zupa

10 miejsc we Wrocławiu, w których studenci zjedzą dobrze i tanio

Rok akademicki 2014/15 właśnie ruszył, do Wrocławia płyną kolejne tabuny studentów, pora więc wyjść im nieco naprzeciw, podając kilka propozycji miejsc, w których mogą dobrze zjeść. Wiadomo, że portfel studenta to nie studnia bez dna, trzeba zaoszczędzić na imprezę, ksero itp, a jak oszczędzać, to niestety, często na jedzeniu. Na szczęście Wrocław rozwija się od względem gastronomicznym w bardzo szybkim tempie. Równolegle do powstających co i rusz burgerowni i droższych restauracji, wyskakują ciekawe bary z niedrogim, a coraz lepszym jedzeniem.

Co prawda swoje studia zakończyłem już jakiś czas temu, ale do tej pory lubię zjeść w znanych mi z tamtego okresu miejscach. Poniżej przestawiam swój, subiektywny ranking miejsc, w których warto się stołować, żeby zjeść nieźle i nie zbankrutować. Wszystkie miejsca był przeze mnie sprawdzone osobiście. Brałem pod uwagę głównie jakość potraw oraz oczywiście cenę, a także lokalizację w pobliżu głównych uczelni. Na liście starałem się umieścić zarówno miejsca z domowym jedzeniem, jak i fastfoodami, bo kto z nas podczas studiów jadł tylko i wyłącznie zdrowo?

Bar MIŚ

foto - wroclaw.pl

foto – wroclaw.pl

Miejsce kultowe, od lat będące przystanią dla głodnych studentów z pustym portfelem. Może i Miś nie plasuje się w czołówce jeśli chodzi o wybitny smak dań, ale biorąc pod uwagę ceny, nie ma sobie równych. Za zupę zapłacicie tutaj maksymalnie 2 zł, 1,30 zł za jajecznicę, 4,50 zł za pierogi ruskie, a 6,50 zł za schabowego. W Misiu możecie zjeść wszystkie standardowe dania mączne z pierogami i naleśnikami na czele, kilka różnych zup, a także dania mięsne. Jak na swoje ceny, porcje są wystarczające. Tak niskie ceny biorą się stąd, że Miś od lat jest jednym z dotowanych barów mlecznych.

Bar Miś

ul. Kuźnicza 48

 

Bar Domowe Obiady

pic_Bar-Domowe-Obiady-_468885_large

Moje odkrycie, miejsce, w którym z chęcią mógłbym jeść codziennie. Malutki lokalik przy ul. Sępa Szarzyńskiego prowadzony jest przez trzy przemiłe panie, gotujące codziennie domowe dania. Każda potrawa jest świeża, przygotowywana na bieżąco pod zamówienie, nic nie stoi w bemarach. Ceny są wyższe niż w Misiu, ale i jedzenie sporo lepsze. Za sporą porcję genialnych, domowych pierogów ruskich zapłacicie 6,50 zł, za każdą zupę, codziennie inną – 3,50 zł. Zestaw z filetem z kurczaka lub schabowym, ziemniakami i surówką oraz kompotem to koszt 13 zł. Jeśli zatęsknicie na obiadkami u mamy, wpadajcie do Domowych Obiadów. Wspomnienia na pewno powrócą.

Naszą relację znajdziecie tutaj.

Bar Domowe Obiady

ul. Sępa Szarzyńskiego 67 B

 

Bar Jak u mamy

jak-u-mamy-2

Miejsce bardzo podobne do wymienionych wyżej „Domowych Obiadów”, z ta różnicą, że położone bliżej Rynku, właściwie przy samym Uniwersytecie Wrocławskim, przez co przemiał oraz kolejki w „Jak u mamy” są sporo większe. Jedzenie jest bardzo smaczne, a już stosunek jakość-cena jest jednym z najwyższych w mieście. Pierogi ruskie zjecie za 5,50 zł, z mięsem 6,60 zł, a zestaw fileta z kurczakiem, ziemniakami i surówką za 9,30 zł. Wszystkie dania są świeże, pierogi klejone na bieżąco, a do tego wszystkiego można domówić codziennie inną zupę za – 2,40 zł.

Naszą relację możecie przeczytać tutaj.

Bar Jak u mamy

ul. Łokietka 6/1 a

 

Bazylia

bar_bazylia

Skoro jesteśmy już w okolicach Uniwersytetu, to ciężko nie wspomnieć o Barze Bazylia, która od lat karmi wrocławskich żaków. Jest to typowy multifood, w którym możecie wybrać to, co wam się żywnie podoba. Jeśli lubicie połączenie ryby ze schabowym i pierogami ruskimi, macie możliwość spróbować każdego z tych dań podczas jednego obiadu. Nakładacie tyle, na ile macie ochotę. Za każde 100 gram jedzenia zapłacicie 2,59 zł, a jeśli dobierzecie zupę, będzie ona kosztować dodatkowe 2,50 zł. Dania nie są może wykwintne, zdarza się, że leżą długo w bemarach, ale jedzenie ogólnie jest dość smaczne. Na plus działa na pewno dobra lokalizacja, zwłaszcza dla studentów wydziałów Prawa, Filologii i Historii. W ostatniej godzinie działania baru, czyli pomiędzy 18 a 19, ceny idą w dół o 50%.

Naszą relację z Bazylii przeczytacie tutaj.

Bar Bazylia

ul. Kuźnicza 42

 

 ZUPA

z15255738Q,Zupiarnia-Zupa-miesci-sie-u-zbiegu-ul--Kotlarskiej

Nie oddalając się zbytnio, trafiamy do Zupy, czyli prawdziwych mistrzów przygotowywania smacznych zup. Co ważne, każda zupa jest niedroga, bardzo pożywna i zdrowa, przygotowywana ze świeżych i sprawdzonych składników. Codziennie do wyboru macie kilkanaście różnych opcji w menu. Możecie zamawiać zarówno małe, jak i duże porcje. Ceny rozpoczynają się od 6 zł, a przychodząc z własnym pojemnikiem, nawet złotówkę mniej. Zdecydowanie polecamy!

Naszą relację z Zupy możecie przeczytać tutaj.

Zupa

ul. Szewska 24/26

 

Bar Witek

1328534045_2

Dosłownie kawałek dalej, na ulicy Wita Stwosza znajdziecie kolejne legendarne miejsce, tym razem specjalizujące się w może nieco mniej zdrowym jedzeniu. Ale któż z nas nie lubi tostów? Bar Witek to legenda wrocławskich tostów. Za 7,30 zł zjecie ogromnego tosta tradycyjnego. Spróbujcie, na pewno się nie zawiedziecie.

Nasza relacja z Witka tutaj.

Bar Witek

ul. Wita Stwosza 40/1 a

 

U Gruzina

u-gruzina-1

To miejsce, to właściwie obowiązkowa miejscówka dla studentów Politechniki. Prawdziwie gruzińskie dania wypiekane na miejscu, za niewielkie pieniądze. Co ważne, wszystkie chaczapuri są bardzo smaczne, niedrogie i mocno sycące. Już małe kubdari za 6 zł jest w stanie znacząco zmniejszyć głód. Gruziński fastfood, do którego chce się ciągle wracać.

Naszą relację z U Gruzina możecie przeczytać tutaj.

U Gruzina

ul. Curie Skłodowskiej 3 a

 

Pizza Mobile

10330489_265132973676713_1719479063883503193_n

Studia bez zamawiania pizzy na telefon, to nie studia. Zarówno podczas studenckich imprez, na kaca, a także do nauki, kiedy nie chce się wyjść z domu, a w lodówce macie tylko światło, jakąś opcją jest zamówienie pizzy. W stolicy Dolnego Śląska pizzerie można liczyć prawdopodobnie w setkach, ale tych naprawdę godnych uwagi jest ledwie kilka. Jedną z nich niewątpliwie Pizza Mobile, która co prawda mieści się przy ul. Bajana, ale możecie zamówić w każdy punkt Wrocławia. Dobra pizza, na cienkim cieście ze sporą ilością dodatków. Ceny rozpoczynają się od 13,90 zł za Margheritę.

Naszą relację z Pizza Mobile przeczytacie tutaj.

Pizza Mobile

ul. Bajana 1

 

Kebab King

kebab-king-4

 

Kebab to także jedno ze standardowych studenckich dań. Zarówno podczas dnia, jak i w nocy, po lub w trakcie imprezy. Dotychczas najlepszy jaki jedliśmy to Kebab King, który mieści się w samym centrum na ulicy Świdnickiej, a otwarty jest od 9.00 do 4 nad ranem, a w weekendy przed 24 godziny na dobę. Możecie wybierać pomiędzy mięsem wołowym i drobiowym, a także daniami zawiniętymi w chlebek lub na talerzu z frytkami. Porcje są spore, a ceny rozpoczynają się od 12 zł. Jakość mięsa może zadowolić, ilość także. Co ważne, można zamawiać jedzenie z dowozem.

Nasza relacja z Kebab King tutaj.

Kebab King

ul. Świdnicka 24/26

 

Lokanta Kebab

turek-4

Skoro powyżej był kebab w okolicach Rynku, teraz pora na ukłon w stronę osób studiujących w pobliżu Placu Grunwaldzkiego. Lokanta Kebab to mały bar na ulicy Piastowskiej z niezłym jedzeniem, dobrymi cenami oraz zniżkami dla studentów. Kebab w tortilli możecie zjeść poniżej 10 zł, zarówno z mięsem drobiowym, jak i wołowym. Mięso jest dobrze doprawione, soczyste i bardzo uczciwie podane jeśli chodzi o ilość.

Naszą relację z Lokanta Kebab znajdziecie tutaj.

Lokanta Kebab

ul. Piastowska 23

 

Mamy nadzieję, że w jakiś sposób wam pomogłem. Starałem się zamieścić na liście te miejsca, w których jedzenie naprawdę mi smakowało, a portfel nie został ogołocony do zera. Osobną listę powinienem stworzyć jeszcze dla wegetarian, którym podpowiem tylko cztery miejsca, gdzie mogą zjeść:

– Złe mięso – ul. Ofiar Oświęcimskich 19

– Najadacze – ul. Nożownicza 40

– Bar Vega – Rynek 27 a

– Machina Organika – ul. Ruska 19

Krówka Bar, czyli bardzo nierówny bar mleczny

Dawno nie było na blogu relacji z baru mlecznego, więc spieszę, żeby nadrobić zaległości. Już klika osób na naszym facebookowym fanpage’u przy okazji wpisów na temat tego rodzaju barów, polecało mi odwiedzenie baru Krówka. Traf chciał, że musiałem coś załatwić przy ul. Tęczowej, gdzie znajduje się jeden z ich lokali, więc skorzystałem z okazji. Odwiedziłem później Krówkę raz jeszcze, ale już przy ul. Kościuszki.

krówka 1 krówka 2 krówka 3 krówka 4 krówka 5

Tak wygląda lokal z Tęczowej od środka. Malutka miejscówka, z kilkoma stolikami. W środku przyjemnie, słonecznie i czysto. Ceny typowo barowe, więc na początek zamawiam ulubioną zupę pomidorową oraz pół porcji pierogów ruskich i pół z mięsem. W sumie za całość zapłaciłem 14,40 zł.

Zupę dostajemy właściwie od ręki, zaraz po zamówieniu, z kolei pierogi są do odbioru po kilku minutach.

krówka 6 krówka 7

Pierwszą łyżkę prawie że wyplułem. Nie, nie dlatego, że była gorąca, ale zwyczajnie okazała się fatalna. Potwornie ciemna, na pewno nie mająca koloru świeżych, dostępnych w tym okresie pomidorów. Ewidentnie zrobiona z przecieru, fatalnego przecieru i doprawiona jakimiś bliżej nieznanymi ulepszaczami. Przyznam, że gorszej pomidorówki we Wrocławiu jeszcze nie jadłem.

krówka 8 krówka 9 krówka 10

Po tym co spotkało mnie przy zupie, w mojej głowie już kołatała się myśl, że w tym miejscu więcej to już raczej nie zjem. Wydawało się, że Krówki w moich oczach nie uratuje już nic, ale nastąpił zupełnie nieoczekiwany zwrot akcji. Pierogi które pojawiły się na moim stole okazały się bardzo smaczne, te z mięsem wręcz doskonałe.

Pierogi zostały okraszone akurat często spotykaną w barach mlecznych rozgotowaną papką cebulową, ale na szczęście została ona zepchnięta na dalszy plan przez smak pierogów. Ruskie były pieprzne, lekko serowe, może nie jak ‚babcine”, ale na poziomie. Ciasto mogłoby być bardziej cienkie, ale i tak jest delikatne i dobrze komponuje się z farszem.

Natomiast pierogi z mięsem podbiły moje serce. Przy każdym kolejnym gryzie szeroko otwierałem oczy ze zdziwienia. Świetny smak delikatnego mięsa, które, co ważne – nie było suche, z dodatkiem marchewki i dużej ilości przypraw, m.in. wyczuwalnego pieprzu i majeranku. Jadałem lepsze w kilku miejscach, ale tym naprawdę niewiele brakuje do ideału.

Jako że pierogi uratowały honor Krówki, w jednym z kolejnych dni udałem się do drugiego lokalu baru Krówka, tym razem przy ul. Kościuszki.

krówka 11

Od wejścia wita nas „potykacz” z informacją o bardzo dobrych pierogach, co, jak się okazało, faktycznie jest prawdą. Na Kościuszki postanowiłem jednak spróbować czegoś innego, żeby mieć szerszy pogląd na całokształt baru.

Ceny zup minimalnie różnią się w obu lokalach. Za żurek zapłaciłem 5 zł, natomiast flaczki 9 zł. Do tego domówiłem jeszcze zestaw fileta z kurczaka z ziemniaczkami i surówką w cenie 13,90 zł.

Na zupę ponownie nie musiałem za długo czekać, natomiast filet w czasie spożywania żurku właśnie się smażył, o czym świadczyły dochodzące z kuchni odgłosy.

krówka 12 krówka 13

Niestety, w tym momencie spotkała mnie kolejna niemiła niespodzianka. Żurek po pierwsze był tak gorący, jak tylko może być po wyjęciu z mikrofali, a do tego zwyczajnie tłusty. Oczywiście, żurek nie należy do najlżejszych zup na świecie, ale tłuszcz w tej zupie był prawdopodobnie zwykłym olejem, który tworzył osobną, kilkumilimetrową warstwę. Smak nijaki, zabity przez tłuszcz. Nie okazał się ani kwaśny, ani smaczny, a kiełbasą okazały się jakieś skrawki. Kolejny raz potwierdza się, że najlepiej w barach mlecznych sprawdza się sposób przygotowywania jednej zupy dziennie. Wtedy na pewno jest świeża i o wiele smaczniejsza.

Żurku nie zjadłem do końca, liczyłem więc na nagrodę w postaci smacznego kurczaka w panierce.

krówka 14 krówka 15

 

Pierś, mimo że nie za mocno doprawiona, spełniła moje oczekiwania, ponieważ byłem niesamowicie głodny. Była dobrze wysmażona, nie zeschnięta i sporej wielkości. Do tego świeżutkie ziemniaki posypane koperkiem i surówka coleslaw. Co prawda niezbyt pasująca do całego dania, ale niezła, lekko słodkawa.

Na koniec skosztowaliśmy jeszcze wziętych na wynos flaczków, ale przez grzeczność, nie będziemy wam nawet przedstawiać ich zdjęcia, a tym bardziej opisywać smaku, dramat.

Krówka Bar jawi się nam jako bardzo niedopracowana. Smak potraw jest albo niedoprawiony, albo totalnie nietrafiony. Krówka broni się zdecydowanie smacznymi pierogami, ale totalnie nawala przy zupach. Próbowaliśmy trzech i żadna nie okazała się choć trochę smaczna. Spokojnie mogę wam polecić udanie się do Krówki na pierogi lub pierś z kurczaka, ale z zaznaczeniem, żeby była doprawiona solą i pieprzem. Zupy to odrębna historia, o której lepiej zapomnieć.

Krówka Bar

ul. Tęczowa 84

ul. Kościuszki 6

 

Zupa, czyli zupy doskonałe

Bardzo cenię sobie oryginalne pomysły w gastronomii, które niekoniecznie muszą wiązać się z kuchnią molekularną i wszelkiego rodzaju wymysłami, nieco obcymi dla zwykłego obywatela. Zresztą nie od dzisiaj wiadomo, że najlepsze pomysły, to te najprostsze, a cóż mogłoby być lepszego dla Polaków od zup, które kochamy chyba wszyscy. Dlatego właśnie jakiś czas temu powstała we Wrocławiu ZUPA, czyli – jak możemy wyczytać na stronie internetowej baru:

Zupa to miejsce stworzone dla głodnych, zapracowanych i dbających o zdrowie. Na śniadanie, lunch czy przed wieczornym wyjściem na miasto. Na chorobę, chandrę, kaca… lub gdy po prostu zatęsknisz za domową zupą. Bo Zupa jest dobra na wszystko!

z15255738Q,Zupiarnia-Zupa-miesci-sie-u-zbiegu-ul--Kotlarskiej

Foto – gazeta.pl

I faktycznie, Zupa to genialne miejsce. Aż dziwne, że nikt wcześniej nie wpadł na pomysł otwarcia baru serwującego tylko i wyłącznie zupy, pyszne zupy. Zupa to niewielki lokalik znajdujący się w bezpośrednim sąsiedztwie wrocławskiego Rynku. Zupy możemy zjeść zarówno w środku, przy kilku blatach przymocowanych do ścian lub ewentualnie przy stoliku na zewnątrz. Oczywiście istnieje także możliwość wzięcia zamówienia na wynos.

Menu zmienia się w zależności do tego, co w danym momencie jest najświeższe, czyli w skrócie – opiera się na sezonowych produktach. Zestaw dostępnych danego dnia zup codziennie ląduje na facebookowym fanpage’u oraz na stronie internetowej, więc z góry wiemy na co liczyć na miejscu. Za każdym razem przygotowywane są zarówno zupy w wersji wege oraz te z mięsem, podzielone także na kremy, jak i bardziej tradycyjne, wodniste zupy. Wybór jest więc spory, a dodatkowo możemy zdecydować czy chcemy zjeść dużą czy małą porcję. Ceny wahają się od 6 do 12 zł.

10370993_650400425040438_8951597117237616137_n

W Zupie pojawiłem się dwukrotnie, aby móc sprawdzić czy rzeczywiście opinie o nich są prawdziwe. Zaznaczę od razu, że słyszałem tylko te pozytywne. Jeśli liczyliście, że spotkacie się tutaj z cenami na poziomie barów mlecznych, to niestety, za 3,50 zł zupy nie zjecie. Natomiast już za 6 zł za mniejszą, ale nie małą porcję, tak, i nie uważam, żeby była to cena na wyrost. Za pierwszym razem zamówiłem krem z fasolki szparagowej, czyli zupkę, jakiej nie miałem jeszcze okazji spróbować.

Każda zupa podawana jest w papierowym kubeczku z logo baru.

zupa 2

Świetnym pomysłem jest możliwość dobrania do każdej zupy darmowych dodatków spośród dość długiej listy:

grzanki ziołowe, grzanki paprykowe lekko pikantne, parmezan, mozzarella, świeża pietruszka, prażony słonecznik, prażony sezam, papryczka chili.

1026180_581515291928952_36547120_o

Fajna sprawa. Decyduję się na grzanki ziołowe i już nie mogę doczekać się pierwszej łyżki.

zupa 1

Krem okazuje się bardzo gęsty, a powoli rozmiękające grzanki pasują do niego wybornie. Smak fasolki jest dobrze wyczuwalny, ale zupa nie jest mdła. Wręcz przeciwnie – doskonale doprawiona, dzięki pieprzowi lekko ostra. Pyszna zupa, a pojemność małej (350 ml) w zupełności wystarczy żeby się najeść. Ktoś z większym apetytem może zamówić większą (600 ml).

Zapomniałbym o dwóch ciekawych rozwiązaniach właścicieli zupy. Pierwszym są pojemniki na zupę, wytwarzane z ekologicznych materiałów. Żeby jednak ograniczyć ich zużycie zastosowano oryginalny pomysł. Każdy, kto przyniesie swój pojemnik, zapłaci za zupę o złotówkę mniej. Drugą ciekawostką jest możliwość spróbowania danej zupy przez decyzją o jej zakupie. Brawo.

Kolejnego dnia udałem się, tym razem z nieco większym głodem, więc zamówiłem dwie małe porcje, decydując się na krem z pomidorów z parmezanem i bazylią oraz żurek, a dodatkowo na wynos wziąłem zupę ogórkową.

zupa 3

Krem z pomidorów. Nie za bardzo wiem od czego zacząć. Chyba najpierw od przeprosin dla babci. Babciu, niestety, już nie twoja pomidorowa jest najlepsza na świecie. Krem z Zupy jest obłędny, genialny, fenomenalny. Czuć świeżość pomidorów oraz przypraw. Zupa nie jest kwaskowa, a lekko słodkawa, ale doskonale zbilansowana słonawym parmezanem i ziołami. Co ciekawe, przepis na zupę nie jest wielką tajemnicą, a właściciele z chęcią dzielą się nim na swojej stronie, dokładnie tutaj. W tej potrawie nie uświadczymy półproduktów, każdy szczegół jest dopracowany. Zupa doskonała, tyle.

Żurek także mi smakował, aczkolwiek tylko potwierdził to, co wiedziałem, a więc fakt, że zdecydowanie bardziej lubię kremy. Żurek okazał się dość wodnisty, ale w środku nikt nie szczędził nam dodatków. Zupa była kwaskowa, doprawiona niezbędnym majerankiem, a wyczuwalny był smak czosnku oraz oczywiście pływającej białej kiełbasy.

Zupę ogórkową spróbowałem w domu i… smakowała jak domowa. Kwaśna, ze startymi ogórkami kiszonymi, marchewką i pietruszką oraz pokrojonymi w kostkę ziemniakami. Każda z tych zup przywołuje najlepsze domowe smaki, zachęcając do powrotu w to miejsce.

Podsumowując, ZUPĘ uważam za niezwykle trafiony pomysł, miejsce, którego zdecydowanie brakowało we Wrocławiu. Co ważne, zupy przygotowywane są ze smakiem, odpowiednio doprawione, a każdy powinien znaleźć odpowiadającą mu pozycję.

No i na koniec jeszcze jeden wielki plus, właściwie ogromny. W barze nigdy nie zostają resztki na drugi dzień. Całość tego co się nie sprzeda trafia do potrzebujących, choćby do schroniska dla bezdomnych. Nic dodać, nic ująć, tylko przyklasnąć i wpaść na zupę.

ZUPA

ul. Szewska 24/26

facebook.com/zupa.wroclaw

zupa.wroclaw.pl

Konkurs, z Zupą do wygrania

1491680_633136873433460_5515354905634404475_n

Mam dla was dzisiaj niespodziankę. Dokładnie mówiąc niespodziankę z Zupą, czyli wrocławskim barem, specjalizującym się w podawaniu smacznych i świeżych zup. Właściciele lokalu postanowili przekazać nam karnet na dwie małe zupy oraz dwie foccacie dla czytelników bloga Wrocławskie podróże kulinarne.

Co trzeba zrobić, żeby wziąć udział w konkursie? Sprawa jest banalnie łatwa, wystarczy wytężyć nieco swoją pamięć i w komentarzu pod postem na Facebooku (tutaj) wpisać jaką zupę, którą ciężko jest spotkać w Polsce, chcielibyście zjeść we Wrocławiu?

 

Konkurs trwa do piątku 30 maja do godziny 23.59. Najciekawszą odpowiedź wybierzemy wspólnie z właścicielami.

 

W Zupie czeka na Was największy wybór zup, od polskich klasyków po egzotyczne przysmaki – oraz pyszne kanapki. Kucharze bazują tylko na naturalnych składnikach. W Zupie istnieje także możliwość zamówienia na wynos oraz na dowóz dla firm.

Przykładowe menu:

Wege:

krem z pomidorów z parmezanem i bazylią  6/10 zł
klasyczna zupa cebulowa na białym winie 6/10 zł
zielony krem z groszku i porów  8/12 zł
krem z ciecierzycy z karmelizowaną cebulką  8/12 zł
chłodnik czosnkowy z ogórków i pomidorów 8/12 zł


Na mięsie:


pikantna zupa meksykańska  6/10 zł
barszcz ukraiński   6/10 zł
zupa a’la strogonow   8/12 zł
zupa śródziemnomorska z kurczaka  8/12 zł
gulaszowa ze schabem  8/12 zł

 

Zupa

ul. Szewska 24/26

facebook.com/zupa.wroclaw

zupa.wroclaw.pl

„Domowe obiady”, czyli naprawdę jak u mamy.

Jadając dość często potrawy kuchni meksykańskiej, chińskiej, amerykańskiej, organizm co jakiś czas buntuje się, chcąc otrzymać dawkę dobrego, polskiego jedzenia. Jeśli nie w domu, to gdzie indziej, jak nie w barach mlecznych?

W najbliższym czasie postaram się przedstawić kilka wrocławskich barów z domowym jedzeniem. Na pierwszy rzut idzie miejsce, do którego z racji bliskości pracy, zaglądam regularnie, kilka razy w  tygodniu. Chodzi mianowicie o bar „Domowe obiady” przy ul. Sępa Szarzyńskiego. Typowy osiedlowy bar, z możliwością zjedzenia potraw przy jednym z kilku stolików na miejscu lub zabrania na wynos.

Gdzie leży przepis na sukces barów mlecznych? Nawet nie tyle w cenie dań, a w jakości ich przygotowania. Pewnie nie raz i nie dwa natknęliście się sami na fatalnej jakości jedzenie w barach, oferujących świeże potrawy tylko z nazwy. Siłą „Domowych obiadów” jest świeżość i smak, przenoszący nas pamięcią do dzieciństwa.

Jako że bywam na Sępa często, mogę wam przedstawić kilka dań z menu. Menu, które oferuje zarówno dania mięsne, jak i jarskie. Szokująco niskie – biorąc pod uwagę smak – są ceny. Za zestaw kotleta schabowego lub pierś z kurczaka z ziemniakami, surówką i domowym kompotem zapłacimy 13 zł. Zupa to 3,5 zł, natomiast jeden naleśnik – 2,5 zł. Pierogi ruskie z kolei uszczuplą nasz portfel o 6,5 zł.

Spożywanie wypadałoby rozpocząć od zupki, która każdego dnia jest inna, gotowana na świeżo. Codziennie mamy inną zupę, a w menu przewijają się pomidorowa z ryżem, krupnik, ogórkowa, pieczarkowa, sobotni rosół i mój faworyt – barszcz ukraiński.

obiady domowe krupnikobiady domowe rosół

obiady domowe barszcz czerwony

Zupki są naprawdę przepyszne, z dodatkiem dużej ilości warzyw, przez co są nie tylko sycące, ale i zdrowe.

Kolejną potrawą, która podbija moje serce w tym miejscu są pierogi ruskie. Nie są to ruskie typowe dla barów mlecznych, z samymi ziemniakami. Pierogi niejednokrotnie wyrabiane są na bieżąco i wrzucane na wodę ledwo po ulepieniu. Smakują wybornie, są pieprzne, a w zestawie z zeszkloną cebulką, przypominają te najlepsze domowe.

obiady domowe pierogi

Jeśli po sporej porcji zupy chcę najeść się jeszcze bardziej, zamawiam pierś z kurczaka z ziemniakami i kiszoną kapustą. Delikatny kurczak, jak widać na zdjęciu, jest słusznych rozmiarów, wspaniale komponuje się z kiszona kapustą, która zawsze jest świeża i chrupiąca. Do wyboru mamy oczywiście inne surówki, czyli marchewkę, buraczki, białą kapustę i marchewkę z groszkiem na ciepło.

obiady domowe pierś

 

Na koniec dwa deserowe dania. Naleśniki, do wyboru z: nutellą, serem i dżemem, kosztują 2,50 zł za sztukę. Osobiście do gustu przypadają mi te z serem, polane śmietaną, której akurat na zdjęciu nie ma. obiady domowe naleśniki

I na koniec coś, co w dzieciństwie było moją ukochana potrawą – placki ziemniaczane. Serwowane tylko w soboty, w cenie 6 zł za pięć sztuk. Z wyraźnym dodatkiem cebulki, dobrze wysmażone, chrupiące. Palce lizać.obiady domowe placki

Patrząc na innych klientów, sporym powodzeniem cieszy się wątróbka oraz kotlet schabowy, którego wielkość poraża. Właściwie przykrywa cały talerz. W „Domowych obiadach” możemy zamówić jeszcze m.in. kotlety mielone, pierogi ze szpinakiem, gulasz wieprzowy i zamiennie dla ziemniaków, frytki.

Jedzenie jest pyszne, choć pewnie przez to, że oddalone od ścisłego centrum, niezbyt dobrze znane. Polecam jednak z całego serca, bo niewiele jest miejsc we Wrocławiu, w których można zjeść, jak u mamy. I nie chodzi wcale o wielce wykwintne dania, a tradycyjne i genialnie smakujące.

Domowe obiady

Sępa Szarzyńskiego 67 B