meksykańska

Mexico Bar, czyli warto tam wpaść

Kontynuując wędrówki śladem dobrego meksykańskiego jedzenia we Wrocławiu, po sprawdzeniu The Mexican, wybrałem się tym razem na ulicę Sępa Szarzyńskiego do Mexico Baru. W tym miejscu, z racji bliskości pracy i miejsca zamieszkania, jadam dość często i właściwie nigdy nie wyszedłem niezadowolony. Nigdy nie byłem także wniebowzięty, ale od kilku lat można tu zjeść naprawdę przyzwoicie, za rozsądne pieniądze, i z dala od centrum miasta. Oczywiście więcej tu dań w stylu Tex-Mex aniżeli prawdziwie meksykańskich, ale nic to.

Pozytywne wrażenie już na wejściu robi wystrój lokalu, ze sporą ilością meksykańskich dodatków. Jeszcze lepiej jest jeśli chodzi o obsługę, która od samego wejścia jest uśmiechnięta. Jak już wspomniałem, w Mexico Barze nie jestem po raz pierwszy, więc szybko wybieram to, co najbardziej mi w tym miejscu smakuje. Menu wygląda następująco:

mexico epa menu 2

mexico sepa menu 1

Jako przystawkę wybieram nachosy z sosem serowym, czyli Nachos Dip Tex Mex Con Totopos w cenie 6 zł. Do tego Krem z brokułów z prażonymi migdałami za 10 zł oraz Chimichanga de pollo w cenie 20 zł.

Oczekiwanie na podanie umila przyjemna, jazzowa muzyka oraz czeskie piwko, które w lokalu można zamówić spośród kilku innych opcji. Na stoliku bardzo szybko pojawiają się nachosy, i tu pierwszy plus. Nie są to kupione, gotowe chipsy, a usmażone tortille, które genialnie smakują z ciągnącym się dipem serowym, doprawionym świeżym czosnkiem i papryką. Można tylko żałować, że nie zamówiliśmy dwóch porcji.

mexico sepa  nachos

 

Rozochoceni przystawką, już po chwili możemy się rozkoszować aromatycznym kremem z brokułów, podanym w bardzo oryginalnych miseczkach, które świetnie wpisują się w cały obraz meksykańskiego wystroju.

mexico sepa brokułowa

Zupa jest świeżutka, czego dowodem odgłosy blendowania dochodzące przed kilkoma chwilami z kuchni. Zupa, choć raczej mało meksykańska, stanowi najsilniejsze ogniwo Mexico Baru. Z dodatkiem śmietany i prażonych, doprawionych ostrą papryką płatków migdałów, smakuje wybornie. Muszę przyznać, że tak dobrego kremu nie jadłem w żadnym innym miejscu. Brokuły są zmielone bardzo dokładnie, właśnie tak jak lubię. Za zupę mogę przyznać maksymalną ocenę, tym bardziej, że porcja jest na tyle duża, aby najadły się dwie osoby. Cóż jednak, za chwilę trzeba wrzucić w siebie jeszcze Chimichangę, którą w tym miejscu jadam głównie z samą śmietaną, rezygnując z nieco mdłych guacamole i salsy pomidorowej.

mexico sepa chimichanga

mexico sepa chimichanga 2

Chimichanga, czyli usmażone w głębokim ogniu burrito wygląda apetycznie, jak zawsze. Zwłaszcza dla osoby kochającej wszystko co smażone. Tortilla wypełniona jest naprawdę sporą ilością kurczaka, ryżu, sera żółtego i czegoś, co zupełnie mi tu nie pasuje – sałatą. Sałatą, która niestety pod wpływem temperatury rozmięka, puszcza soki i jest zupełnie bez smaku. Całość jednak jest chrupiąca, smaczna, aczkolwiek nieco brakuje w tej potrawie ostrości. Także tym razem potrawa jest niezwykle sycąca, a po całym obiedzie razem z przystawką ciężko jest wstać od stolika.

Mexico Bar uważam za miejsce, które śmiało można polecić. Jak już wspomniałem, nie znajdziemy tam wykwintnych meksykańskich potraw, ale zjemy naprawdę przyzwoicie. Warto bywać w Mexico choćby ze względu na genialny krem z brokułów.

Mexico Bar

ul. Sępa-Szarzyńskiego 59

https://www.facebook.com/MexicoBarSepa?fref=ts

Drugi lokal z małej sieci Mexico Bar możemy odwiedzić w samym Rynku, na ulicy Rzeźniczej 34. Jedzenie jest właściwie to samo, z minimalnie mniejszymi porcjami, i sporym problemem ze znalezieniem miejsca przy stoliku.

Reklamy

The Mexican, czyli czekamy na powrót do tego, co było

Wrocław od dawna cierpi na niedobór knajpek z dobrym, meksykańskim jedzeniem. Warte uwagi są zarówno The Mexican, jak i Mexico Bar, ale żadne z tych miejsc nie zapewni nam jednak niezapomnianych wrażeń smakowych. W obu bywam dość często, więc mam niezły ogląd na to co się w nich zmienia. Na pierwszy ogień postanowiłem wziąć Mexican, lokal znajdujący się przy ul. Szewskiej.

Mexican to sieciówka, której restauracje można odwiedzić w Łodzi, Warszawie, Poznaniu, Krakowie, Sopocie i Wrocławiu. Lokal od pierwszego momentu robi niezłe wrażenie. Na wejściu witają nas ubrani w meksykańskie stroje kelnerzy, a wystrój jest wzorowany na tamtejszych barach. Nie po to jednak przyszliśmy, żeby podziwiać widoki.

Zerkamy na menu, w którym możemy dostrzec zarówno typowe meksykańskie burrito, tortille i fajitas, ale i dania w opcji tex-mex.mexico szewska 1 menu

Ceny, jak na Wrocław, nie są najniższe, ale też nie powodują, że chcemy natychmiast wyjść.

Jako że w weekendy raczej nie zwracam uwagi na kaloryczność potraw, na przystawkę decyduję się na Palillo Quesero, czyli pałeczki serowe z sosem Costeca w cenie 12,90 zł. Będąc w większym towarzystwie zamawiamy także Peperones Jalapeno – panierowane papryczki Jalapeno faszerowane serem w cenie 16,90 zł. Przy daniu głównym nie zastanawiam się za długo, tylko wybieram to, co zazwyczaj w tym miejscu – Chimichanga de Pollo za 25,90 zł. Chimichanga to właściwie burrito, tyle że smażone w głębokim tłuszczu. Na plus dla The Mexican działa fakt, że istnieje możliwość wybrania stopnia ostrości potrawy. Jako fan mocno ostrego jedzenia, wybieram najostrzejszą wersję.

Kelnerzy w lokalu działają sprawnie, szybko podają napoje, a po kilku minutach na nasz stół wjeżdżają przystawki:

mexico szewska 7 serki

mexico szewska 6 jalapeno

Obie są bardzo smaczne, a zarazem pożywne. Pałeczki serowe dobrze komponują się z ostrawym sosem, a roztopiony ser wspaniale ciągnie się po każdym gryzie. Papryczki podane są natomiast ze śmietaną, która ma łagodzić ostrość przystawki. Chrupiące, delikatnie ostre jalapeno plus wylewający się z ich wnętrzności roztopiony ser – wszystko to co uwielbiam. Przystawki zdecydowanie są warte swojej ceny.

Kucharze nie pozwalają nam jednak zapomnieć o daniu głównym, które także dość szybko, mimo sporego obłożenia lokalu klientami, ląduje przed nami. Chimichanga, podawana tradycyjnie z trzema sosami oraz surówką z białej kapusty, została przeze mnie nieco zmodyfikowana. Poprosiłem o danie w towarzystwie samej śmietany i sałatki coleslaw, która po poprzednich wizytach w tym miejscu, pasuje mi zdecydowanie bardziej.

mexico szewska 3

Trzeba przyznać, że wygląda niezwykle smakowicie. Smakuje także nieźle. Nadziana ryżem, serem i kurczakiem smażona tortilla jest naprawdę spora. Duże kawałki piersi z kurczaka zdecydowanie wyróżniają się spośród sporej ilości ryżu.

Mexico szewska 2

Ale, ale, coś tu nie pasuje. Miało być ostro, bardzo ostro, a jest… nijak. Jestem tym bardziej zdziwiony, ponieważ ostatnim razem opcja bardzo ostra, właśnie taka była. No trudno, pozostaje się nacieszyć chrupiącym daniem i moim ukochanym dodatkiem w meksykańskiej kuchni – śmietaną.

Chimichanga zawiodła ostrością, ale utwierdziłem się w przekonaniu, że warto wydać pieniądze na to danie, zwłaszcza, jeśli lubi się wszystko co smażone w głębokim tłuszczu. Moje serce zdobyła także sałatka Coleslaw. Mocno pieprzna i nie za sucha, jak w wielu innych restauracjach.

Ogólnie jednak The Mexican obniżył w ostatnim czasie loty. Widać to na przykładzie choćby guacamole, które niegdyś bardzo mi w tym miejscu smakowało, a obecnie, mając okazję skosztować od znajomego, przypominał jakiś dziwny, wodnisty sos bez wyraźnego smaku. Jedzenie nie jest złe, ale możliwe, że zmieniły się osoby, które przygotowują dania, ponieważ największe różnice widać w sposobie ich przyprawiania oraz w konsystencji sals.

 

The Mexican

ul. Szewska 61/62, Wrocław

Facebook – THE MEXICAN WROCŁAW

Kulinarna pasja

Od dawna nosiłem się z założeniem bloga. Bloga, który pomoże zebrać w jednym miejscu wszystko to, co najlepsze na wrocławskiej scenie gastronomicznej, poczynając od barów mlecznych, na drogich i wystawnych restauracjach kończąc.

Skąd taki pomysł? Ano stąd, że chcąc zjeść coś dobrego we Wrocławiu, mimo natłoku przeróżnego rodzaju barów i restauracji, wybór ogranicza się do zaledwie kilku sprawdzonych miejsc. Cała reszta to pozycje, których lepiej unikać na swojej kulinarnej mapie stolicy Dolnego Śląska.

Mam nadzieję, że także dzięki pomocy czytelników tego bloga, postaram się przedstawić najlepsze miejscówki z dobrym jedzeniem. Swoje recenzje publikuję także na stronie streetfoodpolska.pl, gdzie staram się przedstawić szerszemu gronu czytelników wrocławskie bary.

Co jakiś czas pojawiać się będą także wpisy z moich własnych, domowych eksperymentów kulinarnych, bo moją pasją jest zarówno konsumowanie, jak i gotowanie wszystkiego co dobre, a niekoniecznie zdrowe.