pizza

10 miejsc we Wrocławiu, w których studenci zjedzą dobrze i tanio

Rok akademicki 2014/15 właśnie ruszył, do Wrocławia płyną kolejne tabuny studentów, pora więc wyjść im nieco naprzeciw, podając kilka propozycji miejsc, w których mogą dobrze zjeść. Wiadomo, że portfel studenta to nie studnia bez dna, trzeba zaoszczędzić na imprezę, ksero itp, a jak oszczędzać, to niestety, często na jedzeniu. Na szczęście Wrocław rozwija się od względem gastronomicznym w bardzo szybkim tempie. Równolegle do powstających co i rusz burgerowni i droższych restauracji, wyskakują ciekawe bary z niedrogim, a coraz lepszym jedzeniem.

Co prawda swoje studia zakończyłem już jakiś czas temu, ale do tej pory lubię zjeść w znanych mi z tamtego okresu miejscach. Poniżej przestawiam swój, subiektywny ranking miejsc, w których warto się stołować, żeby zjeść nieźle i nie zbankrutować. Wszystkie miejsca był przeze mnie sprawdzone osobiście. Brałem pod uwagę głównie jakość potraw oraz oczywiście cenę, a także lokalizację w pobliżu głównych uczelni. Na liście starałem się umieścić zarówno miejsca z domowym jedzeniem, jak i fastfoodami, bo kto z nas podczas studiów jadł tylko i wyłącznie zdrowo?

Bar MIŚ

foto - wroclaw.pl

foto – wroclaw.pl

Miejsce kultowe, od lat będące przystanią dla głodnych studentów z pustym portfelem. Może i Miś nie plasuje się w czołówce jeśli chodzi o wybitny smak dań, ale biorąc pod uwagę ceny, nie ma sobie równych. Za zupę zapłacicie tutaj maksymalnie 2 zł, 1,30 zł za jajecznicę, 4,50 zł za pierogi ruskie, a 6,50 zł za schabowego. W Misiu możecie zjeść wszystkie standardowe dania mączne z pierogami i naleśnikami na czele, kilka różnych zup, a także dania mięsne. Jak na swoje ceny, porcje są wystarczające. Tak niskie ceny biorą się stąd, że Miś od lat jest jednym z dotowanych barów mlecznych.

Bar Miś

ul. Kuźnicza 48

 

Bar Domowe Obiady

pic_Bar-Domowe-Obiady-_468885_large

Moje odkrycie, miejsce, w którym z chęcią mógłbym jeść codziennie. Malutki lokalik przy ul. Sępa Szarzyńskiego prowadzony jest przez trzy przemiłe panie, gotujące codziennie domowe dania. Każda potrawa jest świeża, przygotowywana na bieżąco pod zamówienie, nic nie stoi w bemarach. Ceny są wyższe niż w Misiu, ale i jedzenie sporo lepsze. Za sporą porcję genialnych, domowych pierogów ruskich zapłacicie 6,50 zł, za każdą zupę, codziennie inną – 3,50 zł. Zestaw z filetem z kurczaka lub schabowym, ziemniakami i surówką oraz kompotem to koszt 13 zł. Jeśli zatęsknicie na obiadkami u mamy, wpadajcie do Domowych Obiadów. Wspomnienia na pewno powrócą.

Naszą relację znajdziecie tutaj.

Bar Domowe Obiady

ul. Sępa Szarzyńskiego 67 B

 

Bar Jak u mamy

jak-u-mamy-2

Miejsce bardzo podobne do wymienionych wyżej „Domowych Obiadów”, z ta różnicą, że położone bliżej Rynku, właściwie przy samym Uniwersytecie Wrocławskim, przez co przemiał oraz kolejki w „Jak u mamy” są sporo większe. Jedzenie jest bardzo smaczne, a już stosunek jakość-cena jest jednym z najwyższych w mieście. Pierogi ruskie zjecie za 5,50 zł, z mięsem 6,60 zł, a zestaw fileta z kurczakiem, ziemniakami i surówką za 9,30 zł. Wszystkie dania są świeże, pierogi klejone na bieżąco, a do tego wszystkiego można domówić codziennie inną zupę za – 2,40 zł.

Naszą relację możecie przeczytać tutaj.

Bar Jak u mamy

ul. Łokietka 6/1 a

 

Bazylia

bar_bazylia

Skoro jesteśmy już w okolicach Uniwersytetu, to ciężko nie wspomnieć o Barze Bazylia, która od lat karmi wrocławskich żaków. Jest to typowy multifood, w którym możecie wybrać to, co wam się żywnie podoba. Jeśli lubicie połączenie ryby ze schabowym i pierogami ruskimi, macie możliwość spróbować każdego z tych dań podczas jednego obiadu. Nakładacie tyle, na ile macie ochotę. Za każde 100 gram jedzenia zapłacicie 2,59 zł, a jeśli dobierzecie zupę, będzie ona kosztować dodatkowe 2,50 zł. Dania nie są może wykwintne, zdarza się, że leżą długo w bemarach, ale jedzenie ogólnie jest dość smaczne. Na plus działa na pewno dobra lokalizacja, zwłaszcza dla studentów wydziałów Prawa, Filologii i Historii. W ostatniej godzinie działania baru, czyli pomiędzy 18 a 19, ceny idą w dół o 50%.

Naszą relację z Bazylii przeczytacie tutaj.

Bar Bazylia

ul. Kuźnicza 42

 

 ZUPA

z15255738Q,Zupiarnia-Zupa-miesci-sie-u-zbiegu-ul--Kotlarskiej

Nie oddalając się zbytnio, trafiamy do Zupy, czyli prawdziwych mistrzów przygotowywania smacznych zup. Co ważne, każda zupa jest niedroga, bardzo pożywna i zdrowa, przygotowywana ze świeżych i sprawdzonych składników. Codziennie do wyboru macie kilkanaście różnych opcji w menu. Możecie zamawiać zarówno małe, jak i duże porcje. Ceny rozpoczynają się od 6 zł, a przychodząc z własnym pojemnikiem, nawet złotówkę mniej. Zdecydowanie polecamy!

Naszą relację z Zupy możecie przeczytać tutaj.

Zupa

ul. Szewska 24/26

 

Bar Witek

1328534045_2

Dosłownie kawałek dalej, na ulicy Wita Stwosza znajdziecie kolejne legendarne miejsce, tym razem specjalizujące się w może nieco mniej zdrowym jedzeniu. Ale któż z nas nie lubi tostów? Bar Witek to legenda wrocławskich tostów. Za 7,30 zł zjecie ogromnego tosta tradycyjnego. Spróbujcie, na pewno się nie zawiedziecie.

Nasza relacja z Witka tutaj.

Bar Witek

ul. Wita Stwosza 40/1 a

 

U Gruzina

u-gruzina-1

To miejsce, to właściwie obowiązkowa miejscówka dla studentów Politechniki. Prawdziwie gruzińskie dania wypiekane na miejscu, za niewielkie pieniądze. Co ważne, wszystkie chaczapuri są bardzo smaczne, niedrogie i mocno sycące. Już małe kubdari za 6 zł jest w stanie znacząco zmniejszyć głód. Gruziński fastfood, do którego chce się ciągle wracać.

Naszą relację z U Gruzina możecie przeczytać tutaj.

U Gruzina

ul. Curie Skłodowskiej 3 a

 

Pizza Mobile

10330489_265132973676713_1719479063883503193_n

Studia bez zamawiania pizzy na telefon, to nie studia. Zarówno podczas studenckich imprez, na kaca, a także do nauki, kiedy nie chce się wyjść z domu, a w lodówce macie tylko światło, jakąś opcją jest zamówienie pizzy. W stolicy Dolnego Śląska pizzerie można liczyć prawdopodobnie w setkach, ale tych naprawdę godnych uwagi jest ledwie kilka. Jedną z nich niewątpliwie Pizza Mobile, która co prawda mieści się przy ul. Bajana, ale możecie zamówić w każdy punkt Wrocławia. Dobra pizza, na cienkim cieście ze sporą ilością dodatków. Ceny rozpoczynają się od 13,90 zł za Margheritę.

Naszą relację z Pizza Mobile przeczytacie tutaj.

Pizza Mobile

ul. Bajana 1

 

Kebab King

kebab-king-4

 

Kebab to także jedno ze standardowych studenckich dań. Zarówno podczas dnia, jak i w nocy, po lub w trakcie imprezy. Dotychczas najlepszy jaki jedliśmy to Kebab King, który mieści się w samym centrum na ulicy Świdnickiej, a otwarty jest od 9.00 do 4 nad ranem, a w weekendy przed 24 godziny na dobę. Możecie wybierać pomiędzy mięsem wołowym i drobiowym, a także daniami zawiniętymi w chlebek lub na talerzu z frytkami. Porcje są spore, a ceny rozpoczynają się od 12 zł. Jakość mięsa może zadowolić, ilość także. Co ważne, można zamawiać jedzenie z dowozem.

Nasza relacja z Kebab King tutaj.

Kebab King

ul. Świdnicka 24/26

 

Lokanta Kebab

turek-4

Skoro powyżej był kebab w okolicach Rynku, teraz pora na ukłon w stronę osób studiujących w pobliżu Placu Grunwaldzkiego. Lokanta Kebab to mały bar na ulicy Piastowskiej z niezłym jedzeniem, dobrymi cenami oraz zniżkami dla studentów. Kebab w tortilli możecie zjeść poniżej 10 zł, zarówno z mięsem drobiowym, jak i wołowym. Mięso jest dobrze doprawione, soczyste i bardzo uczciwie podane jeśli chodzi o ilość.

Naszą relację z Lokanta Kebab znajdziecie tutaj.

Lokanta Kebab

ul. Piastowska 23

 

Mamy nadzieję, że w jakiś sposób wam pomogłem. Starałem się zamieścić na liście te miejsca, w których jedzenie naprawdę mi smakowało, a portfel nie został ogołocony do zera. Osobną listę powinienem stworzyć jeszcze dla wegetarian, którym podpowiem tylko cztery miejsca, gdzie mogą zjeść:

– Złe mięso – ul. Ofiar Oświęcimskich 19

– Najadacze – ul. Nożownicza 40

– Bar Vega – Rynek 27 a

– Machina Organika – ul. Ruska 19

Reklamy

Pizzamobile – konkurs

W ostatnim czasie udało nam się pozyskać sporo restauracji/barów, które ufundowały nagrody dla czytelników naszego bloga. Tym razem dajemy szansę wszystkim fanom pizzy, a dokładnie dośc specyficznego foodtrucka Pizzamobile. Do wygrania jest pięć pizz z odbiorem własnym w Pizzamobile, a że pizza w tym miejscu jest smaczna, możecie się przekonać z naszej relacji.

10330489_265132973676713_1719479063883503193_n

Co zrobić, aby wygrać bon na jedną z pięciu pizz z odbiorem własnym w Pizzamobile? Wystarczy polubić facebookowy fanpage Pizzamobile oraz w komentarzu na naszym facebookowym fanpage’u (tutaj) wpisać lub wysłać w mailu (wroclawskiejedzenie@wp.pl) nazwę przynajmniej dwóch z najnowszych pozycji w menu Pizzamobile.

Konkurs trwa do godziny 23.59 w niedzielę 31. sierpnia. Wśród osób, które poprawnie wymienią nazwy pizz, wylosujemy nagrody od Pizzamobile.

Zapraszamy do udziału!

Pizzamobile

ul. Bajana 1

pizzamobile.pl

facebook.com/pizzamobilepolska

Pizzeria Muzyczna, czyli śpiewająco ostra pizza na dowóz

Jako wielki fan mocniejszych brzmień z dość dużym zaciekawieniem zerknąłem w stronę Pizzerii Muzycznej , w której  muzyka jest równie ważna jak dobre jedzenie, zwłaszcza kiedy spojrzymy na ten dość oryginalny filmik promujący to miejsce.

Fajny, oryginalny pomysł, więc z chęcią zdecydowałem się na zamówienie u nich pizzy. Tym bardziej, że wśród zasłyszanych tu i ówdzie opinii, przeważały te pozytywne. Nie mogąc wyjść z pracy, postanowiłem zamówić pizzę na dowóz, a wertując menu od razu wiedziałem, że moje kubki smakowe domagają się czegoś piekielnie ostrego.

1441367_582527975134473_1042213341_n

Pani przyjmująca zamówienie przez telefon była bardzo miła i z chęcią doradziła mi, jaką pizzę wziąć, aby było faktycznie ostro. Postawiłem na małą (?) 35-centymetrową pizzę podzieloną na pół. Na jednej połówce znalazła się pizza na bazie pozycji Heavy Metal, ale bez boczku oraz mięsa, które do tej potrawy jakoś specjalnie mi nie pasują. Z kolei na drugiej chciałem spróbować totalnego standardu, stąd tylko pieczarki i ser. Całość, z dostawą, kosztowała mnie 22 zł. Nie specjalnie dużo, ale jak za małą pizzę, więcej aniżeli lokalna konkurencja.

Oczekiwanie na dostawę miało wynosić do 45 minut, ale pizza przyjechała 20 minut wcześniej, więc już na samym początku pojawił się spory plus.

muzyczna 1

muzyczna 2 muzyczna 3

Pizza wygląda nieźle, na pierwszy rzut oka ciasto jest cieniutkie, ale dobrze wypieczone, a brzegi chrupiące, aczkolwiek nie najlepsze wrażenie robią ciemne pieczarki. Konsumowanie rozpoczynam od ostrzejszej części, na której otrzymałem salami, kukurydzę, sporo chili, ser oraz ostry sos. Miałem ochotę na coś mega ostrego i faktycznie to otrzymałem. Ostrości dodaje głównie mocno aromatyczny sos z dodatkiem chili. Ciasto jest cienkie, ale nie rozmiękłe, a lekko chrupiące – za co wielki plus. Ilość dodatków jest spora, momentami wręcz przesadna, przez co ciasto – mimo dobrego wypieczenia – nie daje rady utrzymać całości.

muzyczna 5

Smakuje jednak bardzo fajnie i faktycznie ostro piecze. Nie jestem fanem kukurydzy w pizzy, ale zapomniałem poprosić o to żeby jej nie było. Okazało się jednak, że to właśnie jej słodkość dobrze łagodziła ostrość dochodzącą zarówno z sosu, jak i papryczek, a także salami. Ucieszyło mnie także mocno wypieczone salami, które dzięki temu stało się chrupkie, a nie ciągnące, jak to ma zazwyczaj miejsce w pizzach. Całość bardzo mi smakowała, ostrość bardzo odpowiadała, więc przyczepić się można jedynie do jej „ciężkości”, ale to tak na siłę.

muzyczna 4 muzyczna 6

Druga połówka okazała się standardem, ale na dobrym poziomie. Tutaj ilość dodatków była akuratnia, idealnie dopasowana do cienkiego ciasta. Mocno ciemne pieczarki mogą nieco odstraszać, ale smakują dobrze.

Wielki plus dla Pizzerii Muzycznej za ciasto, lekko chrupiące na zewnątrz oraz sprężyste w środku. Jeszcze większy za ostrą pizzę, która ostrą jest nie tylko z nazwy. Jak dla mnie, pizza o wiele lepsza od tych z sieciówek w typie Da Grasso czy Dominium, nie mówiąc o Telepizzy. Placek nie jest wcale taki mały, więc te 22 zł okazały się dobrze wydanymi pieniędzmi. Jeśli lubicie pizzę na cienkim cieście, którą rzadko można spotkać w pizzeriach z opcją dowozu, warto spróbować Pizzerii Muzycznej.

Pizzeria Muzyczna

ul. Jedności Narodowej 122 a

facebook.com/PizzeriaMuzyczna

pizzeriamuzyczna.pl

Casa Della Pizza, czyli przyzwoicie i drogo

Skoro ostatnio było o pizzy, to teraz czas na… kolejną pizzę. Idąc za ciosem, po wizycie w Casa Italiana, tym razem spróbowałem włoskiego dania popisowego w Casa Della Pizza przy ul. Żeromskiego 60. Jest to drugi lokal właścicieli tej restauracyjki. Pierwszy znajduje się przy ul. Partyzantów i przez okres swojej działalności dorobił się bardzo dobrej renomy. Od kilku osób słyszałem, że właśnie tam podają najlepszą pizzę w mieście, lepszą nawet od niemal legendarnej w Piecu na Szewskiej. Ja jednak wybrałem opcję na Żeromskiego z czysto praktycznych względów – po prostu jest dla mnie bliżej. Liczyłem przy tym, że receptura przyrządzania potraw jest identyczna w obu miejscach.

Casa Della Pizza zlokalizowana jest w dość nietypowym miejscu, mało restauracyjnym, w Śródmieściu, pośród starych kamienic. Sam lokal jest niewielki, z pięcioma stolikami, ewidentnie nastawiony na zamówienia z dowozem. Osobiście wybrałem się jednak, żeby spróbować pizzy na miejscu.

1656295_597495643677316_1614380091_nDuże menu wywieszone na ścianie otwiera przed nami możliwość wyboru jednego z 34 rodzajów placków w dwóch rozmiarach. Możemy także zdecydować czy chcemy pizzę na cieście cieniutkim czy na grubym. Oprócz tego w karcie znajdują się także sałatki oraz mniejsze przekąski, czyli m.in. calzone.

Pierwsze co rzuca mi się w oczy, to ceny. Dość wysokie jak na lokalizację, w której się znajdujemy oraz wystrój lokalu. Podpytuję pani, która jest zarówno kelnerką jak i pizzerwomen (?), o najostrzejszą pizzę w karcie. Doradza mi pozycję numer 19, a więc chili z dodatkiem ostrego sosu chili, pikantnej kiełbasy salami, cebuli, kurczaka, mozarelli i, uwaga – alapeno! Naturalnie domyślam się, że chodzi o papryczki jalapeno, ale pani uparcie mówi, że to Alapeno. Nie wyprowadzam więc jej z błędu, aczkolwiek w takim miejscu wypadałoby posługiwać się poprawnymi nazwami dodatków.

pizza

Czas oczekiwania ok. 10 minut, więc zasiadam i czekam. Po zaledwie połowie wspomnianego wcześniej czasu otrzymuję swoje zamówienie. Zdziwienie moje nie zna granic, kiedy okazuje się pizza została podana na papierowym talerzyku i z plastikowymi sztućcami.

casa 1

Na pewno nie można powiedzieć o tej pizzy, że jest mała. Placek nie jest obłożony wielką ilością sera, ale to akurat dobrze. Zadziwiają mnie natomiast kawałeczki, kawałeńki suchego kurczaka, na moje oko jakieś 30 g na całą pizzę. Ok, próbujemy.

casa 2

 

Pierwsze co czuję, to ostrość sosu. Uwielbiam ostre potrawy, nawet bardzo ostre, a ten sosik jest bardzo przyjemnie ostry, a w dodatku smaczny. Jeszcze lepiej jest, kiedy gryzę kawałek z jalapeno i smaczną – co nie jest standardem w pizzeriach – kiełbasę salami. Jeśli chodzi o dodatki, to faktycznie ścisła wrocławska czołówka, bardzo dobre jedzenie. Niestety, jest jeszcze druga część, czyli ciasto. Cieniutkie, i owszem, wypiekane w bardzo wysokiej temperaturze w krótkim czasie, ale nie chrupkie. Ciasto – choć smaczne –  jest za miękkie, nasiąknięte sosem, co uniemożliwia zjedzenie jej samymi rękami. Co gorsze, plastikowymi sztućcami także, więc za to wielki minus.

casa 3

Płacąc 26 zł za pizzę fajnie byłoby móc zjeść ją metalowymi sztućcami. Dlatego też mam mieszane uczucia co do Casa Della Pizza. Pizza jest smaczna, ale niedopracowana, głównie jeśli chodzi o ciasto. Natomiast brak standardowej zastawy, zastąpionej papierowymi talerzykami, jest zwyczajnym nieporozumieniem.

Casa Della Pizza

ul. Żeromskiego 60

facebook.com/casadellapizzawroclaw

KONKURS z Happy Little Truck

Mamy dla was kolejną niespodziankę. Dzięki uprzejmości właściciela Happy Little Truck, czytelnicy naszego bloga będą mieli okazję wygrać zaproszenie na dwie pizze z menu HLT, do odebrania oczywiście w miejscu stacjonowania food trucka.

Foto - gazeta.pl

Foto – gazeta.pl

Co należy zrobić, aby wygrać zaproszenie? Zadanie wymaga jedynie chwili zastanowienia się nad tym, z czym lubicie jeść pizzę. Wystarczy do tego polubić fanpage Happy Little Truck i naszego bloga.

W komentarzach pod tym wpisem lub pod postem na facebooku (tutaj) wpisujcie swoje propozycje: PIZZĘ Z JAKIMI DODATKAMI LUBICIE NAJBARDZIEJ?

Z wszystkich odpowiedzi wyłonimy te najciekawsze i najbardziej oryginalne, i nagrodzimy. Konkurs trwa do soboty 14 czerwca do godziny 23.59. Ogłoszenie wyników w niedzielę na naszym fanpage’u facebookowym.

Happy Little Truck to pierwsza we Wrocławiu mobilna pizzeria, z piecem opalanym drewnem, znajdującym się wewnątrz samochodu. Auto jest wzorowane na podobnym trucku z San Francisco, gdzie swego czasu mieszkał właściciel i pomysłodawca Happy Little Truck. HLT możemy spotkać w wielu miejscach we Wrocławiu, ostatnimi czasy najczęściej na Wyspie Słodowej, ale także np. w Browarze Mieszczańskim czy podczas Eko Jarmarku na Rynku.

Co znajdziemy w menu? Zazwyczaj trzy pizze do wyboru, wypalane w piecu w ciągu kilkudziesięciu sekund, na cieniutkim, neapolitańskim cieście bez użycia drożdży. Każda pozycja w menu jest wegetariańska.

1012932_740315919341805_494585444_nZapraszamy!

 

U Gruzina, czyli nieskomplikowanie i smacznie

Kuchnię gruzińską miałem okazję poznać wcześniej tylko w restauracji Gruzińskie Chaczapuri, mieszczącej się na wrocławskim Rynku. Jednak od mojej ostatniej wizyty w tym miejscu minęło już sporo czasu, ponieważ o ile na samym początku, po otwarciu, można było zjeść tam naprawdę przyzwoicie, tak z upływającym czasem, kucharze chyba zapomnieli sztuki gotowania i serwowali dramatyczne dania. Szukając ciekawych miejsc we Wrocławiu z dobrym jedzeniem, sugeruję się często opiniami czytelników bloga, którzy podrzucają pomysły na fanpage’u. Jednym z ostatnich poleceń okazał się mały gruziński bar „U Gruzina” przy ul. Curie Skłodowskiej, niedaleko Wartburgera.

Lokalik jest faktycznie niewielki, urządzony w do bólu minimalistycznym stylu, z jednym stolikiem i kilkoma miejscami przy ladach pod oknami i ścianą. Menu jest niewielkie i bardzo przejrzyste.

u gruzina 1

Zapachy dochodzące z malutkiej części kuchennej, w której stoi piec do wypiekania dań, są wspaniałe, więc czym prędzej zabieram się do składania zamówienia. Decyduję się na Chaczapuri imertyńskie z serem za 10 zł oraz małe Kubdari z mięsem za 6 zł. Jak informuje mnie miła pani przy kasie, mięso jest wieprzowo-wołowe.

Jak na niewielką ilość osób w lokalu, oczekiwanie na potrawy nieco się wydłuża, a zachęcające zapachy mocno wyostrzają apetyt. Wszelkie pretensje odchodzą w zapomnienie w momencie, kiedy otrzymuję Chaczapuri z serem.

u gruzina 2

Chaczapuri, czyli właściwie coś w stylu gruzińskiej pizzy, a dokładniej ciasto drożdżowe zapiekane z serem w środku. Występuje kilka odmian Chaczapuri, m.in. zamówione przeze mnie imertyńskie, ale także  – dostępne w lokalu – adżarskie z jajkiem.

Danie jak na kwotę, którą za nie zapłaciłem, jest ogromne. Podane skromnie, z plastikowymi sztućcami oraz na papierowej tacce. Nie to jednak jest najważniejsze, a wspaniały smak.

Chaczapuri jest chrupiące, dobrze wypieczone, z dodatkiem genialnego, powtórzę – genialnego słonego, ciągnącego się sera. Niestety nie spytałem czy jest to gruziński ser czy polski, ale osobiście takiego jeszcze nie jadłem. Ciasto nie zabija smaku sera, a doskonale z nim współgra. Początkowo nieco zdziwiłem się, że nie otrzymałem dodatkowo żadnego sosiku do maczania, ale jak się okazało, jest on zbędny. Danie na pewno nie jest za suche.

u gruzina 3Chaczapuri jest wręcz banalne w wykonaniu, a o wiele smaczniejsze od wielu wykwintnie wyglądających dań. Jak dla mnie – rewelacja.

Zanim skończyłem jeść pierwszą potrawę, otrzymuję już kolejną – małe Kubdari.

u gruzina 4

Wygląda właściwie identycznie jak chaczapuri, z tym, że w środku zamiast sera znajdziemy mielone mięso, z tego co wyczułem, doprawione pietruszką, chili, curry, kuminem i czosnkiem. Ciasto, podobnie jak poprzednio, świetne, chrupiące i nieco tłuste. Mięso z kolei jest smaczne, z dominującymi smakami curry i kuminu. Niestety, jak dla mnie, było nieco wysuszone i akurat do tego dania przydałby się jakiś dodatek w postaci sosu.

Całość zdecydowanie jednak na plus, zwłaszcza za Chaczapuri imertyńskie. Uważam, że w tych cenach ciężko będzie dostać nam coś równie oryginalnego w smaku i smacznego zarazem. Do najedzenia się spokojnie wystarczy jedna porcja ze wspomnianych wyżej dań.

Potrawy przygotowywane na miejscu przez rodowitego Gruzina na pewno nie są wzorem zdrowego jedzenia, ale warto ich spróbować zarówno na miejscu, jak i jako szybką przekąskę, którą można wziąć do ręki na wynos.

U Gruzina

Curie Skłodowskiej 3a

facebook.com/ugruzinawroclaw

 

La Terrazza, czyli za tę wątpliwą przyjemność dziekujemy

Czasami zdarza mi się zakupić na Grouponie lub tym podobnych portalach zakupić bon zniżkowy na jedzenie. Robię to jednak rzadko, ponieważ – pewnie jak każdy – kilkukrotnie się mocno sparzyłem. Jednak zachęcony namowami kilku osób z naszego facebookowego fanpage’a, postanowiłem dać szansę restauracji La Terrazza przy ul. Dokerskiej, położonej w jednej z największych „sypialni” naszego miasta, pomiędzy PRL-owskimi blokami z wielkiej płyty. 29,90 zł za dwie pizze to w końcu wydatek niewielki, a może warto spróbować.

Nie za bardzo wiem jak opisać wystrój restauracji, w której znajduje się kilka stolików, a kolejnych parę na tarasie, gdzie jednak w jedzeniu nie pomagają jeżdżące obok auta i tramwaje. Wnętrze prawdopodobnie wzorowane jest na włoskich trattoriach, ale bardziej przypomina nam lata PRL-u w Polsce. Wielkie zasłony i elementy marmurkowe nie pomagają, a wręcz świadczą o tym, że lata świetności – o ile takie były – minęły już dawno temu, a na dodatek solniczka i pieprzniczka, żywcem wyjęta z barów mlecznych.

la terrazza 1

Kiedy przyszliśmy, w lokalu zajęte był jeszcze dwa inne stoliki, przy których siedziały osoby, jak się później okazało – także z Grouponami.

Wyraźnie zagubiony pan kelner, który w pojedynkę obsługuje całą restaurację, podchodzi do nas z kartami dopiero po kilku minutach. Menu obejmuje oczywiście pizzę, przekąski, risotto, sałatki, a także makarony. Jako że nasz groupon obejmuje dwie pizze, decydujemy się na nie, a na przystawkę zamawiamy dwie ciabatty na ciepło z masełkiem czosnkowym za 3,50 zł od sztuki. Dodatkowo domawiamy sos czosnkowy za 1,50 zł.

Co ciekawe, stare ceny w karcie są poprzekreślane, a długopisem wpisane nowe. Ciabatta kosztowała kiedyś 7 zł, obecnie mamy zniżkę na 3,50 zł. Szkoda, że zrobiono to w taki sposób, bo kilka kartek do drukarki i tusz nie kosztują tak wiele…

Zdecydowaliśmy się, więc wołamy kelnera, i tu pojawia się kolejny problem, który niezmiennie od lat bawi mnie w wielu polskich restauracjach. Widząc, że w karcie napisane jest „OSTRA” przy pizzy American Hot (papryczki, kiełbasa, ser, sos – standardowa cena 19 zł), wybieram ją, ale proszę, aby wymienić kiełbasę pepperoni na pieczarki. Niestety, nie wierzę specjalnie w jakość pepperoni w takich miejscach. Pojawia się jednak problem, bo pan kelner może zamienić mi na pieczarki, ale za dopłatą jak za standardowy dodatek. Kosmos. Mimo wszystko wymieniam i dopłacam.

Żona wybiera Quattro Stagioni (standardowa cena – 22,50 zł) z pepperoni, pieczarkami, szynką, mozarellą i sosem pomidorowym, prosząc jednak o pizzę bez szynki.

Mimo że lokal nie za wielkiego obłożenia, zarówno na napoje czekamy ponad 10 minut, sporo. Napoje otrzymujemy, ale co się dzieje z ciabattą? Czyżby piekła się dopiero w piecu?

Czas mija i, po ponad 30 minutach nasz stół ozdabiają dwie wielkie pizze i… ciabatty. Te drugie, nie wiedzieć po co, podane razem z daniem głównym.

la terrazza 4

Wygląda ładnie, masełko jest dość przewidywalne, ale smaczne, z dużą ilością wyciśniętego czosnku. Szkoda jednak, że bułka, która miała być ciepła, jest co najwyżej letnia, jakby ktoś zapomniał jej wcześniej podać. Smak nie powala, zwłaszcza, że na stole czeka już pizza.

la terrazza 2

Moja American Hot jest ogromna, podzielona na osiem kawałków, z zielonymi papryczkami i na cienkim cieście. Szkoda tylko, że ktoś nie usunął ogonków z papryczek. Pizza jest momentami nieco za bardzo przypieczona, a właściwie spalona na brzegach, ale da się przeżyć. Ciasto jest cienkie i chrupiące. Kojarzy mi się jednak z pizzą, którą niegdyś serwowała/nadal serwuje sieć Da Grasso, typowym zapychaczem, niewiele mającym wspólnego z dobrym jedzeniem.

Co do ostrości tej pizzy, szkoda się w ogóle wypowiadać, ponieważ papryczki pochodzą z jakiegoś słoiczka, zapewne z octem, więc ostrości nie czuć w żaden sposób. Ktoś posypał jeszcze pizzę papryką w proszku, ale chyba słodką. Danie jest oczywiście zjadliwe, ale po tym, co wcześniej spróbowałem w Piecu na Szewskiej, ciężko nazwać je pizzą.

Żona otrzymuje swoje Quattro Stagioni, czyli cztery pory roku, i naszym oczom ukazuje się coś takiego.

la terrazza 3

Nie ukrywam, że naszemu zdziwieniu nie było końca. Pizza została podzielona na cztery części, po dwa kawałki. Na każdej części znajdował się inny dodatek. Na jednej papryczki chili, na drugiej pepperoni, na trzeciej papryczki pepperoni, a na ostatniej pieczarki. Wszystko oczywiście z sosem i serem. Rozłożenie przedziwne, przynajmniej dla nas, bo jeśli chcielibyśmy pizzę z samymi papryczkami lub pieczarkami, zamówilibyśmy taką.

Edit:

Po napisaniu recenzji doczytałem, i po części zrozumiałem zamysł pizzy Quattro Stagioni, która w oryginale ma być podzielona na cztery części. Na każdej z nich znajdują się inne dodatki, zgodne z czterema porami roku. Przyznaję, nie wiedziałem początkowo, ale niewiele to zmienia w mojej ocenie, ponieważ dalej jest na tej pizzy nieco za skromnie.

Pizza smakuje… właściwie jak poprzednia. Bez wyraźnych smaków, ser jest zbyt przypieczony, przez co pizza robi się bardzo sucha. Pepperoni, zgodnie z moimi oczekiwaniami, bardzo wątpliwej jakości i gumowe. Papryczek nie da się ugryźć, więc osoby lubiące jeść pizzę rękami mogą mieć problemy z konsumpcją.

la terrazza 5

 

Zarówno obsługa, jak i jedzenie pozostawiają wiele do życzenia. Zapewne w czasach studenckich, kiedy ważne było, aby napchać swój brzuch byle czym przed lub w trakcie imprezy, chętniej spojrzałbym w stronę La Terrazzy, ale teraz kolejny raz przekonałem się, że na Grouponie warto kupować kupony, ale tylko do sprawdzonych knajpek.

 

La Terrazza

ul. Dokerska 3

facebook.com/LaTerrazzaRestauracja

Menu restauracji

 

Piec na Szewskiej, czyli prawdziwa pizza w Polsce

Zachęcony świetnymi opiniami na temat tego miejsca, udałem się do restauracji Piec na Szewskiej w niedzielne popołudnie, nie spodziewając się aż tak wielkich tłumów. Malutka włoska knajpka mieści się w ścisłym centrum miasta, ale nieco na uboczu największego skupiska ludzi. Mimo to, przeglądając internetowe opinie, okazuje się, że jest miejscem niemal kultowym dla wielbicieli włoskiego placka polanego sosem pomidorowym.

Nie widząc perspektyw na znalezienie stolika w niewielkim lokalu, postanowiliśmy wybrać opcję na wynos i zjedzenie pizzy na jednej z ławeczek w pobliżu wrocławskiego Rynku. Okazało się jednak, że jesteśmy szczęściarzami i chwile po zamówieniu zwolniły się dwa miejsca, pozwalając nam na skonsumowanie w środku.

Menu przedstawia się następująco:

piec na szewskiej 1

piec na szewskiej 2Wita nas bardzo ciekawą informacją, mianowicie:

PIZZA, robiona tradycyjną, włoską metodą, wzorowaną na neapolitańskiej. Pieczona ok. 90 sekund w temp. ponad 350 stopni C. Średnica ok 33 cm, porcja dla jednej osoby.

Mimo wszystko zamawiamy tylko jedną pizzę, na próbę, żeby się nie sparzyć.

Pizza jest przygotowywana na naszych oczach, dosłownie chwilę po zamówieniu. Ciasto, wyrabiane ręcznie, z podzielonych wcześniej porcji. Całość już na surowo wygląda niezwykle apetycznie, z zawiniętymi brzegami ciasta, genialnie czerwonym sosem produkowanym na miejscu i porwanymi kawałkami mozarelli. Pizza pieczona jest w sporym piecu, stojącym w głównej sali.

Nie mijają trzy minuty i faktycznie – pizza ląduje na naszym stoliku. Wygląda znakomicie.

piec na szewskiej 3

 

Nasz wybór padł na połowę pizzy Diabelskiej z pomidorami, mozarellą, salami i chili oraz Z salami i oliwkami na drugiej połowie. Ciasto jest cieniutkie, momentami wręcz przeźroczyste, ale chrupiące od spodu.

Smak? Ciężko opisać słowami, gesty także chyba nie pomogą. Zwyczajnie musicie tego spróbować. Genialnie upieczona, fantastycznie komponujący się lekko słonawy smak mozarelli z wybornymi pomidorami i delikatnie ostre chili. Salami może i powinno być nieco bardziej przypieczone, ale i tak smakuje świetnie.

Tak dobrej pizzy nie jadłem jeszcze nigdy i nigdzie w Polsce. Piec na Szewskiej jest zaprzeczeniem typowej pizzy z sieciówek, grubej, z ogromną ilością sera i innych dodatków, po zjedzeniu, której nie jest się w stanie odejść od stołu z napchania. Owszem, są chwile, kiedy ma się ochotę na takiego typowego fast-fooda, ale po skosztowaniu Pizzy na Szewskiej, zmieniłem zdanie na temat tej potrawy. Warto tam pójść, zjeść, a nie napchać się, i wyjść w pełni zadowolonym z jakości potrawy, którą zamówiliśmy.

Piec na Szewskiej na stałe zapisuję do mapy miejsc, w których będę bywał regularnie. Pierwsza recenzja z tego miejsca jest krótka, bo i trafiliśmy tu tylko zrobić rozpoznanie, ale kolejnym razem spróbuję na pewno jednego z kilku makaronów, no i skuszę się na 100% na genialną pizzę. Za około 20 zł otrzymujemy pizzę dla jednej osoby, czyli dość sporo w porównaniu do licznej konkurencji, ale to miejsce pod względem smaku wyprzedza wszystkie inne o kilka długości.