kozacka chatka

Kozacka Chatka – konkurs

Na bieżąco staramy się odwdzięczać naszym czytelnikom za liczne odwiedziny na blogu oraz współtworzenie Wrocławskich podróży kulinarnych. Zapraszamy więc na kolejny konkurs, którego sponsorem jest tym razem Kozacka Chatka.

1505134_551973558231914_37059938_n

Co zrobić, aby wygrać zaproszenie na obiad dla dwóch osób? Wystarczy polubić facebookowy fanpage bistro Kozacka Chatka oraz w komentarzu na naszym facebookowym fanpage’u (tutaj) wpisać lub wysłać w mailu (wroclawskiejedzenie@wp.pl) odpowiedź na pytanie: WYMIEŃ CHOCIAŻ DWIE CHARAKTERYSTYCZNE POTRAWY KUCHNI UKRAIŃSKIEJ.

Konkurs trwa do godziny 23.59 we wtorek 29. lipca. Wśród osób, które poprawnie odpowiedzą na pytanie, wylosujemy podwójne zaproszenie na obiad do Kozackiej Chatki przy ul. Energetycznej.

Zapraszamy do udziału!

Kozacka Chatka to bistro serwujące potraw kuchni ukraińskiej i krymskiej, prowadzone przez dwie rodowite Ukrainki mieszkające we Wrocławiu. W lokalach przy ul. Energetycznej i Wejherowskiej każdy znajdzie coś dla siebie. W menu widnieją zarówno dania jarskie, jak i mięsne oraz zupy. Każda potrawa przygotowywana jest według tradycyjnych przepisów.

Zapraszamy do zapoznania się z naszą recenzją z Kozackiej Chatki:

 

 

Reklamy

Bar Pierożek, czyli ruskie bez smaku

W poszukiwaniu pierogów idealnych zwiedziłem już sporo miejsc we Wrocławiu. Obserwacje nie są zbyt optymistyczne, ponieważ w większości miejsc, pierogi – niby lepione na miejscu – są fatalnej jakości, bez smaku, z niedokładnie zmieszanymi grudami sera, po prostu słabizna. Najlepsze ruskie we Wrocławiu jadłem do tej pory w Kozackiej Chatce oraz barze mlecznym Domowe Obiady, a także, czym was pewnie zdziwię – w barze Nagi Kamerdyner, mieszczącym się przy ul. Św. Mikołaja, pod Mananą. W tym miejscu jadam jednak zazwyczaj po lekkim spożyciu, więc odczucia mogą być nieco inne od standardowych.

Kolejnym przystankiem tychże poszukiwań okazał się Bar Pierożek, usytuowany przy ul. Poniatowskiego, niedaleko Placu Bema. Pierwszą niedogodnością, która spotyka nas w tym miejscu jest problem z zaparkowaniem auta. Ciężko znaleźć miejsce w promieniu kilkuset metrów. Nic to, jakoś udaje się ulokować auto, więc udaję się do zachwalanego przez kilka osób Pierożka.

Ze strony internetowej baru możemy dowiedzieć się, że to w sumie taka mała sieć, posiadające swoje lokale także w Sosnowcu i Opolu. Z kolei menu przedstawia się następująco:

317078_160782040684452_2134431733_n

Dodatkowo, w ofercie znajdują się także krokiety, które są w czołówce moich ukochanych dań. Postanawiam więc spróbować jednego z kapustą i grzybami.

Sam lokal jest dość spory jak na taki bar oraz czysty, co także nie jest standardem. Mimo około 10 stolików, w momencie kiedy przyszedłem, ciężko znaleźć wolne miejsce. Jako że to moja pierwsza wizyta w tym miejscu, zamawiam bezpiecznie pierogi ruskie i wspomnianego wcześniej krokieta. Porcja ruskich to 7,50 zł, czyli bardzo przystępna cena. Krokiet, bez barszczu to kolejne 4,50 zł.

Klientów obsługują dwie panie, a w kuchni uwija się człowiek zajmujący się gotowaniem pierogów i smażeniem krokietów oraz naleśników. Z tego co wypatrzyłem, pierogi są podzielone na porcje i przetrzymywane w woreczkach w lodówce. Jeśli chcemy zamówić pierogi z owocami, co chciałem uczynić, czas oczekiwania wydłuża się do 15 minut, ponieważ są to pierogi mrożone.

Zwalnia się miejsce, siadam, czekam kilka minut, i słyszę wołanie. Mój krokiet jest już usmażony i gotowy do odebrania. 2014-05-13_16.54.43

Uwielbiam chrupiącą panierkę w krokietach i ta w Pierożku jest świetna. Nie jest przetłuszczona, chrupie i tyle… Przyznam, że jeszcze nie spotkałem się z tak zawiniętym krokietem. Po przekrojeniu okazuje się, że w środku znajdziemy tylko mnóstwo napchanego farszu, bez grama ciasta. Kapusta z grzybami zostały zawinięte, a nie zrolowane, co dla mnie nie jest najlepszym rozwiązaniem. W efekcie, ciasta z panierką możemy tutaj posmakować tylko przez chwilę, kiedy kroimy akurat zewnętrzne części krokieta. Natomiast w połowie jemy właściwie tylko coś  a’la bigos, zresztą dość wątpliwej jakości, bez wyrazu i smaku.

Chwilę po krokiecie, mogę odebrać pierogi.

2014-05-13_16.56.13

Już pierwsze zerknięcie na pierogi nieco mnie odrzuca. Nie znoszę cebulki przerobionej na papkę, jakże typową dla tego rodzaju barów. Podczas stania w kolejce zwróciłem uwagę na sposób przygotowania tej okrasy i lekko się zszokowałem. Cebulka nie jest podsmażana na patelni, a duszona w rondelku, który jest nią wypełniony do połowy. Nie ma to nic wspólnego z zeszkloną, słodką cebulką, a bardziej z czymś na wzór cebulowej marmolady.

Próbujemy. Pierwszy gryz niestety uświadamia mnie, że ciasto w moich pierogach zostało rozgotowane. Trudno, to jeszcze bym przeżył, gdyby farsz był wspaniały. Wspaniały jednak nie był. Farsz przypomina jakąś bliżej nieokreśloną papkę ziemniaczaną, z małym dodatkiem sera białego i bez cebuli, której przynajmniej u mnie nie było. I przede wszystkim – smak farszu miesza się ze smakiem ciasta, ciężko odróżnić jedno od drugiego. Brak tu sporej ilości pieprzu i soli oraz cebulki w środku.

Jak na mój smak, takie pierogi są nie do przyjęcia. Porcja dość standardowa, ani za wielka, ani za mała. Smak, a właściwie jego brak decyduje tutaj o wszystkim, a kropkę nad i stawia cebulka, którą polane są pierogi.

Spróbowałem zaledwie dwóch rzeczy w Pierożku, ale żadna nie była przygotowana właściwie i ze smakiem. Rozgotowane ciasto w pierogarni to strzał w kolano, a cebulka w tej formie dodatkowo w stopę. Czas poszukać kolejnych miejsc, w których bardziej dba się o klienta, niekoniecznie zupełnie bezsmakowymi pierogami.

 

Bar Pierożek

ul. Poniatowskiego 3

facebook.com/BarPierozekWroclaw

Kozacka chatka, czyli domowo i smacznie

Przejeżdżając kilkukrotnie obok Kozackiej Chatki korciło mnie, aby wstąpić i spróbować ich specjałów, ale zazwyczaj brakowało czasu. Ostatnio jednak, zachęcony opiniami o tym barze, postanowiłem zatrzymać się na chwilę przy budce na ulicy Wejherowskiej i coś zjeść.

Co ciekawe, Kozacką Chatkę, specjalizującą się w kuchni ukraińskiej i krymskiej, prowadza dwie rodowite Ukrainki, pochodzące z Zaporoża. Już ten fakt zachęca do odwiedzenia ich barów. Barów, bo Kozacka Chatka to dwie odsłony. Jedna na wspomnianej już ulicy Wejherowskiej, a druga na Energetyków.

Kozacka chatka w swojej ofercie ma głównie dania oparte na mięsie wieprzowym, za którym delikatnie mówiąc, nie przepadam. Chyba jednak każdy może tu znaleźć coś dla siebie. W menu znajdziemy m.in. wareniki ze szpinakiem, pielmieni z mięsem lub łososiem, czyli potrawy podobne do naszych pierogów. Do tego codziennie dwie zupy, najczęściej barszcz ukraiński i kapuśniak, a także ukochane w naszym kraju pierogi ruskie.

Lokal przy Wejherowskiej jest malutki i wygląda tak.

L1002431g

Nie ma szału, ale to jedzenie ma nas zadowolić, a nie wygląd. W środku możemy wybrać jeden z kilku stolików, obowiązuje samoobsługa. Podchodzimy do baru, gdzie natrafiamy na takie menu.

aaaaaaa

Ceny, jak na dość skromne miejsce, nie najniższe, wręcz wysokie w porównaniu z typowymi barami mlecznymi. Zamawiam pierogi ruskie oraz barszcz ukraiński. Ciekawe, że w zależności od dnia ceny niektórych potraw wahają się o ok. 1 zł.

Czas oczekiwania na zupę? Otrzymuję miskę właściwie od ręki, a miła obsługa pyta czy do barszczu dodać gęstej śmietany oraz koperku. Uwielbiam i jedno, i drugie, więc oczywiście proszę o dodanie.

kozacka chatka barszcz

Barszcz różni się od tego znanego z polskich domów, a przynajmniej tych, w których ja jadałem. Jest bardzo gęsty, z ogromną ilością warzyw. Nie trudno wypatrzyć buraki i fasolę czerwoną, których jest naprawdę sporo. Zupa smakuje genialnie, bez żadnej przesady. Jest lekko kwaśna, dzięki pomidorom, ale z przebijającą się słodyczą oraz ostrością, jakiej dodają papryczki chili. Dodatkowo w misce natrafiamy na kawałki wołowiny, na której gotowana jest zupa.

Po zjedzeniu ciężko już narzekać na cenę – 10 zł. Właściwie to sama zupa wystarczyłaby za cały obiad. Jest niezwykle syta, ale ciężko się od niej oderwać. Fantastyczny smak.

Na drugie danie zamówiłem pierogi ruskie w cenie 13 zł za 7 sztuk. Chwilę po zjedzeniu zupy, pierogi już są do odbioru.

kozaka chatka pierogi

Okraszone podsmażoną cebulką pachną obłędnie. Pierwszy gryz? Doskonały. Dobrze doprawiony farsz, z dużą ilością cebuli i pieprzu, dokładnie taki, jak lubię. Porcja jest spora, ciężka do zjedzenia po sytej zupie. Jeśli chodzi o farsz, pierogi z Kozackiej Chatki wyprzedzają konkurencję o kilka długości. Naprawdę ciężko się do czegoś przyczepić. Nieco słabiej wypada ciasto, które jak dla mnie jest za grube. Jednak jako całość, pierogi są świetne.

kozackachatka pierogi 2

Sądząc po smaku barszczu i pierogów, stawiam, że pozostałe dania, typowo ukraińskie, także smakują doskonale. Postaram się więc zjawić w tym miejscu jeszcze nie raz i wypróbować czegoś innego.

Z czystym sumieniem mogę polecić Kozacką Chatkę, zwłaszcza wielbicielom wszelkiego rodzaju potraw w stylu pierogów, a na barszcz ukraiński warto przyjechać nawet z drugiego końca miasta.

Kilku rzeczy na temat Kozackiej Chatki możecie dowiedzieć się z tego filmiku:

 

 

Kozacka Chatka

ul. Wejherowska 19 A

facebook.com/KozackaChatka