domowe frytki wrocław

A nuż widelec, czyli rodzinnie i całkiem smacznie

Śródmieście we Wrocławiu przeżywa w ostatnim czasie wysyp mniejszych lub większych barów i restauracji. Jednym z ostatnich miejsc, na które trafiłem, a właściwie które trafiło na mnie na  facebooku, okazała się mała restauracyjka A nuż widelec. Początkowo myślałem, że to bardziej kolejny bar mleczny w pobliżu, ale już po wejściu podobieństwa do typowych barów nie zauważyłem. Malutki, ale całkiem ładnie wyposażony lokal, obrusy na stołach. Taka mała, rodzinna knajpka, sprawiająca bardzo pozytywne wrażenie od początku, podobnie jak miła obsługa.

noz widelec 9 noz widelec 12

W środku znajduje się siedem stolików, istnieje możliwość zjedzenia także na szybko, przy blacie przytwierdzonym do witryny. Zabieramy się za menu, które nieco zaskakuje swoim wyglądem, przypominając o słusznie minionej epoce.

noz widelec 1 noz widelec 2
noz widelec 10 nozwidelec 11

Każdego dnia w ofercie pojawiają się inne zupy oraz dania dnia, natomiast codziennie dostępne są standardy w postaci choćby pierogów ruskich. W restauracji A nuż widelec pojawiłem się trzykrotnie, więc miałem okazję zapoznać się ze sporym przekrojem dań oferowanych w menu.

Pierwszego dnia wybrałem się z założeniem wypróbowania pierogów ruskich i tak właśnie zrobiłem, wcześniej kosztując jeszcze zupę pomidorową. Zamówienia przyjmowane są przy barze, ale potrawy przynosi nam do stolika obsługa. Ceny umiarkowane, początkowo wydawały mi się nieco za wysokie, zwłaszcza, kiedy postrzegałem A nuż widelec jako osiedlowy bar mleczny. Patrząc na jakość obsługi, duże porcje i smak, zdecydowanie uważam ceny za odpowiednie.

noz widelec 4

Zupa pomidorowa z makaronem (6 zł). Smaczna, ale jednak bez specjalnego szału. Ewidentnie kiedy ją otrzymałem była jeszcze w trakcie gotowania, ponieważ warzywa był twarde. Plus za świeże pomidory i ogólnie w miarę domowy smak, choć nieco mdły.

noz widelec 5 noz widelec 6

Otrzymując porcję ruskich (10 zł) nie za bardzo wiedziałem jak się za nie zabrać, ponieważ porcja była ogromna. Osiem, naprawdę wielkich pierogów, szczelnie wypełniało duży talerz. Ruskie zostały okraszone świeżo usmażoną cebulką, co jest ewenementem jeśli chodzi o tego rodzaju restauracje. Z dużej chmury spadł jednak mały deszcz. Poza wielkością, o pierogach ciężko powiedzieć coś pozytywnego. O ile ciasto było idealne, mięciutkie i cienkie, tak farsz zwyczajnie się nie udał. Był zbyt ziemniaczany, z ledwie delikatną domieszką białego sera i właściwie bez przypraw. Szkoda, bo zapowiadało się nieźle.

Niezrażony małą wpadką z pierogami, postanowiłem wybrać się do A nuż widelec raz jeszcze, tym razem sprawdzić smak placków ziemniaczanych, które ubóstwiam podobnie jak smażony ser. W menu nie znajdziemy placków podawanych tak, jak lubię, czyli ze śmietaną i cukrem, a tylko wersję z gulaszem za 15 zł. Obsługująca mnie pani szybko jednak zaproponowała placki bez gulaszu, a ze śmietaną i cukrem za 9 zł. Do tego domówiłem zupę kalafiorową, tradycyjnie za 6 zł.

noz widelec 7

Zupa świetna, dobrze doprawiona, z ogromną ilością warzyw i delikatnie zabielona. Z każdą kolejną łyżką przenosiłem się do czasów jedzenia obiadów u babci, która gotowała identyczne zupy.

 

noz widelec 8Na moim talerzu znalazły się tylko dwa placki, co początkowo wywołało lekkie niezadowolenie, które jednak szybko zmieniło się w przekonanie, że porcja jest wystarczająca, a co najważniejsze – smaczna. Właściwie to idealna. Świeżutko usmażone placki ziemniaczane, chrupiące, z wyczuwalnym smakiem cebuli. Prawdziwie domowe placki z dodatkiem gęstej śmietany i posypane cukrem, pysznie i domowo.

Relacja nie byłaby jednak pełna, gdybym następnego dnia nie spróbował dania mięsnego. A że z mięs zdecydowanie najbardziej lubię kurczaka, bez chwili zawahania zdecydowałem się na fileta panierowanego w słoneczniku z frytkami i surówką za 14,50 zł, a do tego barszcze ukraiński za całe 6 zł.

noz widelec 14

Barszcz, podobnie jak zupa kalafiorowa był świetny. Lepszy jadłem dotychczas tylko w Kozackiej Chatce. Zupa była delikatnie ostra, z bardzo dużą ilością dodtaków w postaci buraków, ziemniaków, marchewki, fasoli. Gęsta, wyrazista, po prostu bardzo smaczna.noz widelec 15 noz widelec 16noz widelec 13

Jeszcze lepsze wrażenie pozostawiło po sobie danie główne, czyli panierowana pierś z kurczaka ze słonecznikiem i domowymi frytkami. Tak, frytkami przyrządzanymi na miejscu. Genialne posunięcie, za które daję maksymalną notę, nawet pomimo tego, że frytki mogłyby być nieco dłużej smażone. Pierwszy raz jadłem smazonego kurczaka w połączeniu ze słonecznikiem, ale już wiem, że na pewno skuszę się jeszcze nie raz. Zrumienione ziarna słonecznika po wypuszczeniu wszystkich aromatów nadały oryginalnego smaku kurczakowi i w połączeniu z własnoręcznie krojonymi frytkami wywołały na mojej twarzy mnóstwo uśmiechu. 14,5o zł za takie danie to uśmiech losu. Mało tego, do zestawu otrzymałem świeżą i równie smaczną surówkę z czerwonej kapusty. Po takim obiadku, niby niezbyt wyszukanym,zwyczajnie odleciałem.

Po początkowej wpadce, z każdą kolejna wizytą w A nuż widelec, było coraz lepiej, a ostatniego dnia wręcz wybitnie. Oby więcej miejsc z takim jedzeniem i w takich cenach. Fajne, domowe jedzonko z bardzo miłą atmosferą w lokalu i przyjemną obsługą. Kolejny raz okazuje się, że nieważne gdzie, ale ważne jak podchodzi się do prowadzenia gastronomii. Właściciele A nuż widelec podchodzą do swojej pracy bardzo pozytywnie i należy im tylko przyklasnąć. Ze swojej strony proponowałbym zmniejszyć porcję pierogów, zwiększając jednocześnie ich jakość. Jeśli nie potrzebujecie niezwykle wyszukanej kuchni, a chcecie zjeść domowy obiad, zdecydowanie polecam to miejsce.

A nuż widelec

ul. Jedności Narodowej 103

facebook.com/pages/Anuzwidelec

www.a-nuz-widelec.pl

 

Reklamy