o poszczególnych pozycjach z menu opowiada barwnie i ze znajomością. Polecam z pełnym przekonaniem o jakości mięsa, dodatków, całego burgera i kompetencji pracowników. Wrocław ma bar z burgerami na najwyższym poziomie, bezsprzecznie.

Soczewka

ul. Rynek 20/21

facebook.com/soczewkawroclaw

 

Pasibus – konkurs

Konkursowy sezon na naszym blogu w pełni. Tym razem mamy dla was zaproszenie dla dwóch osób na burgery do Pasibusa, czyli miejsca, którego fanom burgerów specjalnie przedstawiać nie trzeba. Zresztą zerknijcie sami na naszą recenzję: PASIBUS

konkurs na wlasnego buksa

Co zrobić, aby wygrać zaproszenie na burgera dla dwóch osób? Wystarczy polubić facebookowy fanpage  Pasibusa oraz w komentarzu na naszym facebookowym fanpage’u (tutaj) wpisać lub wysłać w mailu (wroclawskiejedzenie@wp.pl) opis swojego wymarzonego burgera. Aby wszystko miało ręce i nogi, prosimy o korzystanie z takiego szablonu:

[NAZWA BURGERA] – 100% wołowiny, składnik 1, składnik 2… , czyli np. Włoski Pastuch – 100% wołowiny, rucola, sos pomidorowy, parmezan, boczek 

Konkurs trwa do godziny 23.59 w piątek 1. sierpnia. Wśród osób, które poprawnie odpowiedzą na pytanie, wylosujemy podwójne zaproszenie na burgera do Pasibusa.

Zwycięzcę wyłoni komisja w skład której wchodzą właściciele Pasibusa. Zwycięski burger na 2-3 dni zagości w menu Pasibusa, a jeśli się sprawdzi, wejdzie do niego na stałe.

Zapraszamy do udziału!

 

Konkurs z restauracją Olszewskiego 128

Popularność jaką cieszył się nasz poprzedni konkurs, spowodowała, że postanowiliśmy dać wam kolejną szansę na wygranie smacznego obiadu, tym razem w restauracji Olszewskiego 128.

qlii8jvzuoujnwfjux3mCo zrobić, aby wygrać zaproszenie na obiad dla dwóch osób? Wystarczy polubić facebookowy fanpage restauracji Olszewskiego 128 oraz w komentarzu na naszym facebookowym fanpage’u (tutaj) wpisać lub wysłać w mailu (wroclawskiejedzenie@wp.pl) odpowiedź na składające się z dwóch członów pytanie: W JAKIEJ DZIELNICY, I PRZY PĘTLI KTÓRYCH TRAMWAJÓW ZNAJDUJE SIĘ RESTAURACJA OLSZEWSKIEGO 128?

Konkurs trwa do godziny 23.59 w sobotę 26. lipca. Wśród osób, które poprawnie odpowiedzą na pytanie, wylosujemy podwójne zaproszenie na obiad.

Zapraszamy do udziału!

Olszewskiego 128 to restauracja kierująca się zasadą w myśl, której,  jedzenie ma być nie tylko pyszne, ale i zdrowe. Szczególna uwaga przykładana jest do jakości i świeżości serwowanych produktów. W  menu znajdziemy dania mięsne, w tym burgery, rybne oraz makarony inspirowane smakami z całego świata. Olszewskiego 128 to również restauracja wegetariańska, dlatego na życzenie klienta istnieje możliwość przygotowania potraw w wersji jarskiej.

Poza jedzeniem w restauracji można spróbować specjalnie skomponowane koktajle ze zdrowych i świeżych składników, . relaksują i odpędzają stres. Dla najmłodszych gości restauracji przygotowane zostało oddzielne menu, a także kolorowy kącik, w którym mogą się bawić.

Restauracja Olszewskiego 128

ul. Olszewskiego 128

facebook.com/GFROlszewskiego128

olszewskiego128.com

Menu

 

 

Patelnia, czyli smaczne jedzenie z pomysłem

Czas typowych fast foodów sprzed lat z hamburgerami „z Biedronki”, minął już chyba – na szczęście – bezpowrotnie. Nadszedł natomiast okres, w którym budki z szybkim jedzeniem prowadzone są przez ludzi nie idących na łatwiznę, mających konkretny pomysł na swój biznes. Takim barem okazuje się Patelnia, czyli malutka budka, w której możemy zjeść kilka naprawdę fajnych, i co ważne, smacznych dań pochodzących z całego świata.

patelnia 8Patelnia to właściwie kioskowe okienko, z którego wydawane są zamówione dania. Póki co nie ma jeszcze gdzie usiąść z jedzeniem, ale jak poinformowała mnie właścicielka, wszystko jest na dobrej drodze, aby w niedalekiej przyszłości przed Patelnią stanęły stoliki. Do Patelni trafiłem przez przypadek, przechodząc ulicą Kuźniczą. Szybko zerknąłem na menu, a za pierwszym razem postanowiłem zamówić tylko małą przekąskę, obiecując sobie, że wrócę tam jeszcze na pewno.

10366078_1513698585520361_5198435481758582648_n

Moim pierwszym strzałem okazała się Quesadilla z kurczakiem, ponieważ nie miałem za wiele czasu, więc chciałem wziąć coś naprawdę na szybko. Zamówiłem, a po 3-4 minutach otrzymałem bardzo ciekawe opakowanie.

patelnia 9

Opakowanie faktycznie świetnie wpisujące się w reguły fast foodów, które można bez problemu wziąć do ręki i zjeść podczas spaceru.

patelnia 10

W pudełeczku znajdziemy cztery kawałeczki quesadili, sporą porcję nachosów oraz pojemniczek dipu z jogurtu naturalnego z dodatkiem szczypiorku. Na pierwszy rzut oka porcja za 10 zł wydaje się być niewielka, po chwili jednak smak quesadili pozwala nam zapomnieć o cenie, ponieważ wgryzamy się w coś niezwykle smacznego.

 

patelnia 11

Pomiędzy kukurydzianymi tortillami natrafiamy na małe kawałki piersi z kurczaka, roztopiona mozarella, szczypiorek oraz świetny słodko-ostry sos, spotykany w barach z azjatyckim jedzeniem. Bardzo dobrym pomysłem jest dołączenie szczypiorku, a całość idealnie komponuje się z delikatnym dipem jogurtowym. Buzia mocno mi się uśmiechała podczas jedzenia od początku do końca.

Z tym większą ochotą udałem się do Patelni na drugi dzień z jasnym założeniem – zjeść burgera wołowego. Do wyboru mamy także burgera wieprzowego, z kurczakiem oraz z kozim serem. Zamawiam, prosząc o burgera bez pomidora, ale z mocno wysmażonym boczkiem. Czekam kilka minutek, po których w moje ręce trafia kolejna przesyłka.

patelnia 1

Jak widać na zdjęciu, z pudełeczkiem udałem się na ławkę w pobliżu Rynku, gdzie zjadłem kolejną świetną rzecz.

patelnia 2

Burger jest słusznych rozmiarów, z dobrze trzymającą całość do końca bułką własnego wypieku oraz dodatkiem wspomnianego wyżej apetycznie przysmażonego boczku,  chrupiącej czerwonej cebuli, słonego ogórka kiszonego, świeżej sałaty oraz relishu pomidorowego i aioli. Dodatkowo zamówiłem frytki, które, jak zapewniła mnie właścicielka, są ręcznie krojone. Do frytek otrzymałem jeszcze malutki kubełek aioli cytrynowego.

patelnia 3

Liczba dodatków nie jest przesadzona, podobnie jak sosu, który nie wsiąka nadmiernie w idealnie zgrillowaną bułkę, będącą bardzo mocnym punktem burgera z Patelni. Nie za sucha, lekko maślana, ale nie dominująca nad mięsem. Mięsem, które z automatu wysmażone jest w stopniu medium, z lekko zaróżowionymi fragmentami wewnątrz, dzięki czemu jest bardzo jędrne i soczyste.

patelnia 4

patelnia 5Wołowina jest dość drobno zmielona i mocno doprawiona, co pozwala jej zdecydowanie wybijać się spośród wszystkich dodatków, jako najważniejszy punkt burgera. Świetną robotę robi także pieczony wolno w świeżych ziołach boczek. Delikatnie słonawy i chrupki, nadający charakter całości. Sosy pozostawiają delikatne smaki, z jednej strony pomidorów, z drugiej majonezu.

Frytki faktycznie okazały się typowo domowe, grubo krojone. Mogłyby być nieco bardziej chrupiące, ale już za sam fakt przygotowywania ich na miejscu, warto je zamówić. Jednak tym, co kupiło mnie zupełnie, to cytrynowe aioli, które zamówiłem jako dodatek do frytek. Krótko mówiąc – lepszego sosu nie próbowałem w życiu. Mocno cytrynowy, kremowy sosik z lekkim dodatkiem czosnku. Fenomenalnie komponuje się zarówno z burgerem, jak i frytkami.

Z całą stanowczością mogę polecić Patelnię, nie tylko za świetnego burgera, nie tylko za ciekawą quesadillę, ale i ciekawy pomysł oraz przyjazne nastawienie do klienta. Obsługa z chęcią opowie wam choćby dlaczego jako dodatek wybrać sól himalajską, a nie zwykłą, w jaki sposób przygotowywane jest mięso, i skąd pochodzi.

Patelnia to zupełnie nowy wymiar myślenia o przygotowywaniu fast foodów. Właściwie wszystkie produkty przygotowywane są własnoręcznie, łącznie z bułkami oraz sosami. Mięsa są marynowane i pieczone długo w niskiej temperaturze. Zresztą niech za komentarz wystarczy hasło przewodnie właścicieli Patelni: „Jedzenie na poziomie restauracyjnym w cenach street food’u”.

Świetne miejsce, do którego chcę wracać jak najczęściej, a przy najbliższej okazji z chęcią zamówię uznawane za specjalność lokalu rilletes, czyli ciabatty do wyboru z: indykiem, wieprzowiną lub dziczyzną, której w barach z fast foodami jeszcze nie spotkałem.

Patelnia Fine Food Fast

ul. Kuźnicza 29 B

facebook.com/patelnia/

 

 

Nigdy Nie Zapomnę, surowego mięsa

Odkąd tylko usłyszałem o Nigdy Nie Zapomnę, postanowiłem się wybrać w to miejsce, a dobre opinie znajomych i fajne, sezonowe menu tylko mnie w tym postanowieniu utwierdziły. Dość długo jednak wstrzymywałem się z wycieczką na ul. Zwycięską, gdzie znajduje się lokal, głównie ze względu na korki w tym rejonie miasta. Traf chciał, że jednego dnia wracając z trasy, przypomniałem sobie o tej klimatycznej restauracyjce. Jeszcze bardziej ucieszył mnie fakt, że jest czwartek, czyli dzień burgerów, ponieważ w Nigdy Nie Zapomnę każdego dnia mamy możliwość zamówienia jednego, przygotowanego tylko wtedy, dania spoza standardowej karty. O tym, co akurat jest specjałem możemy się dowiedzieć m.in.  z bardzo fajnie prowadzonego fanpage’u na Facebooku.

Foto - Facebook Nigdy Nie Zapomnę

Foto – Facebook Nigdy Nie Zapomnę

Niewielki, ale bardzo przyjemny, urządzony z wyczuciem lokalik umiejscowiony jest pomiędzy blokami na ciągle rozrastającym się osiedlu przy ul. Zwycięskiej. Zamówione dania możemy zjeść zarówno w środku, jak i przy jednym z czterech stolików na zewnątrz.

Foto - Facebook Nigdy Nie Zapomnę

Foto – Facebook Nigdy Nie Zapomnę

Nie ukrywam, że trochę się spieszyłem, więc z góry nastawiłem się na zjedzenia burgera, a na pozostałem pozycje w menu tylko zerknąłem.

nigdy nie 1 nigdy nie 2

Ceny nie są może bardzo wygórowane, ale jeśli weźmiemy pod uwagę lokalizację, dość wysokie. Na pewno jednak należy docenić, że kuchnia jest sezonowa, a menu zmieniane co jakiś czas, tak, aby dostosować je do dostępnych akurat najlepszych składników. Po samym menu widać, że kucharz wraz z właścicielami są ludźmi ambitnymi, nie idącymi na skróty. W NNZ nie znajdziemy banalnych potraw, choć akurat moda na burgery nie ominęła także i tego miejsca. Zamawiam więc właśnie burgera oraz lemoniadę do popicia.

Od początku jesteśmy obsługiwani przez profesjonalnego kelnera, który ma pojęcie o tym, o czym mówi, co stanowi wielki plus tej restauracji. Lemoniada trafia na mój stół po około 5 minutach i muszę przyznać, że jest to najlepsza lemoniada jaką miałem okazję pić w życiu.

nigdy nie 3

Napój podawany jest w nieco hipsterskim wazoniku, ale jest świetny. Genialne połączenie cytryny i pomarańczy z miętą. Fenomenalnie gasi pragnienie w upalne dni.

Na swojego burgera musiałem poczekać jednak nieco dłużej, mimo niewielu osób, które w tamtym momencie przebywały w lokalu. Po niemal 20 minutach otrzymuję zamówienie. Muszę przyznać, że pierwsze wrażenie było doskonałe.

nigdy nie 4

Z góry przepraszam za jakość zdjęcia, ale spieszyłem się i niestety efekty widać powyżej. Burger włożony jest pomiędzy maślaną bułkę wypiekaną na miejscu, a na talerzyku obok – niejako zamiast frytek, których w Nigdy Nie Zapomnę nie ma – otrzymujemy surówkę coleslaw. Wygląda niesamowicie zachęcająco.

nigdy nie 5 nigdy nie 6

Porcja mięsa wydaje się być ogromna. Tfu, nie wydaje się – ona jest wielka, o rozmiarach niespotykanych nigdzie indziej. Burger podawany jest z sosem remoulade, do którego byłem nastawiony nieco sceptycznie, ale okazał się bardzo smakowitym dodatkiem. Właśnie, dodatki. Nie ma ich za wiele, co uważam za dobry wybór. Poza sosem w środku mamy jeszcze boczek, o którego maksymalne przypieczenie poprosiłem oraz sałatę.

Do tego momentu wszystko było idealnie, wokół burgera unosił się cudowny aromat, ale..

nigdy nie 7 nigdy nie 8

Pierwsze gryzy potwierdziły moje przypuszczenia i, faktycznie, mięso nie dość, że bardzo aromatyczne, to jest jeszcze dobrze doprawione i smaczne. Niestety, ktoś chyba zapomniał, że wołowinę wypadałoby smażyć nieco dłużej niż 30 sekund, a tak właśnie wyglądało mięso po ugryzieniu. Jak gdyby zostało tylko położone na grill i od razu zdjęte. Oczywiście, rozumiem, że mięso nie powinno być przesmażone, wręcz różowawe w środku, pewnie. Szkoda tylko, że zamawiając burgera, otrzymałem właściwie tatara. Zjadłem ile mogłem, ale resztę sobie odpuściłem, co i tak nie ustrzegło mnie przed ostrym bólem brzucha.

nigdy nie 9Maślana bułka jest prawdopodobnie najlepszą dodawaną do burgera, jaką miałem kiedykolwiek okazję próbować. Doprawdy idealna, fajnie podpieczona, przez co nie namokła sosem, delikatna w środku i lekko słodkawa. Nie było mi jednak dane zjeść jej do końca, ponieważ nie jestem specjalnym fanem tatara.

Za całość zapłaciłem 31 zł, 23 za burgera i 8 za lemoniadę. Wyszedłem z wielkim niedosytem, wręcz zdenerwowany. Kiedy zwróciłem uwagę kelnerowi, że jeśli mięso w burgerach w takiej postaci podawane jest w standardzie, wypadałoby informować o tym klientów, ponieważ nie wszyscy lubią surowe. W odpowiedzi usłyszałem tylko odburknięcie, które nie wiadomo co miało oznaczać.

Szkoda, bo do momentu podania wszystko wyglądało bardzo fajnie. Oczywiście rozumiem, że lokal specjalizuje się w innych daniach, a burger jest tylko jednodniowym dodatkiem do menu, ale jeśli już decydujemy się na ich podawanie klientom, wypadałoby robić to rzetelnie.

 

Nigdy Nie Zapomnę

ul. Zwycięska 14 F

facebook.com/nigdy.nie.zapomne

 

Mlekiem i Miodem, czyli świetny burger na obrzeżach Wrocławia

Jeśli potraficie sobie wyobrazić najbardziej absurdalne miejsce, w którym można prowadzić gastronomię, pomnóżcie je razy dwa, a otrzymacie Mlekiem i Miodem. Lokal znajduje się na terenie szpitala na Poświetnym, daleko, daleko od centrum, a właściwie, to po prostu na końcu świata. Postanowiłem jednak udać się do tego miejsca, ponieważ od kilku osób słyszałem tylko i wyłącznie pozytywne opinie o ich jedzeniu. Jak się okazuje, moja początkowa lekka złośliwość na temat lokalizacji, jest tak naprawdę jedyną dużą wadą tej stosunkowo nowej restauracji we Wrocławiu.

Jeśli zapomnimy o tym, gdzie znajduje się Mlekiem i Miodem, jeśli odłożymy na bok wystrój lokalu, który jest zapewne pozostałością funkcjonującego tu szpitalnego baru, otrzymujemy mnóstwo fajnych wrażeń. Pierwsze? Świetna atmosfera bijąca od osób decydujących o obliczu MiM. Uśmiechnięta i wyluzowana obsługa, ambitny kucharz, który z chęcią opowiada o – nomen omen – restauracyjnej kuchni, i przede wszystkim – pyszne jedzonko.

Jak dowiedzieliśmy się od właściciela, Mlekiem i Miodem nastawione jest głównie na zamówienia telefoniczne na dowóz. W obrębie dzielnicy Różanka przy zamówieniu za min. 25 zł dowóz jest darmowy. W dalsze rejony obowiązuje taryfikator 1 zł za kilometr.

Ok, co więc możemy zamówić?

1982208_563699187071144_1230952274_n

1660634_563734950400901_252065981_n

Restauracja nastawiona jest głównie na pizzę, makarony oraz burgery z powodu których przybyliśmy w to miejsce. Poza pozytywnymi opiniami o MiM, dodatkowym bodźcem, który przyciągnął mnie w tak odległe rejony Wrocławia był oferowany w menu burger z wołowiną oraz serem smażonym, czyli dwoma specjałami, które uwielbiam. Mój wybór był więc szybki, zamawiam Bułę Czecha ze smażonym serem, kiełkami słonecznika, roszponką, ogórkiem kiszonym i czerwoną cebulą. Rezygnuję natomiast z pomidora. Buła Czecha w zestawie z frytkami kosztuje 16 zł. Moja żona jest tradycjonalistką, więc decyduje się standardowo na Bułę hamburgera, czyli podstawowego burgera z pomidorem, sałatą, ogórkiem, czerwoną cebulą i majonezem. Cena – 14,90 zł.

Miły akcent na początku, kiedy pojawia się darmowy kubeczek świeżego soku jabłkowego.

mlekiem 1

Podczas oczekiwania dostrzegamy ciekawą sytuację. Kucharze wychodzą z kuchni co i raz, aby ściąć rosnące wszędzie dookoła zioła, które po chwili trafiają wprost do zamówionych dań. Jak dla mnie – świetna sprawa. Po około 15 minutach zapachy dochodzące z kuchni świadczą o tym, że zapewne na nasz stolik niebawem zawitają burgery.

mlekiem 2

Zamówienie pojawia się w towarzystwie frytek na drewnianej deseczce. Pomysł może i nieco oklepany, ale swoją prostotą wyjątkowo pasujący do tego miejsca.

mlekiem 3

Otwieram i… drugie – po lokalizacji – niemiłe zaskoczenie. Buła jest kupna, z sezamem. Jak się jednak dowiedziałem, kucharze już na dniach mają wprowadzić nowe bułki, zamawiane specjalnie w piekarni i to w dwóch wersjach. Wybaczam więc debiutancką wpadkę i czekam na nową bułkę, a wybaczam głównie ze względu na wydobywające się z burgera zapachy, a także smak.

mlekiem 4

Buła Czecha jest świetnie skomponowana, mięso lekko różowe w środku i co bardzo ważne – świetnie doprawione, dzięki czemu ma wyrazisty, lekko ostrawy smak. Na pewno nie ginie pośród dodatków, a raczej wybija się na sam przód. Jeśli chodzi o stolicę Dolnego Śląska, to z miejsc, w których jadłem do tej pory burgery, smakowi mięsa w Mlekiem i Miodem dorównywał tylko The Winners Pub i Pasibus. Tym, co w 100% przekonuje mnie do tego burgera jest smażony ser, w postaci dwóch kawałków usmażonych w głębokim tłuszczu. Doskonale chrupie, zastępując nieco bułkę. W moje gusta trafiają także duże plastry ogórka kiszonego, którego lubię bardziej aniżeli konserwowego. Kwas ogórka świetnie współgra z ostro-słodkim pesto, którym posmarowana jest bułka.

Burger klasyczny, czyli Buła Hamburgera tylko potwierdza świetną jakość i smak mięsa oraz świeżość dodatków. O frytkach za wiele powiedzieć nie mogę, bo to zwyczajne, kupne frytki, aczkolwiek właśnie takie grube lubię najbardziej, więc także mały plusik.

Choć ciężko uwierzyć w to, że „na końcu świata” stworzyć fajną restaurację z takim jedzeniem, pozytywnie zakręconym chłopakom z Mlekiem i Miodem jednak się to udało, i za to wielkie brawa. Na pewno do poprawy jest bułka w burgerach, bo przy tak wąskiej specjalizacji, trzeba się wyróżniać czym innym niż standard. Ogólnie jednak wielkie, pozytywne zaskoczenie. Polecam z całą stanowczością, ponieważ wyszliśmy z lokalu w pełni usatysfakcjonowani, a i nasz portfel wcale tak bardzo nie ucierpiał. Ceny są bardzo przystępne, a porcje spore.

Mlekiem i Miodem

ul. Poświecka 8

facebook.com/MiMFoodDelivery

Konkurs z Friends Bistro & Coffee Bar

Poprzedni konkurs już rozstrzygnęliśmy, pora więc na kolejny, który możemy zorganizować dzięki Friends Bistro & Coffee Bar. Miejsce jest sprawdzone, tutaj możecie przeczytać naszą recenzję, więc naprawdę warto spróbować wygrać jeden z trzech zestawów dla dwóch osób.

z14284419Q,Friends-Bistro---Coffee-Bar-w-Sukiennicach
Co należy zrobić, aby wziąć udział w losowaniu jednego z tych zestawów dla dwóch osób?

1. Dowolny zestaw burgera + fritz cola
2. Zestaw lunch ( zupa + drugie danie ) + dowolny napój 0,2 l / lunch menu w godz 12:00-16:00 poniedziałek – piątek 
3. Dowolny makaron + dowolny napój 0,2 l
Zadanie nie jest trudne, więc zapraszam do udziału. Wystarczy w komentarzu na naszym Fanpage’u (tutaj) lub w komentarzu pod tym postem na blogu wypisać PRZYNAJMNIEJ DWA DANIA Z KARTY FRIENDS BISTRO & COFFEE BAR.
Wśród osób, które poprawnie wypiszą przynajmniej dwa dania z menu, maszyna losująca wybierze szczęśliwców. Konkurs trwa do niedzieli (22.06) do godziny 23.59.
Friends Bistr & Coffee Bar to przyjemny lokalik znajdujący się w jednym z niewielu cichych miejsc wrocławskiego Rynku, czyli w Sukiennicach. W ofercie baru znajdziemy zarówno smaczne burgery, jak i świeże sałatki, zupy z sezonowych warzyw, a także kilka rodzajów makaronów do wyboru. Friends to także świetne miejsce do spędzenia czasu przy piwie z daleka od rynkowego gwaru.
Zapraszamy do udziały w konkursie!
Friends Bistro & Coffee Bar
ul. Sukiennice 3/4

Droga Mleczna, czyli przepysznie ostry burger

Jakiś czas temu dowiedziałem się, że przy ul. Krasińskiego powstała kolejna mała knajpka w nowoczesnym, dość minimalistycznym stylu, mianowicie Droga Mleczna. Zaciekawiło mnie ich menu, składające się zarówno z dań dla wegan, wegetarian i bezglutenowców, a także burgery wołowe oraz mięsne dania obiadowe. W sumie dość standardowo w ostatnim czasie, modnie, ale wygląda nieźle.

Lokal z zewnątrz wygląda okazale, zdecydowanie wybijając się spośród otaczającej go szarej rzeczywistości kamienic komunalnych.

10411910_751992181487939_8597271244677057660_nJako że nie miałem zbyt wiele czasu, postanowiłem na szybko zamówić burgera, do którego zresztą od razu po wejściu namawia mnie miły człowiek stojący za ladą, zapewne właściciel. Poza burgerami do wyboru mamy sporo pozycji, m.in. makarony, kanapki z pieca, sałatki, a także menu śniadaniowe. Wszystko zapakowane w ładne dla oka menu oraz rozpisane na dużej tablicy naprzeciwko wejścia, z zaznaczeniem dań wegetariańskich i bezglutenowych.

10354176_748637711823386_7930455488025266642_n

W środku możemy usiąść przy jednym z czterech stolików lub na hokerach przy ścianie. Wnętrze jest urządzone nowocześnie, z drewnianymi stolikami i obrusami w kratę. Wygląda to naprawdę przyjemnie.

Namówiony przez obsługę na burgera, wybieram Cheese Burgera. Dodatkowo zachęca mnie informacja o tym, że bułki do burgerów wypiekane są na miejscu. Do wyboru mam trzy stopnie ostrości: lekko ostry, ostry i hot. Decyduję się na hot, prosząc jednocześnie, aby był to podwójne hot. Burger kosztuje 17 zł plus 3 zł za szklankę wody z limonką.

Właściwie wszystkie burgery w ofercie są dość standardowe oraz jeden wegetariański z kotletem warzywnym z kaszy jaglanej, słonecznika, fasoli czerwonej, sezamu i marchewki.

Czekam i przypominam sobie, że nie zostałem zapytany o stopień wysmażenia mięsa, więc… w tym względzie jestem skazany na kucharza. Po około 10 minutach na moim stoliku ląduje oto taki burger.

droga mleczna 1

Na pierwszy rzut oka wygląda jakby bułka była nieco za cienka, aczkolwiek wygląda niezwykle apetycznie. Jest świetnie wypieczona i posypana sezamem.

Tak jak prosiłem, ostre aromaty burgera jako pierwsze docierają do mojego nosa. W środku wypełniony jest papryczkami chili i jalapeno, a bułka posmarowana jest z obu stron czymś w rodzaju gęstego sosu chili.

droga mleczna 2

Samo mięso jest ładnie oblepione roztopionym serem, a poza papryczkami w bułce znajdziemy sałatę i cebulę czerwoną.

Zabieramy się za jedzenie. Pierwszy gryz i… bardzo, bardzo pozytywne zaskoczenie. Mięso wysmażone jest właściwie książkowo, z lekko różowawym mięsem, grubo zmielone, a ostrość papryczek i sosu dochodzi miarowo do kubków smakowych. Bułka jest świetna, lepszą jadłem chyba tylko w Pasibusie, lekko słodkawa i chrupiąca. Naprawdę smaczna.

droga mleczna 3

Jak dla mnie mięso mogłoby być nieco bardziej doprawione pieprzem, ale burger jako całość smakuje doskonale, jest ostry dokładnie tak jak lubię. W sumie, ciężko się do czegoś przyczepić. Cieszy to tym bardziej, że lokal działa od niedawna i od samego początku stawia na wysoki poziom jedzenia.

Spróbowałem tylko jednej potrawy, ale wiem, że na pewno odwiedzę Drogę Mleczną jeszcze nie raz. Lokal jest przyjemny, obsługa przyjazna, a co najważniejsze – dania przygotowywane są ze świeżych produktów.

Polecam, zdecydowanie! Oby więcej takich miejsc we Wrocławiu.

Droga Mleczna

ul. Krasińskiego 32

facebook.com/DMleczna