najlepsza pizza we Wrocławiu

Ti Amo, czyli zaskakująca pizza na cieście razowym, i nie tylko.

Trochę mi wstyd, ponieważ uwielbiam absolutnie wszystkie makarony, pod każdą postacią, a zupełnie odpuściłem sobie ten dział na blogu. Chcąc szybko nadrobić zaległości, w najbliższym czasie na stronie pojawi się kilka relacji z włoskich knajpek. Na pierwszy rzut postanowiłem wziąć miejsce, obok którego przejeżdżam codziennie kilka razy, ale wcześniej kompletnie mi umknęło. W odwiedzinach w Ti Amo w dużej mierze pomogliście mi wy, czyli czytelnicy bloga. Kilka razy dostałem na maila „cynk” o tym, że warto zawitać na ulicę Jaracza, żeby spróbować kilku dań w tej restauracji.

Samo położenie Ti Amo nie jest może najszczęśliwsze, restauracja jest schowana pomiędzy blokami dość niedawno wybudowanych osiedli, ale za to kiedy już trafimy na miejsce, okazuje się, nie ma dramatu, a wręcz pozytywnie zaskakuje. Lokal jest dwupoziomowy, klimatyczny.

Foto - Facebook Ti Amo

Foto – Facebook Ti Amo

Wystrój może nie jest szałowy, nie robimy WOW od pierwszego momentu, ale kiedy wejdzie się na górne piętro, Ti Amo nabiera uroku, po prostu może się podobać.

ti amo 1 ti amo 4

Za pierwszy razem przyszedłem do lokalu z jasnym przesłaniem spróbowania makaronu, więc nawet nie zerkałem specjalnie w stronę innych potraw, spośród których w menu znajdziemy m.in. pizzę, crepy i sałatki. Decyduję się na makaron zapiekany Extra Ben Fatto (18,90 zł) oraz pieczywo czosnkowe z serem na przystawkę (5,50 zł).

Obsługa działa sprawnie, choć trzeba przyznać, że akurat kiedy pojawiłem się na miejscu, klientów zbyt wielu nie było.

ti amo 6

Najpierw otrzymuję wodę, a chwilę później przystawkę.

ti amo 5

Żadnych wymysłów i udziwnień. Najzwyklejsze pieczywko czosnkowe przygotowane na dwóch połówkach ciabatty, ale nie jest to zarzutem, a działa na wielki plus. Dużo masełka czosnkowego, oregano i zwyczajnego sera żółtego. Proste i niezwykle smaczne. Pieczywko szybko pochłonąłem, bo na stole pojawił się już makaron.

ti amo 7 ti amo 8

Extra Ben Fatto, czyli penne zapiekane pod serem  z gorgonzolą, pieczarkami, brokułami, kurczakiem i sosem śmietanowym. Na pewno nie jest to wersja dla osób będących na diecie, więc tym bardziej ta pozycja mnie do siebie przekonała. Makaron wygląda niezwykle apetycznie, nie jest wysuszony, a całość pokryty złociutkim roztopionym serem. Kiedy przebiłem się przez pierwszą warstwę, do mojego nosa dotarły niezwykle interesujące zapachy. Pierwszy gryz – poezja, świeżutkie pieczarki nadają świetnego aromatu, a razem z brokułami stanowią idealne uzupełnienie dla delikatnego sosu i miękkiego makaronu. Porcja jest naprawdę spora, ale tak smaczna, że ciężko zostawić choć kawałek. Zamówienie Extra Ben Fatto było świetnym ruchem, który tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że do Ti Amo wrócę na pewno jeszcze nie raz, na makaron i nie tylko. Jednak wcześniej, a dokładnie w kolejnym dniu postanowiłem spróbować pizzy. Niestety, nie miałem jak wyrwać się z pracy, więc chwyciłem za telefon i zamówiłem z dowozem.

Od początku nastawiałem się nie na standardową pizzę, a na tą na cieście razowym, którą zachwalało mi przynajmniej kilka osób. Jako że miałem ochotę na coś ostrego, wybór padł na American Hot z pieczarkami. Pani po drugiej stronie telefonu zaproponowała w takim wypadku pozycję numer 13, a więc Migliore, w której mogę wymienić pepperoni na jalapeno, dzięki czemu zaoszczędzę. Wielki pozytyw za to, choćby nawet była to tylko złotówka różnicy. Pozytywne wrażenie zostaje na długo.

Pracuję niedaleko ulicy Jaracza, więc spodziewałem się szybkiej dostawy. Tutaj spotkało mnie jednak spore zaskoczenie, ponieważ przewidywany czas oczekiwania wyniósł aż godzinę i 15 minut, i faktycznie, po około 75 minutach otrzymałem zamówienie warte 18,90 zł.

 

ti amo 9

Mała pizza o średnicy 28 cm wcale nie okazała się taka mała, a już na pewno nie brakowało na niej składników.

ti amo 10

Najbardziej byłem jednak ciekaw tego, jak smakuje to razowe ciasto, które już na pierwszy rzut oka było mniej chrupiące od standardowego i oczywiście miało inny kolor.

ti amo 11

Ciasto jest miękkie, pulchne, ale, co zaskakujące – smakuje dobrze, powiedziałbym, zaskakująco dobrze. O ile na początku byłem nastawiony do ciasta razowego nieco sceptycznie, to po pierwszy gryzach się do niego przekonałem i utwierdziłem się, że warto było spróbować. W smaku podobne było trochę do bułek grahamek.

ti amo 12 ti amo 13Pewnie nie przekonam do ciasta razowego fanów tradycyjnej pizzy, ale uważam jest to ciekawy pomysł, zwłaszcza, kiedy placek zostanie pokryty smacznymi, świeżymi dodatkami. Papryczka Jalapeno była faktycznie ostra, podobnie jak salami, a pieczarki – jak w makaronie – niezwykle aromatyczne. Całość została przykryta sporą ilością mozzarelli i fajnie skomponowana.

Ti Amo, choć niepozorne, okazało się bardzo przyjemną restauracją z ciekawym i smacznym jedzeniem. Największym plusem był doskonały zapiekany makaron, ale wysoki poziom trzyma także pizza. Ciasto razowe nie okazało się takie straszne jakby mogło się wydawać, a wręcz pozytywnie zaskoczyło. W przyszłości z chęcią wpadnę tutaj raz jeszcze skosztować razowej pizzy, a wam mogę śmiało to miejsce polecić.

Ti Amo

ul. Jaracza 57/57a

facebook.com/pizzatiamo

pizza-tiamo.pl

 

Reklamy

Pizzamobile – konkurs

W ostatnim czasie udało nam się pozyskać sporo restauracji/barów, które ufundowały nagrody dla czytelników naszego bloga. Tym razem dajemy szansę wszystkim fanom pizzy, a dokładnie dośc specyficznego foodtrucka Pizzamobile. Do wygrania jest pięć pizz z odbiorem własnym w Pizzamobile, a że pizza w tym miejscu jest smaczna, możecie się przekonać z naszej relacji.

10330489_265132973676713_1719479063883503193_n

Co zrobić, aby wygrać bon na jedną z pięciu pizz z odbiorem własnym w Pizzamobile? Wystarczy polubić facebookowy fanpage Pizzamobile oraz w komentarzu na naszym facebookowym fanpage’u (tutaj) wpisać lub wysłać w mailu (wroclawskiejedzenie@wp.pl) nazwę przynajmniej dwóch z najnowszych pozycji w menu Pizzamobile.

Konkurs trwa do godziny 23.59 w niedzielę 31. sierpnia. Wśród osób, które poprawnie wymienią nazwy pizz, wylosujemy nagrody od Pizzamobile.

Zapraszamy do udziału!

Pizzamobile

ul. Bajana 1

pizzamobile.pl

facebook.com/pizzamobilepolska

Pizzamobile, czyli bardzo pozytywne zaskoczenie

Jakiś czas temu poprosiłem was na naszym facebookowym fanpage’u o opinię na temat pizzy z  tego oto auta, ustawionego przy ulicy Bajana, zaraz przy wejściu do Hali Targowej Tęcza.

10330489_265132973676713_1719479063883503193_n

Często zdarza się w takich sytuacjach, że opinie są skrajne, zdecydowanie podzielone. Nie w tym wypadku. Właściwie jednogłośnie wszyscy, a było niemało opinii, wypowiadali się o Pizzamobile w samych superlatywach. Nie czekając więc zbyt długo, zdecydowałem, że czas spróbować włoskiego specjału z tego foodtrucka. Dość specyficznego trucka, który… nie jeździ.

pizzamob2

Opcji zjedzenia pizzy na miejscu właściwie nie ma, chyba że na stojąco. Właściciele Pizzamobile skupiają się głównie na zamówieniach na dowóz, ewentualnie z odbiorem osobistym, dlatego przy aucie nie ma żadnych stolików. Menu jest do bólu standardowe, podobnie jak i ceny, wahające się do 13,90 zł za margheritę do 22,90 zł. Na pewno każdy znajdzie dla siebie coś dobrego.

Pizza wypiekana jest wewnątrz auta w piecu opalanym drewnem. Cały proces przygotowania zamówienia trwa około pięciu minut. Rozglądam się po menu za jak najostrzejszą wersją pizzy, więc pan obsługujący w aucie poleca pozycję 15. Orientale za 19,90 zł. Jako że nie przepadam za oliwkami, rezygnuję z nich, przez co rachunek do uregulowania wynosi 17,90 zł, za co właścicielowi należy się wielki plus. Przyznam, że jeszcze nie spotkałem się z obniżką ceny pizzy po rezygnacji z jednego składnika.

Zostałem poproszony o podejście po pizzę właśnie za rzeczone pięć minut, i faktycznie, po tym czasie moje zamówienie czeka gotowe do odbioru zapakowane w firmowy kartonik.

pizzamob 1

Pizzę zdecydowałem się zjeść w aucie, ponieważ innych, wygodniejszych warunków nie udało mi się znaleźć. Otwieram wieczko i moim oczom ukazuje się smakowicie wyglądający kąsek.

pizzamob3 pizzamob4

Orientale, czyli sos, ser, salami i papryczki pepperoni. Pizza jest dobrze wypieczona, a ilość składników, głównie papryczek, zaskakuje. Po pierwszym gryzie okazuje się, że ciasto jest chrupiące zarówno na brzegach, jak i od spodu, ale dość elastyczne i miękkie w środku.

pizzamob5 pizzamob6

Ciasto nie jest tak cieniutkie jak w przypadku Pieca na Szewskiej czy Happy Little Truck, co nie znaczy, że jest złe. Wręcz przeciwnie, smakuje doskonale. Jednak całą robotę wykonują dodatki. Ciągnący się, delikatnie słonawy ser, aromatyczny, ale nie dominujący sos oraz przede wszystkim salami i papryczki. Kiełbasa jest chrupiąca z brzegu i delikatna w środku, lekko ostra, podbijająca prawdziwą ostrość płynącą z czerwonej i zielonej papryczki pepperoni, a także suszonych nasion papryczki, którymi została obsypana pizza na sam koniec. Całość tworzy niezwykle zgraną kompozycję przenikających się smaków. Delikatnych, od sosu i sera oraz ostrych, które zawdzięczamy salami i papryczkom. Nad całością unosi się jeszcze lekki ziołowy aromat oregano.

Niezwykle udana pizza, którą mogę polecić z czystym sumieniem. Jak dla mnie, wrocławska czołówka, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że pizze z pieca opalanego drewnem podchodzą mi najbardziej. Nigdy bym nie pomyślał, że tak dobrą pizzę znajdę przy hali targowej, której najlepsze czasy chyba już  minęły. Brawa dla ekipy z Pizzamobile.

Pizzamobile

ul. Bajana 1

pizzamobile.pl

facebook.com/pizzamobilepolska

Happy Little Truck, czyli idealna mobilna pizzeria

Aż wstyd się przyznać, ale do odwiedzenia Happy Little Truck zbierałem się od prawie roku, a dotarłem dopiero podczas Wrocławskiego Festiwalu Foodtrucków. Zbierałem się, zbierałem, ale nigdy nie mogłem dotrzeć, mimo że, patrząc na fotki pizzy przygotowywanej w tym foodtrucku, ciekła mi ślinka. Dostałem jednak swoją karę, ponieważ kolejki podczas festiwalu były ogromne, a czas oczekiwania na pizzę wynosił  około godzinę. Nic to, skoro przyszliśmy, należało złożyć zamówienie i swoje odczekać, w międzyczasie udając się do kolejnej kolejki przy innych autach.

happy little 2

Menu HLT na pewno będzie zmartwieniem dla mięsożerców, ponieważ w tym foodtrucku podaje się tylko i wyłącznie pizze w wersji wegetariańskiej.

happy little 1

Czując presję czasu wywieraną przez osoby stojące w kolejce za mną, szybko decyduję się na Margheritę i Biancę, płacąc w sumie 32 zł. Otrzymuję numerek 22 i spokojnie czekam na odbiór.

Jak się okazało, nie trzeba było czekać 60 minut, wystarczyło około 40. Pizza wypiekana jest w znajdującym się wewnątrz auta piecu opalanym drewnem, a do jego środka na jeden raz – z tego co zauważyłem – wchodzą dwa placki.

happy little 3

Ciasto robione jest na zakwasie, bez dodatku drożdży, a wypieka się je ledwie kilkadziesiąt sekund. W końcu otrzymujemy nasze skarby.

happy little 4 happy little 5

Pizza została podana na papierowym talerzyku, ale zupełnie nam to nie przeszkadza, a wręcz pozwala wczuć się w klimat święta ulicznego jedzenia. Nasze danie pachnie rewelacyjnie, a wygląda chyba jeszcze lepiej. Margherita była odpowiednio wypieczona. Chrupiąca na brzegach i idealnie delikatna w środku. Ciasto jest cieniutkie, na zewnątrz można znaleźć kilka przypieczonych pęcherzyków powietrza, które jednak tylko nadają dodatkowego  – pochodzącego z pieca – smaku.

happy little 8Ciasto jest cieniutkie, ugina się pod ciężarem składników, których jednak jest niewiele, co powoduje, że nie spadają, trzymając się na placku do końca. Pizza jest doskonała, sosik delikatny, ze wspaniałym aromatem pomidorów, a całość smakuje wybornie. Równie dobrą pizzę jadłem dotychczas tylko w Piecu na Szewskiej.

happy little 6 happy little 7

Druga pizza, Bianca, to połączenie mozarelli, mascarpone, ricotty, czosnku i oregano. Okazała się także bardzo smaczna, bardzo stonowana w smaku. Wydaje mi się, że odrobina czosnku więcej na pewno nie zaszkodziłaby tej pizzy, ale i tak wielki plus. Ciasto także w tym wypadku wypadło doskonale.

Co tu dużo mówić – ekipa Happy Little Truck wykonuje świetną robotę. Podczas festiwalu cała czwórka w środku auta uwijała się – dosłownie – w ukropie, ale poradziła sobie doskonale. Jeśli trzeba by poczekać na pizzę od nich nawet i 1,5 godziny, to z chęcią stanąłbym w tej kolejce raz jeszcze. Pizza jest świetna. Wydaje mi się, że nawet osoby kochające mięso, po spróbowaniu tego cuda, przekonałyby się do HLT. Wielkie brawa.

Happy Little Truck

Lokalizację trzeba śledzić na bieżąco na Facebooku HLT.

facebook.com/happylittletruck

 

Konkurs z Restauracją Sycylia

Poprzedni konkurs został już rozwiązany, pora więc na kolejny. Tym razem mamy dla was zaproszenie dla dwóch osób na pizzę do mieszczącej się w Renomie Restauracji Sycylia.

sycylia_pocztowka_net_02

Co zrobić, aby wygrać zaproszenie na na duże pizze dla dwóch osób? Wystarczy polubić facebookowy fanpage   Restauracji Sycylia oraz w komentarzu na naszym facebookowym fanpage’u (tutaj) wpisać lub wysłać w mailu (wroclawskiejedzenie@wp.pl) opis swojej wymarzonej, czteroskładnikowej pizzy wraz z jej nazwą. Czyli swoje głosy wpisujemy tak:

[NAZWA PIZZY] – składnik 1, składnik 2, składnik 3, składnik 4, czyli np. Pizza Milano – ser, rucola, pieczarki, świeże pomidory. 

Konkurs trwa do godziny 23.59 w środę 6. sierpnia. Wśród osób, które poprawnie odpowiedzą na pytanie, wylosujemy podwójne zaproszenie na dużą pizzę do Restauracji Sycylia.

Zwycięzcę wyłoni komisja w skład której wchodzą właściciele Restauracji. Zwycięska pizza ma szansę na stałe wejść do karty Sycylii.

Zapraszamy do udziału!

Restauracja Sycylia

Menu

facebook.pl/sycylia

 

Pizza Station, czyli placek idealny na imprezę

Osoby, które miały okazję skosztować pizzy w Pizzy Station, dzielą się na dwie grupy: tych, którzy te placki uwielbiają oraz drugich, uważających tamtejszą pizzę za profanację narodowej włoskiej potrawy. We Wrocławiu Pizzę Station zna chyba każdy. Jest to mała sieciówka, która rozpoczęła od malutkiego lokalu przy stacji benzynowej, a obecnie posiada już sześć podobnych miejsc we Wrocławiu i jedno w Poznaniu. Pizzeria bardzo szybko zyskała popularność, głównie dzięki niewygórowanym cenom oraz wielkości pizzy, a dokładnie ciasta. Placek jest typowo amerykański, na grubym cieście z ogromną ilością sera.

file_big

Swoje zamówienie złożyłem telefonicznie, dzwoniąc do lokalu Pizzy Station w Długołęce. Zamówiłem dużą pizzę podzieloną na pół. Na jednej części poprosiłem o Oregon, czyli typową Margheritę, a na drugiej Texas z pieczarkami i kiełbasą salami. Cena za całość – 18,50 zł, dostawa darmowa.

Różnie już bywało z długością oczekiwania na pizzę ze Station, ale akurat tym razem dostawca podjechał pod drzwi po niespełna 25 minutach. Od razu jednak zaznaczę, że miał pizzę tylko dla mnie, stąd ekspresowe tempo. W  kilku innych przypadkach, kiedy dostawca miał do rozwiezienia zamówienia w kilka miejsc, okazywało się, że dostarczony placek jest już gumowy i niedobry. To spowodowało, że przez ostatni rok zrobiłem sobie mały detox na Pizzę Station. Tym razem, po dłuższej przerwie, wszystko było ok.

pizza station 1

Całość wręcz zalana jest jest serem. Co ważne – serem gorącym, ciągnącym się, jakby ledwo wyjętym z pieca.

pizza station 2

Kiedy jadam tę pizzę? Tylko i wyłącznie na kacu lub przed imprezą, kiedy chcę zrobić odpowiednio tłusty „podkład”. Jak dla mnie jest to idealne danie na te dwie okazje. Jeśli miałbym pójść do restauracji i zjeść taki placek, raczej bym sobie odpuścił. Przeciwników Pizzy Station na pewno nie przekonam, ale uważam, że ma ona w sobie coś fajnego, zwłaszcza dla wielbicieli fast foodów.

pizza station 3

Ciasto jest grube, pulchne, mocno wyrośnięte, może się wydawać, że przytłumione ogromną ilością dodatków, ale dobrze się trzyma, więc spokojnie można je jeść rękami. Dodatków, które są naprawdę dobrej jakości. Salami świetnie przypieczone, chrupiące i lekko ostre. Ciągnący się ser i delikatny sos pomidorowy, którego jest akuratnie, bez przesady, dzięki czemu nie dominuje smakiem nad dodatkami. Pieczarki świeże, ale odsączone, nie powodują, że placek jest mokry.

Hitem jest także sos czosnkowy. Majonezowy, z dużą ilością papryki w proszku. Sos jest kremowy, co pozwala nam idealnie rozprowadzić go po całej pizzy, bez obawy, że za chwilę spłynie.

Na pewno nie jest to pizza z Pieca na Szewskiej, ale chyba każdy, kto zamawia pizzę w Pizza Station zdaje sobie z tego sprawę. Pizza Statnio kieruje swoje menu w stronę innej klienteli, głównie studentów, którzy chcą zjeść dużo i za niewielkie pieniądze. Dużą pizzą spokojnie najeść, a właściwie napchać mogą się dwie osoby.

Pizza Station

Długołęka, ul. Wrocławska 52 (stacja Shell)

www.pizzastation.pl/dlugoleka/lokal

Piec na Szewskiej, czyli prawdziwa pizza w Polsce

Zachęcony świetnymi opiniami na temat tego miejsca, udałem się do restauracji Piec na Szewskiej w niedzielne popołudnie, nie spodziewając się aż tak wielkich tłumów. Malutka włoska knajpka mieści się w ścisłym centrum miasta, ale nieco na uboczu największego skupiska ludzi. Mimo to, przeglądając internetowe opinie, okazuje się, że jest miejscem niemal kultowym dla wielbicieli włoskiego placka polanego sosem pomidorowym.

Nie widząc perspektyw na znalezienie stolika w niewielkim lokalu, postanowiliśmy wybrać opcję na wynos i zjedzenie pizzy na jednej z ławeczek w pobliżu wrocławskiego Rynku. Okazało się jednak, że jesteśmy szczęściarzami i chwile po zamówieniu zwolniły się dwa miejsca, pozwalając nam na skonsumowanie w środku.

Menu przedstawia się następująco:

piec na szewskiej 1

piec na szewskiej 2Wita nas bardzo ciekawą informacją, mianowicie:

PIZZA, robiona tradycyjną, włoską metodą, wzorowaną na neapolitańskiej. Pieczona ok. 90 sekund w temp. ponad 350 stopni C. Średnica ok 33 cm, porcja dla jednej osoby.

Mimo wszystko zamawiamy tylko jedną pizzę, na próbę, żeby się nie sparzyć.

Pizza jest przygotowywana na naszych oczach, dosłownie chwilę po zamówieniu. Ciasto, wyrabiane ręcznie, z podzielonych wcześniej porcji. Całość już na surowo wygląda niezwykle apetycznie, z zawiniętymi brzegami ciasta, genialnie czerwonym sosem produkowanym na miejscu i porwanymi kawałkami mozarelli. Pizza pieczona jest w sporym piecu, stojącym w głównej sali.

Nie mijają trzy minuty i faktycznie – pizza ląduje na naszym stoliku. Wygląda znakomicie.

piec na szewskiej 3

 

Nasz wybór padł na połowę pizzy Diabelskiej z pomidorami, mozarellą, salami i chili oraz Z salami i oliwkami na drugiej połowie. Ciasto jest cieniutkie, momentami wręcz przeźroczyste, ale chrupiące od spodu.

Smak? Ciężko opisać słowami, gesty także chyba nie pomogą. Zwyczajnie musicie tego spróbować. Genialnie upieczona, fantastycznie komponujący się lekko słonawy smak mozarelli z wybornymi pomidorami i delikatnie ostre chili. Salami może i powinno być nieco bardziej przypieczone, ale i tak smakuje świetnie.

Tak dobrej pizzy nie jadłem jeszcze nigdy i nigdzie w Polsce. Piec na Szewskiej jest zaprzeczeniem typowej pizzy z sieciówek, grubej, z ogromną ilością sera i innych dodatków, po zjedzeniu, której nie jest się w stanie odejść od stołu z napchania. Owszem, są chwile, kiedy ma się ochotę na takiego typowego fast-fooda, ale po skosztowaniu Pizzy na Szewskiej, zmieniłem zdanie na temat tej potrawy. Warto tam pójść, zjeść, a nie napchać się, i wyjść w pełni zadowolonym z jakości potrawy, którą zamówiliśmy.

Piec na Szewskiej na stałe zapisuję do mapy miejsc, w których będę bywał regularnie. Pierwsza recenzja z tego miejsca jest krótka, bo i trafiliśmy tu tylko zrobić rozpoznanie, ale kolejnym razem spróbuję na pewno jednego z kilku makaronów, no i skuszę się na 100% na genialną pizzę. Za około 20 zł otrzymujemy pizzę dla jednej osoby, czyli dość sporo w porównaniu do licznej konkurencji, ale to miejsce pod względem smaku wyprzedza wszystkie inne o kilka długości.